Moje przemyślenia

To prawnicy Samsunga mieli największy wpływ na wygląd jego najnowszego supersmartfona

20

Kilkanaście dni temu miała premiera najbardziej wyczekiwanego smartfona roku. Cacko wyposażone w czterordzeniowy procesor, ogromny ekran typu Super AMOLED HD i najnowszą wersję Androida nie wygląda jednak tak, jak by się wszyscy tego po nim spodziewali. Mówiąc wprost: Galaxy S 3 jest brzydki. Nie po...

Kilkanaście dni temu miała premiera najbardziej wyczekiwanego smartfona roku. Cacko wyposażone w czterordzeniowy procesor, ogromny ekran typu Super AMOLED HD i najnowszą wersję Androida nie wygląda jednak tak, jak by się wszyscy tego po nim spodziewali. Mówiąc wprost: Galaxy S 3 jest brzydki. Nie powinniśmy jednak winić za ten stan rzeczy zespołu projektantów Samsunga, lecz ich prawników i co za tym idzie, firmę Apple.

Nie przesłyszeliście (przeczytaliście) się  - powodem, dla którego następca świetnie sprzedających się smartfonów z rodziny Galaxy S wygląda tak, jak wygląda, jest strach przed Apple. Wszyscy dobrze pamiętamy, ile zamieszania narobiły wzajemne pozwy obu firm, i jak wpłynęły one na sprzedaż urządzeń Koreańczyków - zarówno smartfonów, jak i tabletów. Wojna z Apple z pewnością przyniosła Samsungowi wiele niechcianej sławy (i darmowej reklamy), przy okazji jednak ci musieli zdejmować z półek sklepowych swoje gadżety, co z pewnością nie przyniosło dodatkowych zysków. Tym razem, to jest podczas projektowania Galaxy S 3 Koreańczycy postanowili zrezygnować z wątpliwej przyjemności, jaką jest możliwość ciągania się po sądach, i powierzyli misję zaprojektowania zarówno wyglądu zewnętrznego (hardware'u), jak i wewnętrznego (software'u)... prawnikom.

Może odrobinę przesadzam. W końcu, jakie pojęcie o wzornictwie mogą mieć papugi? Cały bajer polega na tym, że to właśnie oni mieli największy wpływ na powstawanie widocznych gołym okiem cech Galaxy S 3. Samsung chciał tym razem móc spokojnie spać nie będąc nękany pozwami o naruszenie szeregu patentów, w tym tych najbardziej rzucających się w oczy. Już na dzień dobry, to jest w momencie premiery pierwszej słuchawki z rodziny Galaxy S, Apple stwierdził, że podobieństwo pomiędzy smartfonem jego i Koreańczyków jest tak duże, że ten drugi jest na dobrą sprawę ich produktem. Samsung postanowił, że najlepszą obroną będzie atak i odpowiedział pozwami o naruszenie patentów dotyczących wykorzystania w iGadżetach łączności bezprzewodowej i zażądał przedstawienia kodu źródłowego iPhone'a i iPada. Częściowo im się to udało, bowiem w listopadzie zeszłego roku sąd w Australii zmusił Apple do wyjawienia kodu źródłowego iPhone'a 4S, Koreańczycy jednak nie wykorzystali danej im szansy i zamiast skutecznie zablokować jego sprzedaż na wyspie, dolali oliwy do ognia wypuszczając klon iPhone'a 3GS - Samsunga Galaxy Ace Plus (na zdjęciu powyżej).

Tym razem ma być zupełnie inaczej. Samsung postanowił zapewnić sobie święty spokój, i jest całkiem możliwe, że zapłacił za to niezbyt wygórowaną cenę. Wygląd smartfonów z Androidem na pokładzie nigdy nie wywoływał tylu westchnień, co iPhone'y firmy Apple. Producent Galaxy S 3 postanowił nie tracić zdrowia i pieniędzy, i stworzył smartfon nijak niepodobny do Galaxy S i S 2. Lista wprowadzonych poprawek jest długa i uwzględnia wszystkie uwagi zgłoszone niegdyś przez Apple. Znajdują się wśród nich między innymi takie pozycje, jak (usiądźcie wygodnie, bo padniecie):

  • umieszczenie na przednim panelu ekranu dotykowego otoczonego czarnymi marginesami
  • kolor wykończeń obudowy (czarny)
  • prostokątny kształt urządzeń posiadających identycznie zaokrąglone krawędzie

Jest tego więcej, lecz to głównie te cechy modeli Galaxy S przysporzyły Samsungowi kłopotów. Teraz już wiecie, dlaczego Galaxy S 3 nie pojawi się nigdy w sklepach z czarną obudową, dlaczego żadna z krawędzi jego obudowy nie będzie mogła służyć do odrysowywania linii prostych i dlaczego ikony znajdujące się w dolnej części ekranu znikają, gdy wejdziemy do listy aplikacji (i przy okazji nie są kwadratowe). Jedyne podobieństwo pomiędzy Samsungiem Galaxy S 3 i iPhonem dowolnej generacji można znaleźć na brzegach obu urządzeń. Pytanie brzmi: czy kawałek metalu po bokach SGS3 nie sprawi, że kilka dni po pojawieniu się w sklepach, prawnicy firmy dowodzonej przez Tima Cooka ponownie nie zapukają do siedziby Samsunga?

Zdjęcie pochodzi z Android Police

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu