Świat

Moderatorom TikToka pokazywano na treningu materiały, za które ktoś powinien pójść siedzieć

KR
Krzysztof Rojek
2

Moderatorom pracującym dla TikToka pokazywano dziecięcą pornografię jako materiały szkoleniowe. FBI pozostawało głuche na ich zgłoszenia.

Wszyscy wiemy, że moderatorzy mają bardzo trudną pracę i ich zadania wymagają niesamowitej odporności psychicznej, wytrwałości i umiejętności radzenia sobie z trautmatycznymi doznaniami. Tym smutniej obserwuje się sytuacje, w których osoby na tych stanowiskach nie otrzymują odpowiedniego wsparcia ani niezbędnej pomocy, co prowadzi w konsekwencji do rozwinięcia się wielu schorzeń, w tym głów  nie zespołu stresu pourazowego. Moderatorzy spotykają się na co dzień z wieloma materiałami graficznymi, których my nawet sobie nie wyobrażamy (i dbają o to, byśmy ich nie widzieli), dlatego też oczywiście stanowisko to wymaga odpowiedniego wcześniejszego treningu. Jednak w tej kwestii pracownicy też mają, żeby ująć to lekko, "zastrzeżenia".

Moderatorzy TikToka byli trenowani z użyciem materiałów zawierających m.in. dziecięcą pornografię

Informację o takich, szokujących praktykach otrzymaliśmy od Forbesa, którzy przygotował w tym temacie bardzo obszerny raport z którym warto się zapoznać. Sprawa nie dotyczy bezpośrednio samego TikToka, ale moderatorów, którzy pracowali dla niego z ramienia partnera biznesowego, czyli firmy Teleperformance. O sprawie opowiedział jeden z moderatorów, Nasser. Przekazał on Forbesowi, że w czasie swojego szkolenia pokazywano im materiały, z którymi mogą się zetknąć, w tym nieocenzurowane zdjęcia dzieci wykorzystywanych seksualnie. Fakt takiego typu szkoleń potwierdza inna moderatorka, Whitney Turner, która dodatkowo zgłosiła sprawę do FBI. Biuro niestety nie zareagowało pomimo licznych powtórnych zgłoszeń. Moderatorzy potwierdzają, że w czasie szkolenia te obrazy były powszechnie dostępne dla wszystkich, a zapoznanie się z nimi było wręcz wymagane.

W tym momencie oczywiście należy przypomnieć, że zarówno w Stanach, jak i w innych rejonach świata, posiadanie i rozpowszechnianie dziecięcej pornografii jest stanowczo zabronione i surowo karane, a to, co na swoich szkoleniach robiło Teleperformance jest właśnie tym - rozpowszechnianiem. Tym bardziej, że Teleperformance nie jest małą firmą (co wcale nie usprawiedliwiałoby bądź nie łagodziłoby kwestii), a globalnym potentatem z 40 letnią historią na rynku usług obsługi klienta, współpracując z bankami, sieciami handlowymi czy platformami social media. Jak podaje Forbes, jednym z powodów takiego stanu rzeczy może być fakt, że gwałtowny wzrost TikToka spowodował zapotrzebowanie na wielu nowych moderatorów i Teleperformance po prostu nie było w stanie zapanować nad procedurami szkoleniowymi.

To oczywiście również nikogo i z niczego nie tłumaczy. Pamiętajmy - nie mówimy tu o wyimaginowanych materiałach szkoleniowych, ale o realnych dramatach dzieci i ich rodzin. Mam duża nadzieję, że po reportażu Forbesa służby (w końcu) zareagują i odpowiednie osoby zostaną pociągnięte do odpowiedzialności z tytułu rozpowszechniania dziecięcej pornografii.

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu