Świat

Współczuję mieszkańcom Tajpej. Ta aplikacja może im uratować życie

JS
Jakub Szczęsny
2

Obyś żył w ciekawych czasach? Dziękuję - już żyję. I z niepokojem spoglądam na to, co dzieje się na Tajwanie - z ogromną goryczą widzę także zmagania Ukrainy. Po tym, jak atmosfera wokół "odszczepionych" od kontynentalnych Chin Tajwańczyków zrobiła się naprawdę gęsta, rząd tamtejszej "stolicy" zachęca do zainstalowania specjalnej aplikacji mobilnej - ta może być używana do wyszukiwania lokalizacji ponad 5.000 schronów przeciwlotniczych w mieście.

Cheng Ta-chuan, tamtejszy rzecznik miejskiego Biura Administracji Budowlanej potwierdził, że Tajpej ma obecnie 5,771 schronów przeciwlotniczych, które mogą pomieścić 12,87 milionów ludzi. To około pięciu razy więcej, niż wynosi aktualna populacja miasta. W metropolii wiele parkingów podziemnych, a także podziemia budynków przygotowano do pracy w trybie kryzysowym - na wypadek ataku lotniczego. Lista obiektów zawiera w sobie 1,417 publicznych schronów, które znajdują się w budynkach rządowych, szkołach, biurowcach, podziemnych centrach handlowych i parkingach, podczas gdy 4,354 schrony znajdują się w budynkach prywatnych. Widać, że Tajpej przez lata odrobiło pracę domową i doskonale zdawało sobie sprawę z tego, jak może zakończyć się waśń z kontynentalnymi Chinami.

Lista dostępnych schronów znajduje się w aplikacji mobilnej Departamentu Policji Miasta Taipei, która służy również do przekazywania informacji dotyczących bezpieczeństwa publicznego. Otwierając program i umożliwiając mu dostęp do danych lokalizacyjnych, możliwe jest znalezienie najbliższego dostępnego schronu przeciwlotniczego - na wypadek, gdyby akurat zdarzył się alarm zwiastujący atak. Tajwańczycy mają się czego bać - Chiny w czwartek rozpoczęły serię ćwiczeń wojskowych z ostrą amunicją w sześciu obszarach morskich w pobliżu Tajwanu. Wszystko to ma związek między innymi z wizytą Nancy Pelosi, która przewodniczy Izbie Reprezentantów USA.

Współczuję. Patrzę na to, co dzieje się na świecie z niedowierzaniem

Nie wiem jak Wy, ale ja mam wrażenie że rok 2020 wyszarpnął nas z poczucia, że przecież w życiu nie może zdarzyć się nic złego. Pandemia, izolacja, zbiorowa psychoza, a następnie wychodzenie z zagrożenia, wzrost inflacji i wojna w Ukrainie. Teraz Tajwan - widać, że Stany Zjednoczone biją się z Putinem rękami Ukraińców i przy okazji starają się realizować swoje interesy na Pacyfiku. W tym wszystkim najważniejsze jest jednak to, że bezsprzecznie cierpią ludzie - tego zaakceptować nie mogę. Gdyby politycy, przywódcy bili się między sobą - to by było sprawiedliwie. Najgorsze jest to, że w przypadku takich imperialistycznych rozgrywek, giną także niewinni ludzie.

Tajwańczycy będą bronić się zaciekle (jeżeli do czegoś dojdzie). Na razie na wyspie panuje atmosfera głębokiego strachu - Chiny to kolos, również w kontekście wojskowości. Eksperci jednak mówią, że w tym momencie nie bardzo kalkuluje się Chińczykom doprowadzenie do takiego konfliktu. Mimo wszystko musimy pamiętać o tym, że nie w każdej sytuacji chodzi o to, żeby wygrać za wszelką cenę. Zwycięstwo mogłoby być tutaj mocno "pyrrusowe".

Tajwańczykom życzę powodzenia - na pewno ich struktury państwowości są nieźle przygotowane na najgorsze. Ludzie będą wiedzieli dzięki temu, gdzie się schronić. Cieszmy się, że naszymi największymi zmartwieniami jest to, że ceny rosną, a węgla nie da się dodrukować. Gdybym miał wybierać... wolę chyba ten "kryzys", który mamy - w czasach pokoju w naszym kraju.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu