0

Miejsce poważnego wypadku jądrowego wkrótce zostanie zamknięte

Myśląc o wypadkach jądrowych zdecydowanie najczęściej wspomnimy przy okazji o Czarnobylu. To rzecz jasna najgłośniejsza katastrofa, która zmieniła postrzeganie świata w kontekście energetyki nuklearnej. Jednak w Stanach Zjednoczonych w 1979 pojawiła się pierwsza jaskółka przemian w tej materii. Chodzi rzecz jasna o Three Mile Island.

28 marca 1979 r. w elektrowni jądrowej Three Mile Island miał miejsce wypadek jądrowy, w trakcie którego częściowemu stopieniu uległ rdzeń drugiego reaktora. W historii uznaje się to za najpoważniejszy incydent jądrowy jaki nastąpił w reaktorze typu PWR.

Na całe szczęście nie doszło do poważniejszych wydarzeń związanych z awarią reaktora – mimo częściowego stopienia rdzenia, obsługa zdołała utrzymać kontrolę nad reaktorem, który był znacznie bezpieczniejszy niż popularne z Związku Radzieckim konstrukcje RBMK (RBMK-1000 to konstrukcja, która uległa katastrofie w Czarnobylu). Rządowi federalnemu nie udało się utrzymać tego incydentu w tajemnicy, mimo znacznie mniejszych rozmiarów wypadku niż chociażby w ZSRR, jednak nie oznaczało to braku problemów dla energetyki jądrowej. Społeczne poparcie dla niej znacząco spadło po tym, jak media zaczęły tworzyć sensacyjne nagłówki odnoszące się do możliwych skutków poważnej katastrofy nuklearnej spowodowanej przez niestabilny reaktor.

Na wyspie Three Mile Island przeprowadzono potrzebną dekontaminację, która potem okazała się niezwykle kosztowna. Wkrótce po upublicznieniu wiadomości o incydencie pojawiły się (po raz kolejny) głosy przeciwne energetyce jądrowej, co dla rządu USA stanowiło spore wyzwanie. Ludność, szczególnie ta mieszkająca w pobliżu siłowni nuklearnych zaczęła protestować przeciwko obecnym obiektom oraz tym, które miały powstać w najbliższym czasie. Protesty te nasiliły się rzecz jasna również po roku 1986, kiedy to naukowcy z całego świata zaczęli notować podwyższony poziom radioizotopów w powietrzu. Wskazano wtedy na możliwą awarię w ZSRR, co ostatecznie było związane właśnie z Czarnobylem.

Three Mile Island

Three Mile Island zostanie zamknięte

Firma Exelon, która zarządza kompleksem Three Mile Island potwierdziła, że 30 września tego roku wyłączy ostatni działający tam reaktor. TMI-1 produkujący 819 MW mocy nigdy nie uległ awarii – jego funkcjonowanie od dłuższego czasu nie było istotne dla amerykańskiej energetyki jądrowej. Co więcej, koszty utrzymania kompleksu były na tyle wysokie, że nie był on opłacalny. Toteż zdecydowano się go wyłączyć i ostatecznie zamknąć Three Mile Island.

Elektrownia obsługiwana przez Exelon dla wielu osób jest podstawowym źródłem utrzymania. Firma twierdzi, że pomoże wszystkim osobom, które stracą pracę na miejscu w znalezieniu nowych w innych lokalizacjach – oczywiście w kompleksach należących do firmy Exelon. Na pewno istotną formą pomocy będzie pakiet relokacyjny przewidujący również pomoc dla całych rodzin.

Kończy się więc pewien etap w historii energetyki jądrowej. Amerykanie powinni jednak cieszyć się, że w TMI nie doszło do katastrofy takiej jak w Czarnobylu. Tamtejszy kompleks generuje przeogromne koszty dla rządu ukraińskiego, który nie byłby w stanie zabezpieczyć reaktora numer 4, gdyby nie pomoc innych państw. Dzięki temu, na budynek nałożono nowy sarkofag, który wytrzyma znacznie dłużej niż prowizorka skonstruowana po katastrofie w 1986 roku.