Sprzęt

Test WD My Cloud EX2. Prywatna chmura dla bardziej wymagających

TP
Tomasz Popielarczyk
19

Mimo dominującej pozycji na rynku dysków twardych WD sukcesywnie rozszerza swoją ofertę urządzeń sieciowych. Przykładem tego jest testowany dziś WD My Cloud EX2, który ma trafić w gusta profesjonalistów, twórców (grafików, fotografów etc.) oraz małych firm. Podejrzewam jednak, że pokochają go też uż...

Mimo dominującej pozycji na rynku dysków twardych WD sukcesywnie rozszerza swoją ofertę urządzeń sieciowych. Przykładem tego jest testowany dziś WD My Cloud EX2, który ma trafić w gusta profesjonalistów, twórców (grafików, fotografów etc.) oraz małych firm. Podejrzewam jednak, że pokochają go też użytkownicy domowi. Za co?

Linia produktów My Cloud od WD opiera się na trendach, które królują aktualnie w branży IT. W naszych domach trzymamy bowiem już nie tylko komputery, ale również tablety, obsługujące łączność WiFi telewizory oraz oczywiście smartfony. Dostęp do wspólnego magazynu danych wydaje się w tym wszystkim kluczowym aspektem. Szczególnie, że coraz częściej potrzebujemy ich nie tylko będąc na miejscu, ale również poza nim – w pracy, na wakacjach czy podczas wyjazdu służbowego. I tutaj ujawnia się sedno tego pomysłu – my cloud, czyli osobista chmura. Nie taka, gdzie serwery znajdują się daleko za oceanem, ale nasza własna, stojąca pod biurkiem.

Miałem już okazję testować dysk z tej linii. My Cloud okazał się całkiem udanym produktem. My Cloud EX2 należy do serii Expert, a więc charakteryzuje się lepszymi parametrami oraz szerszymi możliwościami. W odróżnieniu od testowanego wcześniej modelu My Cloud posiada również dwie kieszenie na dyski (choć oczywiście seria konsumencka również posiada taki dwudyskowy model – nosi on nazwę My Cloud Mirror). Całą serię uzupełnia WD My Cloud EX4, który posiada aż cztery kieszenie i jest adresowany raczej do bardziej wymagających odbiorców.

Pudełko nie zaskoczyło mnie niczym szczególnym. Poza samym urządzeniem znalazłem tutaj zasilacz oraz kabel Ethernet. Oczywiście nie zabrakło też zestawu papierowych broszurek, do których, szczerze mówiąc, nie zaglądałem.

Wygląd i wykonanie

Pod względem wyglądy WD My Cloud EX2 trąci trochę testowanym na Recenzatorze w marcu ubiegłego roku modelem MyBook Live Duo. Różnice sprowadzają się do detali, jak chociażby panel  z diodami i nazwą urządzenia na froncie. Producent postawił na minimalizm oraz (w odróżnieniu od zdominowanej przez biel serii konsumenckiej) czerń. Rezultaty są dobre, choć muszę przyznać, że testowy egzemplarz miał sporo zarysowań, co poddaje w wątpliwość odporność konstrukcji na uszkodzenia mechaniczne. Z drugiej strony mamy przecież do czynienia z dyskiem sieciowym, którego zadaniem jest grzeczne przesyłanie i odbieranie danych spod biurka (tudzież z szafki), a nie podróżowanie po świecie w plecaku lub kieszeni. Zastosowanie szczególnie odpornej na zarysowania obudowy wydaje się zatem bezpodstawne.

WD My Cloud EX2 ma opływowy, charakterystyczny kształt. Całość wydaje się składać z dwóch elementów – metalowy panel zakrywa front oraz boku, a plastik poprowadzony od spodu do wierzchniej części pełni funkcję wentylującą dzięki licznym otworom odprowadzającym ciepło. Warto zwrócić uwagę na przycisk na wierzchu obudowy, który służy do otwierania klapki i uzyskiwania dostępu do umieszczonych wewnątrz dysków.

Umieszczony na froncie, wyraźnie ciemniejszy od reszty obudowy panel pełni funkcję typowo informacyjną. Znajdziemy tutaj logo producenta i nazwę urządzenia, a także trzy umieszczone w jednej kolumnie niebieskie diody. Pierwsza od góry sygnalizuje aktywne zasilanie, a dwie kolejne informują o aktywnej pracy któregoś z dysków.

Z tyłu umieszczono natomiast panel ze złączami. WD My Cloud EX2 dysponuje, począwszy od góry, dwoma portami USB 3.0, interfejsem Ethernet oraz gniazdem zasilania DC-IN. Nad tym wszystkim góruje malutki, wgłębiony przycisk resetowania. Nieco z boku znajdziemy natomiast złącze Kensington Lock służące do zabezpieczenia dysku. Jedynym problemem, jaki zauważyłem, jest zbyt mały odstęp między portami USB. Po podłączeniu pamięci przenośnej do jednego z nich, drugi może okazać się niedostępny. Producent trochę tego nie przemyślał. Można też narzekać na brak przycisku włączania/wyłączania, ale to już standardowa cecha dysków sieciowych WD. Producent zwyczajnie zakłada, że sprzęt będzie permanentnie podłączony do źródła zasilania i zapewni stały dostęp do zgromadzonych tutaj danych. Cóż, do tego właśnie został stworzony.

Na spodzie znajdziemy cztery gumowe nóżki, które bardzo stabilnie utrzymują całą konstrukcję i zapobiegają ewentualnemu przesuwaniu się jej. W sumie szkoda, że dysk nie ma opcji pracy w trybie poziomym, ale to by bardzo negatywnie odbiło się na jego stylowym i minimalistycznym designie, więc lepiej zarzućmy tę odważną myśl. WD My Cloud EX2 może bowiem stać się ozdobą każdego nowoczesnego biura i nie tylko.

Możliwości i wydajność

Co potrafi ta tajemnicza czarna skrzynka? Produkty z serii WD My Cloud to po prostu dyski sieciowe, które na wielu polach mogą rywalizować z klasycznymi serwerami typu NAS. Sęk w tym, że są znacznie prostsze w obsłudze oraz dopakowane całym ekosystemem usług i aplikacji mobilnych (wszystko w myśl tytułowej idei „osobistej chmury”). Nie bez znaczenia jest też fakt, że producentem zarówno dysków, jak i obudowy jest ta sama firma.

Aby zainstalować dysk w domowej sieci nie potrzeba szczególnej gimnastyki. Tak naprawdę wszystko sprowadza się do podpięcia go do routera i wpisania odpowiedniego adresu IP do przeglądarki. Są jednak też sposoby bardziej zautomatyzowane. Na stronie WD znajdziemy szereg plików do programowania, wśród których znajduje się kreator konfiguracji, który zainstaluje w naszym systemie program do zarządzania danymi na dysku oraz zadba o możliwie najbardziej przystępną konfigurację. Gdy już się z tym uporamy, warto poświęcić trochę czasu na zapoznanie się z panelem administracyjnym uruchamianym w przeglądarce.

Wizualnie panel administracyjny mocno przypomina ten, z którym miałem do czynienia w trakcie testu „białego” WD My Cloud. Różnice są jednak widoczne już na pierwszy rzut oka. Co prawda, trudno mi jednoznacznie stwierdzić czy wynikają one z przynależności urządzeń do różnych serii czy może z nowszej wersji firmware’u. Trzeba tutaj zauważyć, że WD bardzo regularnie aktualizuje swoje urządzenia. W trakcie testów pobierałem nowe wersje dwukrotnie i, sądząc po listach zmian, nie były to tylko pomniejsze poprawki błędów, a solidne pakiety nowości i usprawnień.

Co znajdziemy w przeglądarkowym panelu administracyjnym? Główny ekran dostarcza najważniejszych informacji na temat urządzenia, a więc pokazuje dostępną przestrzeń na pliki, aktualne użycie procesora i zajętą pamięć RAM, a także informuje o aktualnej wersji, podpiętych urządzeniach, użytkownikach i aplikacjach.

Tak, aplikacjach. My Cloud EX2 wreszcie oferuje użytkownikowi dostęp do programów obsługujących zewnętrzne platformy. Lista nie jest na razie szczególnie rozbudowana, ale niewykluczone, że w miarę upływu czasu będzie rosła. Na chwilę obecną znajdziemy tutaj m.in. aplikację P2P aMule, klienta sieci BitTorrent Transmission, menedżera baz danych phpMyAdmin, serwer audio SqueezeCenter, a także CMS-y Joomla, Wordpress i phpBB. Znacząco rozszerza to możliwości serwera WD i czyni go godnym rywalem dla urządzeń typu NAS. Dotąd to właśnie przede wszystkim brak aplikacji działał na niekorzyść produktów My Cloud. Mam nadzieję, że seria konsumencka również się ich doczeka.

W panelu możemy swobodnie tworzyć użytkowników, przyznawać im określoną przestrzeń oraz nadawać uprawnienia. Nie zabrakło tutaj też modułu do konfiguracji udziałów, a także określania praw dostępu do dysku z poziomu urządzeń mobilnych. Wszystko to dopełnia rozbudowany mechanizm tworzenia kopii zapasowych, które mogą być również zapisywane na podłączonych do My Cloud pamięci flash (lub wręcz przeciwnie – dane z kluczy USB będą kopiowane i umieszczane na jednym z dysków My Cloud). Wbudowano tutaj również obsługę zapisywania backupów na platformie ElephantDrive oraz serwerach Amazon S3, a także kompatybilność z aplikacją Apple Time Machine. Praktycznym dodatkiem jest funkcja automatycznego pobierania plików za pomocą protokołów http i FTP oraz sieci P2P. W zakładce z ustawieniami znajdziemy natomiast ogromną ilość różnego rodzaju opcji i przełączników, które oddają nam bardzo dużą kontrolę nad urządzeniem. Możemy na przykład zaplanować automatyczne włączanie i wyłączanie się serwera o określonych porach, aby oszczędzać w ten sposób energię. Nie można tutaj również pominąć obsługi serwerów Twonky 7.2, DLNA 1.5 oraz iTunes. Wszystko to sprawia, że o WD My Cloud EX2 zdecydowanie nie można powiedzieć „toporny”.

Testowane urządzenie może pracować w jednym z trybów RAID. Domyślnie ustawiono tutaj RAID 1, w którym dane są replikowane na obu dyskach twardych. Oznacza to, że do dyspozycji mamy tak naprawdę dostępną tylko połowę przestrzeni, ale w wyniku awarii jednego z nośników nie utracimy naszych danych.

O jakiej przestrzeni tutaj mowa? Testowany egzemplarz był wyposażony w dwa dyski WD Red o pojemności 2 TB. W sprzedaży znajdują się jedna też modele z dwoma dyskami 3 TB, a nawet 4 TB. Od nas będzie zależeć czy wykorzystamy całą przestrzeń (RAID 0, JBOD, łączenie woluminów), czy też skroimy ją o połowę, zabezpieczając się w ten sposób przed nieprzyjemnymi niespodziankami (RAID 1).

Sercem WD My Cloud EX2 jest jednordzeniowy procesor z zegarem 1,2 GHz wspierany przez 512 MB pamięci RAM. Przekłada się to na zadowalające wyniki. Do sprawdzenia wydajności użyłem programów ATTO Disk Benchmark oraz CrystalDisk Mark. Rezultaty zamieszczam poniżej (wszystkie testy były przeprowadzane oczywiście przy połączeniu przewodowym).

Prędkość uzyskiwana podczas kopiowania plików z poziomu eksploratora Windows tylko częściowo pokrywa się z tymi wynikami. Średnio podczas kopiowania dużych plików (dwa filmy 3D o rozdzielczości 1080p) notowałem 101 MB/s przy odczycie i 72 MB/s przy zapisie. Folder z tysiącem małych plików (rozmiary wahały się od kilkuset kilobajtów do kilku megabajtów) nieco przytkał transfer – średnia prędkość zapisu i odczytu wyniosły tutaj tyle samo - 23 MB/s.

Na sam koniec trzeba jeszcze wspomnieć o całym ekosystemie aplikacji, jaki sukcesywnie WD buduje wokół swoich produktów. Noszą one nazwę My Cloud i są dostępne praktycznie na wszystkie popularne platformy – począwszy od komputerów PC, poprzez smartfony i tablety z Androidem oraz iOS, a na wersji Modern UI dla Windows 8.1/RT i kliencie dla Windowsa Phone skończywszy. Ja miałem przyjemność sprawdzić wydania dla PC oraz Androida. Nie są to ciągle rozwiązania idealne i sporo im brakuje. Desktopowy klient wydaje się być znacząco okrojony z funkcji i nastawiony na minimalizm (w końcu trudno się dziwić, bo każdy rozsądny użytkownik zamontuje sobie dysk sieciowy w systemie, co jest o wiele wygodniejsze). Aplikacja dla Androida prezentuje się bardzo ciekawie – chociażby dzięki integracji z popularnymi chmurami typu Google Drive, OneDrive czy Dropbox. Miewa ona jednak problemy z większymi plikami – odtworzenie MP3 lub wideo za pośrednictwem internetu wymaga niemałej cierpliwości (i szybkiego łącza – zarówno po stronie klienta jak i serwera). W ogólnym rozrachunku wypada jednak nieźle (dzięki interfejsowi Holo UI) i dobrze spełnia swoje zadanie. Optymizmem napawają regularne aktualizacje, które dostarcza producent.

Ergonomia i kultura pracy

WD My Cloud EX2 pozytywnie zaskoczył mnie bardzo cichą pracą. Po podłączeniu urządzenia do zasilania praktycznie było ono niesłyszalne – mimo aktywnego wentylatora. Oczywiście nie będzie on kręcił się w nieskończoność. W panelu administracyjnym możemy ustawić zatrzymywanie dysków po określonym czasie bezczynności, aby jeszcze bardziej podnieść komfort użytkowania. Producent wbudował tutaj mechanizm o nazwie WD QuickView, dzięki czemu całość może być wybudzana z poziomu sieci, co jest bardzo wygodnym rozwiązaniem.

Test głośności zdany na piątkę, a co z temperaturą? Bardzo cichy wentylator budził początkowo moje obawy, ale szybko okazało się, że i tutaj My Cloud EX2 wypada rewelacyjnie. Widać, że producent położył duży nacisk na te aspekty. Nawet długotrwały transfer dużych ilości danych nie nagrzewa znacząco obudowy. Po części jest to zapewne zasługą dużej liczby otworów wentylacyjnych w obudowie, które są tutaj bardzo charakterystycznym elementem. Z drugiej strony dyski WD Red generalnie charakteryzują się dobrymi temperaturami, więc nie stanowią dla wbudowanego wentylatora jakiegoś dużego wyzwania. Wszystko to sprawia, że nie musimy się obawiać o samopoczucie naszego My Cloud EX2 nawet w upalne letnie dni.

WD My Cloud EX2 – Podsumowanie

Testowany WD My Cloud EX2 jest dobitnym dowodem na to, że romans Western Digital z segmentem urządzeń sieciowych nie jest przejściowy i zdecydowanie nie wyjdzie tej firmie bokiem. Już wcześnie byłem pod dużym wrażeniem możliwości konsumenckiego serwera My Cloud. Bardziej zaawansowany, ekspercki model EX2 wypada na tym polu jeszcze lepiej. Dwa dyski z możliwością pracy w trybie RAID 1 oferują zadowalającą prędkość podczas przesyłania danych, a kultura pracy stoi na bardzo wysokim poziomie. Wszystko to okraszono wbudowaną platformą z aplikacjami, która stanowi tutaj największy atut i znacząco rozszerza możliwości sprzętu. I tym samym odpowiedź na pytanie, czy do małej firmy lepiej nada się klasyczny NAS czy My Cloud przestała już być taka oczywista.

Przede wszystkim jednak My Cloud EX2 jest bardzo dobrym kompromisem między adresowanymi do użytkowników domowych modelami My Cloud Mirror, a opasłym, czterodyskowym My Cloud EX4. Myślę, że takiego właśnie urządzenia w portfolio amerykańskiej firmy brakowało. Według mnie jest to zarazem jedna z najciekawszych opcji, jeśli chodzi o wymagającego użytkownika domowego. „Białe” dyski MyCloud mogą nie spełniać do końca jego oczekiwań, a EX4 odstraszać ceną i biznesowym charakterem. Wówczas EX2 może okazać się idealnym wyborem. Szczególnie, że sprzęt nie odstrasza ceną. Za wersję 2 x 2 TB zapłacimy ok. 1250 zł.

 

Artykuł pochodzi z bloga Recenzator, gdzie publikowane są testy oraz recenzje smartfonów, tabletów, gier, oprogramowania i szeroko pojętego sprzętu komputerowego

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu