Moda na bieganie przekłada się rosnącą liczbę aplikacji i urządzeń dedykowanych ludziom aktywnym. Do grona firm oferujących takie produkty dołącza Plantronics, wprowadzając jakiś czas temu na rynek bezprzewodowe słuchawki Fit. Po kilku „przebieganych” z nimi tygodniach muszę napisać kilka ciepłych, ale też gorzkich słów na temat doświadczeń, jakie zapewniają. Firmę Plantronics dotąd głównie kojarzyłem ze […]

Moda na bieganie przekłada się rosnącą liczbę aplikacji i urządzeń dedykowanych ludziom aktywnym. Do grona firm oferujących takie produkty dołącza Plantronics, wprowadzając jakiś czas temu na rynek bezprzewodowe słuchawki Fit. Po kilku „przebieganych” z nimi tygodniach muszę napisać kilka ciepłych, ale też gorzkich słów na temat doświadczeń, jakie zapewniają.

Firmę Plantronics dotąd głównie kojarzyłem ze słuchawkami Bluetooth, co pewnie jest dla niej trochę krzywdzące. Pochodzący z Kaliforni producent ma bowiem dosyć szerokie portfolio, a także kilka ciekawych osiągnięć na swoim koncie. W latach ’60 produkowali bowiem urządzenia, które potem NASA wysyłała w kosmos. Headset Plantronics nosił podczas swojej misji na księżyc Neil Armstrong. Dorobek tej marki jest zatem znaczący.

Plantronics BackBeat Fit to dokanałowe, bezprzewodowe słuchawki Bluetooth o nietuzinkowej konstrukcji, które producent dedykuje przede wszystkim ludziom aktywnym. Mają doskonale sprawdzać się podczas biegania, a także w innych dyscyplinach. Od razu uprzedzam, że ograniczyłem się jedynie do tej pierwszej aktywności. Konstrukcja słuchawek jest odporna na pot i deszcz (producent wspomina tutaj o specjalnej nanopowłowce P2i), więc teoretycznie nadawałyby się również do pływania. Niestety nie zadbano o zgodność z żadną normą, więc zabieranie ich na basen odpada.

Konstrukcja i ergonomia

Plantronics BackBeat Fit przykuwają wzrok już na półce sklepowej, bo producent zadbał o naprawdę świetnie prezentujące się pudełko. Wewnątrz znajdziemy również użyteczne akcesoria: naramienne, neoprenowe etui na smartfona, kabelek USB do ładowania. Same słuchawki są dostępne w trzech kolorach: limonkowym, błękitnym i czerwonym (oczywiście do każdego dostajemy etui w tym samym kolorze).

DSC_1826

DSC_1831

Słuchawki mają ciekawą konstrukcję. Łączy je elastyczny, gumowy przewód. Tego samego tworzywa użyto do konstrukcji uchwytów na uszy, które spełniają swoją rolę w sposób zadowalający (dodatkowo mają wbudowaną prostą regulację, co pozwala je obrócić o maksymalnie 40 stopni i dostosować do kształtu ucha). Całość waży zaledwie 24 gramy, a więc jest bardzo lekka i w trakcie użytkowania wręcz niewyczuwalna. Niestety gumowe tworzywo bardzo szybko się brudzi. Na słuchawkach błyskawicznie zbiera się kurz i inne pyłki, co sprawia, że po jakimś czasie wyglądają nieestetycznie.

DSC_1827

Choć producent zastosował tutaj dokanałowe końcówki, nie eliminują one całkowicie odgłosów otoczenia. Nie należy tego bynajmniej traktować jako wadę. Rozwiązanie to ma pozwalać dosłyszeć np. nadjeżdżające samochody. Mimo to, konstrukcja została na tyle dopracowana, aby odgłosy z zewnątrz nie zagłuszały całkowicie muzyki. Wszystko to sprawia, że z BackBeat Fit korzystało mi się naprawdę przyjemnie.

DSC_1829

Słuchawki wyposażono w zestaw przycisków. Na lewej mamy przycisk odbierania połączeń. Headset ma wbudowany mikrofon, zatem nie musimy nawet wyjmować telefonu z etui, żeby rozmawiać. Na prawej umieszczono natomiast guziczki sterowania odtwarzaniem (przełączanie utworów, zatrzymywanie/wznawianie i regulacja głośności – część z nich odbywa się za pomocą jednego przycisku wciskanego w różnych kombinacjach), a także parowania/włączania. Przyciski pozwalają nam nawet na aktywowanie Siri lub Google Now w smartfonie, dzięki czemu możemy np. błyskawicznie uzyskać informacje z internetu (w zakresie możliwości tych usług, rzecz jasna). Generalnie obsługa słuchawek jest bardzo prosta, choć początkowo znalezienie odpowiedniej funkcji może wydawać się kłopotliwe. Ja już po kilku dniach nie miałem jednak z tym żadnego problemu.

Możliwości i brzmienie

Tuż po sparowaniu BackBeat Fit z telefonem, za pomocą komunikatu głosowego w języku polskim otrzymujemy informację o stanie naładowania. W tym celu możemy też skorzystać z dedykowanej aplikacji dla Androida. Niestety jej możliwości nie są zbyt imponujące. Poza wyświetleniem stanu baterii potrafi jedynie przesyłać dźwięk do słuchawek, by ułatwić ich znalezienie. Możemy też wyświetlić na mapie ostatnią trasę, co ma na celu znalezienie urządzenia po ewentualnym zgubieniu. Na moje oko nie są to jakoś szczególnie niezbędne funkcje i można się bez nich spokojnie obejść. Znacznie chętniej zobaczyłbym w ich miejsce rozwiązania ukierunkowane na uprawianie sportu, jak chociażby integracja z popularnymi aplikacjami do biegania.

DSC_1832

Producent informuje, że bateria w Plantronics Fit wystarczy na 8 godzin słuchania. Po kilku tygodniach jestem skłonny w to uwierzyć. Sumując czas, w którym ich używałem bez ładowania, otrzymałem mniej więcej taki wynik. Ulega on znaczącemu skróceniu do 6 godzin podczas prowadzenia rozmów, czego jednak nie zweryfikowałem. W trybie standby Plantronic BackBeat Fit mogą się znajdować maksymalnie 14 dni. Po odłączeniu słuchawki przechodzą w tryb głębokiego uśpienia (Deep Sleep), w którym mogą znajdować się przez nawet 6 miesięcy. Pełnie naładowanie słuchawek z portu USB komputera zajmowało mi dwie i pół godziny.

DSC_1828

Słuchawki grają bardzo przyzwoicie, jak na swoją półkę cenową (~300 zł). Od razu zaznaczam, że audiofilem nie jestem, ale zakładam, że ta grupa użytkowników nawet nie spojrzy na BackBeat Fit. Pozostałych ucieszy na pewno fakt, że dźwięk jest czysty, wyraźny i klarowny, a przy tym pozbawiony rażących zniekształceń. Balans między tonami wydaje się zachowany, aczkolwiek chętnie usłyszałbym nieco więcej tonów niskich. Basy nie są zbyt soczyste – raczej płaskie, zimne i mało dynamiczne. Głębi sceny w większości gatunków muzycznych nie da się wyczuć.

Warto?

Za Plantronics BackBeat Fit zapłacimy obecnie nieco ponad 300 złotych. Nie jest to zdecydowanie najwyższa półka (ani cenowa, ani jakościowa), jeśli chodzi o słuchawki do biegania. W swojej kategorii cenowej wydają się być jednak naprawdę ciekawą propozycją o relatywnie sporych możliwościach. Wysoki poziom ergonomii, ciekawe i niebanalne wzornictwo, a także wydajna bateria i przyzwoita jakość dźwięku sprawiają, że zwykły użytkownik będzie miał naprawdę trudno dostrzec tutaj jakiekolwiek wady. Ci bardziej wymagający z pewnością jednak będą narzekać na ograniczone możliwości aplikacji mobilnej, zbierające pył i kurz tworzywo, a także mało satysfakcjonującą jakość odtwarzania niskich tonów. Nie są to jednak czynniki, które dyskwalifikowałyby Plantronics BackBeat Fit. Z czystym sumieniem zatem mogę je polecić każdemu, kto dopiero zaczyna przygodę z bieganiem lub ma już na koncie swoje małe-wielkie sukcesy na tym polu.

V3_big_1