Motoryzacja

Za kilka dni premiera "taniej Tesli". Czego można się spodziewać?

MS
Maciej Sikorski
13

Tesla Model 3 od dawna pojawia się w plotkach, prognozach i analizach dotyczących amerykańskiego producenta samochodów elektrycznych. To ma być pojazd, który rozkręci wyniki firmy, pozwoli jej wejść na nowy poziom rozwoju. Jeżeli Elon Musk chce być CEO dużego gracza na rynku motoryzacyjnym, potrzebny jest mu samochód w przystępnej cenie. Ale czy mocno schodząc z ceny uda się zachować czar i prestiż? Przekonamy się już za kilka dni...

Drogi sedan, jeszcze droższy SUV

Sprzedaż Tesla Motoros rośnie, firma wyraźnie poprawia wyniki. To głównie zasługa Modelu S, który jest obecnie najpopularniejszą i najbardziej dostępną maszyną w ofercie. Mamy jeszcze flagowy Model X, ale trzeba być cierpliwym, by go kupić. I raczej majętnym - mowa o samochodzie za 80 tysięcy dolarów. Tańsze S to wydatek na poziomie około 70 tysięcy dolarów. Tanio nie jest, a firmie i tak udaje się sprzedać kilkanaście tysięcy pojazdów w jednym kwartale.

Kilkanaście to jednak nie kilkadziesiąt. A już z pewnością nie kilkaset - Tesla chce mieć w ofercie droższe samochody, ale jednocześnie nie zamierza być graczem luksusowym, który zadowoli się obecnymi rezultatami. To nie manufaktura, lecz potencjalne zagrożenie dla koncernów motoryzacyjnych. Przynajmniej tak widzi to część komentatorów. Aby stworzyć zagrożenie potrzebny jest przede wszystkim kolejny samochód, coś znacznie tańszego od maszyn, które w przeliczeniu na polską walutę kosztują 1/3 miliona złotych.

Tesla Model 3 za 35 tysięcy dolarów. Tanio?

Nowy samochód prawdopodobnie będzie kosztował 35 tysięcy dolarów. Mowa raczej o wersji podstawowej, ale trzeba też pamiętać o ulgach podatkowych, które powinny obniżyć cenę maszyny (nawet o kilka tysięcy dolarów). Przyjmijmy, że mówimy o 30 tysiącach dolarów. Tanio? Z pewnością można kupić coś za mniejsze pieniądze. Nawet od renomowanych producentów. Przecież po przeliczeniu na złotówki nadal robi się około 120 tysięcy pln. Dużo, ale... po pierwsze, nie ma sensu przeliczać na złotówki, bo Polska nie jest dla firmy istotnym rynkiem (przynajmniej na razie), a po drugie, nikt nie mówił, że firma stworzy samochód na każdą kieszeń.

Drogi sedan, jeszcze droższy SUV

Sprzedaż Tesla Motoros rośnie, firma wyraźnie poprawia wyniki. To głównie zasługa Modelu S, który jest obecnie najpopularniejszą i najbardziej dostępną maszyną w ofercie. Mamy jeszcze flagowy Model X, ale trzeba być cierpliwym, by go kupić. I raczej majętnym - mowa o samochodzie za 80 tysięcy dolarów. Tańsze S to wydatek na poziomie około 70 tysięcy dolarów. Tanio nie jest, a firmie i tak udaje się sprzedać kilkanaście tysięcy pojazdów w jednym kwartale.

Kilkanaście to jednak nie kilkadziesiąt. A już z pewnością nie kilkaset - Tesla chce mieć w ofercie droższe samochody, ale jednocześnie nie zamierza być graczem luksusowym, który zadowoli się obecnymi rezultatami. To nie manufaktura, lecz potencjalne zagrożenie dla koncernów motoryzacyjnych. Przynajmniej tak widzi to część komentatorów. Aby stworzyć zagrożenie potrzebny jest przede wszystkim kolejny samochód, coś znacznie tańszego od maszyn, które w przeliczeniu na polską walutę kosztują 1/3 miliona złotych.

Tesla Model 3 za 35 tysięcy dolarów. Tanio?

Nowy samochód prawdopodobnie będzie kosztował 35 tysięcy dolarów. Mowa raczej o wersji podstawowej, ale trzeba też pamiętać o ulgach podatkowych, które powinny obniżyć cenę maszyny (nawet o kilka tysięcy dolarów). Przyjmijmy, że mówimy o 30 tysiącach dolarów. Tanio? Z pewnością można kupić coś za mniejsze pieniądze. Nawet od renomowanych producentów. Przecież po przeliczeniu na złotówki nadal robi się około 120 tysięcy pln. Dużo, ale... po pierwsze, nie ma sensu przeliczać na złotówki, bo Polska nie jest dla firmy istotnym rynkiem (przynajmniej na razie), a po drugie, nikt nie mówił, że firma stworzy samochód na każdą kieszeń.

Tesla Model 3 za 30 tysięcy dolarów/euro to już łakomy kąsek, jeśli ktoś chce poczuć powiew świeżości na rynku motoryzacyjnym. Inne elektryki też do tanich nie należą - Chevy Bolt od GM ma kosztować 30 tysięcy dolarów. Nie będzie zatem tak, że za elektryka od starego koncernu zapłaci się połowę ceny Tesli - firma Muska psuje szyki innym graczom. Jednocześnie klienci mogą mieć nadzieję, że za kilka lat, gdy firma rozkręci produkcję, a ceny akumulatorów spadną, zmniejszy się także koszt zakupu Modelu 3. Może pod koniec dekady będzie to naprawdę ciekawa oferta na rynku motoryzacyjnym?

Spada cena, spada jakość

To chyba największy znak zapytania stawiany przy Tesla Model 3: czy niższa cena oznacza pójście na ostre kompromisy? To będzie uboższa wersja model S czy coś zupełnie nowego, zauważalnie słabszego? Zasięg pojazdu na jednym ładowaniu powinien wynieść 200 mil - mniej od starszych samochodów Tesli, ale całkiem przyzwoicie. W aucie prawdopodobnie zostaną zastosowane inne materiały, będzie mniej kosmicznych technologii oraz funkcji poprawiających komfort użytkowania. Ale to nadal ma być Tesla. Głośno mówi się np. o tym, że Model 3 nie będzie pozbawiony opcji autonomicznej czy półautonomicznej jazdy (zależy o jakim etapie mowa). Ta pojawi się co prawda za dopłatą, ale to i tak sporo zmienia.

Elon Musk i spółka nie mogą sobie pozwolić na wyraźny spadek formy i pokazanie czegoś "budżetowego". Klient nadal ma czuć, że to Tesla. Właśnie na tym buduje się markę, to sprawia, że ludzie ustawiają się potem w kolejkach przed sklepem. Przed rozpoczęciem sprzedaży, a nawet przed oficjalną premierą - w Australii ktoś już czeka na udostępnienie list z rezerwacjami. Powtórzę: rezerwacjami - musicie wiedzieć, że Tesla Model 3 nie trafi zbyt szybko do sprzedaży, na razie trzeba zapisać się w gronie oczekujących i wpłacić tysiąc dolarów kaucji. Dostarczanie towaru prawdopodobnie ruszy w roku 2018. Firma musi pokazać coś wow za te 35 tysięcy dolarów, by ludzie czekali 2-3 lata na samochód. Tesla Model 3 musi wbić klientów w podłogę.

Rynek czeka

Po kursie giełdowym korporacji widać, że inwestorzy liczą na ten produkt. Od chwili ogłoszenia daty prezentacji kurs rośnie, przybywa spekulacji, oczekiwania też są nakręcane. Szef amerykańskiej korporacji powinien je zaspokoić za kilka dni, jeśli chce być nadal na fali wznoszącej. Gdyby czwartkowa premiera poważnie rozczarowała, to nie zabraknie pewnie komentarzy przekonujących, że Tesli nie uda się rozwijać w takim tempie, jakie zapowiedziała. A to stawia pod znakiem zapytania rozwój całego biznesu...

Tesla Model 3 za 30 tysięcy dolarów/euro to już łakomy kąsek, jeśli ktoś chce poczuć powiew świeżości na rynku motoryzacyjnym. Inne elektryki też do tanich nie należą - Chevy Bolt od GM ma kosztować 30 tysięcy dolarów. Nie będzie zatem tak, że za elektryka od starego koncernu zapłaci się połowę ceny Tesli - firma Muska psuje szyki innym graczom. Jednocześnie klienci mogą mieć nadzieję, że za kilka lat, gdy firma rozkręci produkcję, a ceny akumulatorów spadną, zmniejszy się także koszt zakupu Modelu 3. Może pod koniec dekady będzie to naprawdę ciekawa oferta na rynku motoryzacyjnym?

Spada cena, spada jakość

To chyba największy znak zapytania stawiany przy Tesla Model 3: czy niższa cena oznacza pójście na ostre kompromisy? To będzie uboższa wersja model S czy coś zupełnie nowego, zauważalnie słabszego? Zasięg pojazdu na jednym ładowaniu powinien wynieść 200 mil - mniej od starszych samochodów Tesli, ale całkiem przyzwoicie. W aucie prawdopodobnie zostaną zastosowane inne materiały, będzie mniej kosmicznych technologii oraz funkcji poprawiających komfort użytkowania. Ale to nadal ma być Tesla. Głośno mówi się np. o tym, że Model 3 nie będzie pozbawiony opcji autonomicznej czy półautonomicznej jazdy (zależy o jakim etapie mowa). Ta pojawi się co prawda za dopłatą, ale to i tak sporo zmienia.

Elon Musk i spółka nie mogą sobie pozwolić na wyraźny spadek formy i pokazanie czegoś "budżetowego". Klient nadal ma czuć, że to Tesla. Właśnie na tym buduje się markę, to sprawia, że ludzie ustawiają się potem w kolejkach przed sklepem. Przed rozpoczęciem sprzedaży, a nawet przed oficjalną premierą - w Australii ktoś już czeka na udostępnienie list z rezerwacjami. Powtórzę: rezerwacjami - musicie wiedzieć, że Tesla Model 3 nie trafi zbyt szybko do sprzedaży, na razie trzeba zapisać się w gronie oczekujących i wpłacić tysiąc dolarów kaucji. Dostarczanie towaru prawdopodobnie ruszy w roku 2018. Firma musi pokazać coś wow za te 35 tysięcy dolarów, by ludzie czekali 2-3 lata na samochód. Tesla Model 3 musi wbić klientów w podłogę.

Rynek czeka

Po kursie giełdowym korporacji widać, że inwestorzy liczą na ten produkt. Od chwili ogłoszenia daty prezentacji kurs rośnie, przybywa spekulacji, oczekiwania też są nakręcane. Szef amerykańskiej korporacji powinien je zaspokoić za kilka dni, jeśli chce być nadal na fali wznoszącej. Gdyby czwartkowa premiera poważnie rozczarowała, to nie zabraknie pewnie komentarzy przekonujących, że Tesli nie uda się rozwijać w takim tempie, jakie zapowiedziała. A to stawia pod znakiem zapytania rozwój całego biznesu...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu