Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Felietony

Technologie mobilne uderzyły w mur - co dalej?

JS
Jakub Szczęsny

Człowiek, bloger, maszyna do pisania. Społeczny as...

17

Wyobrażacie sobie, jak będą wyglądać smartfony, tablety, phablety za 2, 3 lata? Pomyślcie chwilę, co można by było zmienić, czego dodać, co ująć, a co zrobić zupełnie inaczej? Macie ten sam problem, co ja? Bo ja wyobrażając sobie telefon za dwie, trzy generacje flagowców nie widzę nic nadzwyczajnego...

Wyobrażacie sobie, jak będą wyglądać smartfony, tablety, phablety za 2, 3 lata? Pomyślcie chwilę, co można by było zmienić, czego dodać, co ująć, a co zrobić zupełnie inaczej? Macie ten sam problem, co ja? Bo ja wyobrażając sobie telefon za dwie, trzy generacje flagowców nie widzę nic nadzwyczajnego. Może większy, może ładniejszy, może bardziej wytrzymały. W duchu ciągle wierzę w to, że ruszy się coś w kwestii akumulatorów i tym samym technologie mobilne będą naprawdę mobilne. No, ale to nie wszystko - przecież coś musi się zmienić, producenci będą chcieli zarabiać coraz więcej, a nasycenie rynku tabletami, smartfonami jest już naprawdę wysokie i coraz trudniej będzie "wykręcić" tak bardzo pożądane przez inwestorów wzrosty.

O cyferkach już mówiliśmy

O tym, jak producenci gonią za coraz lepszymi specyfikacjami swoich smartfonów pisałem tutaj. Doszedłem do wniosku, że to nie ma większego sensu, a zwłaszcza korzystanie z takich rozwiązań, które wyczerpują ograniczenia obecnej specyfiki technologii mobilnych. Chodzi mi tu przede wszystkim o stosunek rozdzielczości ekranu do pojemności akumulatora. Nie jest tajemnicą, że większa rozdzielczość ekranu bardziej obciąża układ graficzny i tym samym zwiększa apetyt urządzenia na energię. A to akurat sytuacja bardzo niepożądana - przy obecnym wyścigu na odchudzanie urządzeń coraz trudniej zmieścić sensowną baterię.

Wróćmy jednak do korzeni tego, co nazywamy dzisiaj urządzeniami mobilnymi. Dzisiejsze smartfony i tablety byłyby niczym bez repozytoriów, w których znajdziemy wszystkie interesujące nas aplikacje. Z tym dzisiaj nie ma problemu - wszystkie sklepy z aplikacjami są wypełnione po brzegi, już insza inszość, że czasami są to po prostu śmieci, których nie warto instalować. Aplikacje natomiast znacząco zwiększają możliwości naszego urządzenia, okraszają go w dodatkowe funkcje, które płyną wprost z inwencji twórczej deweloperów. Banki w telefonie - nie ma problemu, mapy - przeżytek, aplikacja do brania chwilówki - ok!

Aparaty w telefonach też mocno ewoluowały, chociaż już w czasach "przed" nowoczesnymi smartfonami mieliśmy urządzenia wyróżniające się świetną jakością zdjęć. Do obecnych topowych propozycji jednak im nieco brakuje. Lumia 1020 to chyba najważniejszy przedstawiciel fotograficznych, inteligentnych telefonów. Rozwiązanie nie było rewolucyjne, bo to już widzieliśmy w Nokii 808 Pureview, jednak dołożenie do tego znaczących usprawnień software'owych uczyniło z Lumii 1020 prawdziwego potwora fotograficznych smartfonów.

Nokia N93 natomiast (ciągle ta Nokia, wiem) była telefonem, który łączył w sobie relatywnie nieduże rozmiary, ciekawy design i ogromne możliwości. Kamera stanowiąca obracający się wraz z wyświetlaczem element obudowy była niemałym zaskoczeniem, a Nokia zbierała gromkie brawa za mądre wykorzystanie przestrzeni zawartej w tym kawałku technologii. W "tych czasach" wiadomo było, co znaczy innowacja i dobry pomysł. Producenci nierzadko zaskakiwali i mało kto wtedy ścigał się na cyferki - no, może było parcie na zwiększanie liczby megapikseli.

Od czasu pierwszego iPhone (nie) zmieniło się wiele. Wzorzec smartfona został ostatecznie ustalony i dzisiejsze propozycje niewiele od niego się nie różnią. Owszem, oprogramowanie przebyło bardzo długą drogę i obecnie możemy się cieszyć naprawdę dopracowanymi systemami mobilnymi. Wspominałem o aplikacjach, których jest ogrom. Wokół systemów obudowano ekosystemy produktów oraz usług i opłaca się dzisiaj trzymać się jednego ekosystemu - jest to inwestycja, o której wspominałem tutaj, ale ona naprawdę się zwraca, niezależnie, czy korzystacie z urządzeń Apple, propozycji z Androidem, czy Windows Phone.

Ale czy jeszcze cokolwiek się zmieni?

No, raczej powinno się zmienić. Jeżeli w dalszym ciągu producenci będą się bić na specyfikacje (co zresztą nie ma większego znaczenia, bo mamy jak na razie dwóch producentów, którzy pospiesznie zjedzą tort i reszcie zostawią okruszki), to przyjdzie kiedyś taki moment (o ile już nie nadszedł), że dalej nie będzie można iść, zaimplementowanie większej liczby rdzeni nie będzie mieć sensu, kolejnej bariery gigaherców nie uda się przekroczyć, a kolejne porcje pamięci RAM nie zmienią niczego.

Paradoksalnie, przyszłość urządzeń mobilnych może wiązać się z tym, co dzisiaj nazywamy smartwatchami. Pamiętajcie, że to tylko moje przemyślenia i weźcie pod uwagę to, że mogę się mylić (a robię to codziennie, podobnie, jak i Wy). Nie zdziwię się, jeżeli za 10 lat smartwatch nie wyewoluuje tak, że stanie on na równi ze smartfonami i będzie on urządzeniem autonomicznym, które pozwoli nam na nieco więcej, niż obecnie. Marzy mi się połączenie inteligentnego zegarka i okularów, gdzie przed oczyma cały czas będziemy mieć wbudowany w okulary HUD, a zegarek będzie wspomagał nawigację po interfejsie okularów. Wearables to przyszłość urządzeń mobilnych, obecne zegarki jednak nie oferują niczego nowego, świeżego. To cały czas dodatek do urządzenia, coś a'la DLC do gier.

No, ale co dalej? Integracja maszyny z człowiekiem, Internet rzeczy - nad tym także należy się mocno zastanowić. Problemem rzecz jasna mogą być kwestie etyczne - przywódcy religijni mogą mieć swoje zdanie na ten temat, przy czym wszystko zapewne rozbije się o to, że człowiek będzie chciał zastąpić Boga i poprawić to, co zostało nam dane w prezencie od absolutu. Urządzenie mobilne podłączone do układu nerwowego, HUD przed oczyma generowany w mózgu, sterowanie myślami, transfer danych przez dotyk - to kiedyś na pewno się stanie. Ludzkość natomiast nie jest na to gotowa - nie jestem pewien także, czy będzie za 50, czy nawet 100 lat.

Wyobraźcie sobie, że wymieniacie uścisk dłoni z kimś poznanym na branżowej konferencji. Zamiast wymieniać się wizytówkami, podczas tego gestu wymieniliście ze sobą dane kontaktowe, nie musicie się nawet sobie przedstawiać, robicie to głównie z grzeczności i tego, że tak mówi niepisana zasada. Wstajecie rano, otwieracie oczy i wśród powiadomień otrzymujecie ostrzeżenie, że temperatura ciała jest podwyższona i należałoby pójść do lekarza - przed tym jednak wbudowane w ciało urządzenie zaleca leczenie objawowe i wzięcie tabletki przeciw gorączce. Otwieracie lodówkę, patrzycie na nią. Urządzenie bada stan wszystkich produktów i wymienia dane z lodówką podłączoną do Internetu - jakżeby inaczej. Wyświetla się sugestia, by zamówić w sklepie to, to i to. Zatwierdzacie zlecenie i na potwierdzenie tego prosi się użytkownika o wykonanie odpowiedniego gestu dłońmi. Z naszego konta ulatuje odpowiednia kwota, a nazajutrz przyjedzie ciężarówka z zakupami dla nas. Wreszcie nie będzie problemu z zapominaniem o zamkniętych drzwiach, zakręconych kurkach w kuchence - o ile inteligentny dom nie zabezpieczy tego wszystkiego za nas, to będziemy mogli podejrzeć stan wszystkich urządzeń. Zostaniemy też ostrzeżeni w razie nieautoryzowanego dostępu do naszego domu. Dopóki będziemy mieć władzę rodzicielską, o naszych dzieciach będziemy wiedzieć więcej - gdzie są i mniej więcej, co robią.

To może oczywiście budzić także pytania o naszą prywatność. Technologie mobilne wkraczając w nasze życie zagarnęły sobie nieco więcej obszarów naszego życia, niż niektórzy mogliby sobie życzyć. To jednak nieuniknione - dostęp do naszej lokalizacji jest potrzebny, dostawcy usług pocztowych "czytają" maile w poszukiwaniu niebezpiecznych treści, a Microsoft podsłuchuje uczestników programu deweloperskiego Windows 10 - oczywiście w celu zebrania dokładnego feedbacku. Przed technologiami mobilnymi stoi ogromna szansa, jednak trzeba jeszcze długo poczekać, aż stanie się ona rzeczywistością. Bo... dalibyście sobie wszczepić chip, dzięki któremu sami bylibyście urządzeniem mobilnym? Większość z Was powie: "nie". Czy ja bym się tego podjął? O ile dałoby mi to wymierne profity, myślę, że bym się zgodził. Nie boję się rozwoju, a koncepcja hybrydy maszyny i człowieka bardzo mi się podoba. Chociażby dlatego, że nie widzę obecnie innej drogi rozwoju technologii mobilnych.

Ale... to tylko moje zdanie.

Grafika: 1, 2, 3, 4

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu