Apple

Macbook Air zniknie na dobre? Apple wie, czego chcą klienci

AL
Albert Lewandowski
55

Macbook Air to prawdziwy hit Apple. Lekki, poręczny, ze świetnym czasem pracy, kosztujący w miarę sensowne i do tego stanowiący prawie podstawowy model w ofercie. Okazuje się jednak, że jego bezpośredni następca wcale nie będzie Airem, jakiego znamy.

Nieśmiertelne plotki

Na nowe Macbooki Air rzeczywiście czekamy już dłuższy czas. Amerykanie zdecydowali, że skoro oferują zwykłe Macbooki i wersje Pro, to odświeżanie Aira trochę mija się z celem i zdecydowanie mogłoby to doprowadzić do swoistej kanibalizacji poszczególnych modeli między sobą. W taki oto sposób dochodzimy do całkiem prawdopodobnego, ale moim zdaniem niezbyt szczęśliwego rozwiązania całej sprawy.

Pewne jest to, że nowość z macOS nie będzie kosztować więcej niż cztery tysiące złotych. To właśnie w tym tkwić jej główna siła i argument przemawiający za wyborem właśnie jej. W końcu w podstawie mielibyśmy ekran Retina, nowsze podzespoły, ogółem wszystko to, na co czekamy w takim laptopie. Okazuje się jednak, że Apple opracowało znacznie lepszą strategię.

Żegnaj Macbook Air?

Wszystko wskazuje na to, że miejsce Macbooka Air zajmie 12-calowy Macbook z poprawionymi podzespołami, ale nie ma tu co liczyć na ogromny przyrost mocy. Ot, delikatne przypudrowanie całości oraz obniżenie ceny. Mnie osobiście niezbyt to przekonuje. Trzeba też tu uczciwie przyznać, że sprzęt ten wciąż świetnie nadaje się do podstawowej pracy mobilnej i nie czuć wtedy pewnych braków. Do tego ładny wygląd, lekka obudowa oraz długi czas pracy.

Samo pożegnanie się z Airem będzie dosyć przykre. Lukę w portfolio ma zapełnić natomiast nowy 13-calowy Macbook – jego cena ma wynosić z kolei 1199 dolarów, zamiast 999, czyli w Polsce moglibyśmy liczyć na kwotę rzędu 4500 – 5000 złotych. Wyżej oczywiście pozostaną wersje Pro i w taki oto sposób Apple będzie miało bardzo prostą ofertę.

Trzeba iść z duchem czasu

Przy premierze pierwszego Macbooka Air powiedziano takie oto słowa: Naszym celem było zrobienie niemożliwego: zaimplementować pełne możliwości do najcieńszego, najlżejszego Macbooka w historii. Obecnie 12-calowy Macbook naprawdę dobrze wpisuje się w to zdanie. Jest rzeczywiście mobilny, ma wystarczającą wydajność do pakietu biurowego, przeglądania internetu i tym podobnych zadań, więc czego chcieć więcej na początek wejścia w ekosystem Apple?

Sam Air zestarzał się. Widać już po nim upływ czasu i jego obecność po prostu nie przystoi firmie tak stawiającej na stylistykę. Według niektórych źródeł losy nowego Aira wciąż się ważą i możliwe, że finalnie pojawi się w sprzedaży. Myślę jednak, że ta opcja przestaje być powoli realna. Podział na Macbooki i Macbooki Pro to nie tylko prostsze nazewnictwo, ale także większe zyski ze sprzedaży dla producenta. Co jak co, ale w Cupertino znają się na tym doskonale. Sami klienci zapewne finalnie też się ucieszą z takich zmian - inna sprawa, czy tym samym nie ułatwią życia konkurencji. Tu rywale z Windowsem w segmencie do 4000 złotych oferują już sporo, ale i tak jakikolwiek Macbook dalej ma nad nimi jedną "przewagę": macOS. Albo wadę dla niektórych.

źródło: Digitimes

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

hot