31

Zabójcy flagowców to codzienność, która ratuje rynek

Rynek smartfonów niesamowicie się rozwija, choć etap największych wzrostów ma już za sobą. Warto zobaczyć to, jak obecnie segment ten stał się nudny.

Każdy każdemu zabójcą flagowców

Zabójca flagowców to tytuł, jaki nadał OnePlus swojemu pierwszemu urządzeniu o nazwie One. Był to rok 2014. Samsung wprowadził wtedy Galaxy S5, które nie prezentowało najwyższego poziomu, co najlepiej widać po jakości wykonania oraz obecności jedynie 2 GB RAM, a tu nagle pojawił się tańszy o połowę smartfon z równie wydajnymi podzespołami. Od tej pory zaczął się etap na sprzedawanie modeli z mocnymi procesorami i dużą ilością RAM w niskich cenach. Owszem, jeszcze wcześniej było Xiaomi, ale Chińczycy nie mogli się wtedy pochwalić aż tak mocną marką na rynkach światowych.

Teraz już nikogo nie dziwią takie telefony. Mamy wysoką wydajność w niskiej cenie i wśród takich możemy wspomnieć o propozycjach od Xiaomi, Redmi, Nubii, Meizu, Realme, Asusa. W zasadzie nie ma na co narzekać, ponieważ mamy w nich najnowsze Snapdragony, 6 lub więcej GB RAM, 64 albo więcej GB pamięci wbudowanej, spore baterie, ekrany AMOLED i do tego wszystkiego bardzo dobre multimedia. Taka popularność podobnych propozycji spowodowała, że w zasadzie te nowości nikogo szczególnie nie interesują.

Dobrze to widać po tym, że wciąż nie pojawił się Pocophone F2. Najprawdopodobniej Xiaomi uznało, że jest zbyt dużo podobnych modeli, również w ich ofercie, więc wypada usunąć w cień niezwykle ciekawą serię. Z jednej strony szkoda, ale z drugiej nie wyobrażam sobie, aby firma w jednym momencie sprzedawała tak dużo świetnych smartfonów w przedziale cenowym 1000 – 1500 złotych.

Nuda goszcząca na rynku smartfonów

Jednocześnie po drugiej stronie segmentu high-endów mamy modele premium od Apple, Huawei, Samsunga i teraz wygląda także na to, że chce do tego zaszczytnego grona dołączyć OnePlus. Teoretycznie moglibyśmy dodać Google, ale ich udział w tej zabawie wydaje się być mocno ograniczony. W tej grupie otrzymujemy mnóstwo dodatkowych funkcji, całość jest jeszcze lepsza, ale za to wszystko płacimy dwa razy więcej.

Sprawdź też:

Gdyby nie groźni konkurenci, szczególnie teraz od Xiaomi, wiodący producenci smartfonów z największą przyjemnością osiedliby na laurach. W ich przypadku płacimy w końcu również za znaną markę i odpowiedni długi staż na rynku.

Zobaczymy jednak, ile firm będzie chciało pozostać w sektorze tanich flagowców. Marże są niewielkie, obecnie użytkownicy rzadziej zmieniają swoje telefony, więc interesujące, którzy producenci będą w stanie utrzymać się na rynku. Na pewno w tym gronie pojawi się Xiaomi, choć można dostrzec, że Chińczycy będą powoli chcieli przejść w stronę najbardziej rentownej kategorii premium. Niewątpliwie problemy Huawei są im jak najbardziej na rękę.

Sprawdź też:

źródło: Android Authority