Wearables

TAG Heuer Connected - pierwszy luksusowy smartwatch

MS
Maciej Sikorski
6

Smartwatche miały być kolejnym dużym wydarzeniem na rynku technologicznym. Na razie nie są, przynajmniej gdy spojrzymy na to z perspektywy wyników sprzedaży oraz popytu. Ale rynek rośnie, przybywa na nim producentów i pomysłów. Swój sprzęt zaprezentowało Apple, zrobili to także Samsung, Motorola, Hu...

Smartwatche miały być kolejnym dużym wydarzeniem na rynku technologicznym. Na razie nie są, przynajmniej gdy spojrzymy na to z perspektywy wyników sprzedaży oraz popytu. Ale rynek rośnie, przybywa na nim producentów i pomysłów. Swój sprzęt zaprezentowało Apple, zrobili to także Samsung, Motorola, Huawei, prężnie działa Pebble. Do gry przyłączają się także firmy od dekad (a czasem dłużej) zajmujące się tworzeniem czasomierzy. Przykładem TAG Heuer, które podjęło współpracę z korporacjami Intel i Google.

Na temat tego przedsięwzięcia głośno zrobiło się już kilka kwartałów temu. Zagadnienie przybliżał Konrad, a w jego tekście pojawił się m.in. taki fragment:

Śmiało można liczyć więc na luksusowe zegarki, z których słynie TAG Heuer, lecz w „nowoczesnej” odsłonie. Projektowane będą oczywiście w szwajcarskim La Chaux-de-Fonds, ale „zastrzyku” technologicznego urządzenia doczekają się prosto z Doliny Krzemowej. Taki ruch może okazać się decydującym, jeśli chodzi o całą kategorię wearables, jak i samych smartwatchy.

Minęło kilka miesięcy, a temat zaczął się klarować: w październiku dowiedzieliśmy się, że za kilka tygodni zobaczymy efekt współpracy wspomnianych firm. Pojawiła się także pogłoska, że za tę przyjemność trzeba będzie zapłacić 1800 dolarów. Cóż, mowa o sprzęcie z wyższej półki, cenionej marce - to nie elektroniczna zabawa, ale biżuteria. Różnicę podkreślano m.in. przez używane określenia "connected watch" zamiast smartwatch. Przedstawiciele firmy wspominali, że nie rywalizują z Apple, ale docenili wkład tej formy w budowanie rynku, mówił o tym m.in. szef TAG Heuer:

Zdaniem Bivera, rynek sporo zawdzięcza Apple. Po pierwsze, dzięki Apple Watch młodzi znów interesują sie zegarkami. Generalizując, młodzi kojarzyli je raczej z poprzednią epoką i nie mieli potrzeby posiadania takiego gadżetu na nadgarstku. Dzięki aktywności Apple rynek zegarków czeka spore ożywienie. Po drugie, urządzenie połączone ze smartfonem jest znacznie bardziej atrakcyjne, przyciąga większą uwagę i tu pojawia się spora szansa również dla producentów tradycyjnych zegarków.[źródło]

Przejdźmy do premiery Connected Watch

Prezentacja zaczęła się od stwierdzenia, że bez innowacji nie ma przyszłości, że tradycja nie wystarczy i tylko martwi łączą się z przeszłością - żywi powinni spoglądać w przyszłość. TAG Heuer nie mógłby tego zrobić sam, więc poszukał partnerów w Dolinie Krzemowej. I znalazł. Stworzono sprzęt, który jest pierwszym inteligentnym zegarkiem wyglądającym jak zegarek (przywołuję słowa producenta), powstał podobno najbardziej smart sprzęt wśród luksusowych czasomierzy. Nadal bliżej mu do biżuterii niż elektroniki ubieralnej.

TAG Heuer Connected to przede wszystkim zegarek, dlatego cyfrowe wskazówki i indeksy pozostają widoczne przez cały czas, nawet gdy urządzenie jest w trybie energooszczędnym.

Tarcza i wskazówki pozostają zawsze widoczne, a najistotniejsze informacje z aplikacji partnerów są wyświetlane wewnątrz trzech liczników, które znajdują się na tarczy chronografu przy godzinie dwunastej, szóstej i dziewiątej. Aby otworzyć wybraną aplikację w trybie pełnoekranowym, wystarczy dotknąć danego licznika.

Smartwatche miały być kolejnym dużym wydarzeniem na rynku technologicznym. Na razie nie są, przynajmniej gdy spojrzymy na to z perspektywy wyników sprzedaży oraz popytu. Ale rynek rośnie, przybywa na nim producentów i pomysłów. Swój sprzęt zaprezentowało Apple, zrobili to także Samsung, Motorola, Huawei, prężnie działa Pebble. Do gry przyłączają się także firmy od dekad (a czasem dłużej) zajmujące się tworzeniem czasomierzy. Przykładem TAG Heuer, które podjęło współpracę z korporacjami Intel i Google.

Na temat tego przedsięwzięcia głośno zrobiło się już kilka kwartałów temu. Zagadnienie przybliżał Konrad, a w jego tekście pojawił się m.in. taki fragment:

Śmiało można liczyć więc na luksusowe zegarki, z których słynie TAG Heuer, lecz w „nowoczesnej” odsłonie. Projektowane będą oczywiście w szwajcarskim La Chaux-de-Fonds, ale „zastrzyku” technologicznego urządzenia doczekają się prosto z Doliny Krzemowej. Taki ruch może okazać się decydującym, jeśli chodzi o całą kategorię wearables, jak i samych smartwatchy.

Minęło kilka miesięcy, a temat zaczął się klarować: w październiku dowiedzieliśmy się, że za kilka tygodni zobaczymy efekt współpracy wspomnianych firm. Pojawiła się także pogłoska, że za tę przyjemność trzeba będzie zapłacić 1800 dolarów. Cóż, mowa o sprzęcie z wyższej półki, cenionej marce - to nie elektroniczna zabawa, ale biżuteria. Różnicę podkreślano m.in. przez używane określenia "connected watch" zamiast smartwatch. Przedstawiciele firmy wspominali, że nie rywalizują z Apple, ale docenili wkład tej formy w budowanie rynku, mówił o tym m.in. szef TAG Heuer:

Zdaniem Bivera, rynek sporo zawdzięcza Apple. Po pierwsze, dzięki Apple Watch młodzi znów interesują sie zegarkami. Generalizując, młodzi kojarzyli je raczej z poprzednią epoką i nie mieli potrzeby posiadania takiego gadżetu na nadgarstku. Dzięki aktywności Apple rynek zegarków czeka spore ożywienie. Po drugie, urządzenie połączone ze smartfonem jest znacznie bardziej atrakcyjne, przyciąga większą uwagę i tu pojawia się spora szansa również dla producentów tradycyjnych zegarków.[źródło]

Przejdźmy do premiery Connected Watch

Prezentacja zaczęła się od stwierdzenia, że bez innowacji nie ma przyszłości, że tradycja nie wystarczy i tylko martwi łączą się z przeszłością - żywi powinni spoglądać w przyszłość. TAG Heuer nie mógłby tego zrobić sam, więc poszukał partnerów w Dolinie Krzemowej. I znalazł. Stworzono sprzęt, który jest pierwszym inteligentnym zegarkiem wyglądającym jak zegarek (przywołuję słowa producenta), powstał podobno najbardziej smart sprzęt wśród luksusowych czasomierzy. Nadal bliżej mu do biżuterii niż elektroniki ubieralnej.

TAG Heuer Connected to przede wszystkim zegarek, dlatego cyfrowe wskazówki i indeksy pozostają widoczne przez cały czas, nawet gdy urządzenie jest w trybie energooszczędnym.

Tarcza i wskazówki pozostają zawsze widoczne, a najistotniejsze informacje z aplikacji partnerów są wyświetlane wewnątrz trzech liczników, które znajdują się na tarczy chronografu przy godzinie dwunastej, szóstej i dziewiątej. Aby otworzyć wybraną aplikację w trybie pełnoekranowym, wystarczy dotknąć danego licznika.

To nie jest sprzęt, który wymienia się co kilka lat, to ma być bardzo trwały produkt (także dosłownie - zegarek wykonano m.in. z tytanu). Można go "odświeżać", a jeśli komuś nie spodoba się idea inteligentnego zegarka, może wymienić sprzęt na zwyczajny, tradycyjny zegarek.

Po zakończeniu dwuletniego okresu gwarancji smartwatcha klienci będą mogli przyjść do dowolnego sklepu TAG Heuer i wymienić zegarek TAG Heuer Connected na mechaniczny, wyprodukowany w Szwajcarii, zegarek Carrera.

Czasomierz ma kosztować 1500 dolarów, to pierwszy zegarek współpracujący z Android Wear w cenie powyżej tysiąca dolarów. Urządzenie można personalizować paskami (łącznie jest ich siedem), średnica koperty wynosi 46 mm. Sercem urządzenia, jego cyfrowej części, będzie chip od Intela (Atom Z34XX), wyświetlacz pokrywa szafirowe szkło. Bateria wytrzymuje ponoć cały dzień, ładowanie nie jest skomplikowane. Zegarek posiada moduły Bluetooth i WiFi, znalazło się miejsce dla mikrofonu. Zegarek ma 4 GB pamięci wewnętrznej i klasę wodoszczelności IP67.

Zegarek można bez trudu zsynchronizować z telefonem wyposażonym w system operacyjny Android w wersji 4.3 lub nowszej bądź iOS w wersji 8.2 lub nowszej.

TAG stworzył ponoć trzy tarcze, które mają imitować analogową wersję, klient może się także zdecydować na tarcze z Google Play. Producent przygotował pakiet aplikacji dla zegarka.

Przyznam, że była to jedna z najdziwniejszych premier, jakie ostatnio widziałem. A wszystko za sprawą CEO TAG Heuer, któremu nie brakuje poczucia humoru. Doszło do tego, że przy przedstawicielach Intela i Google kroił ser przywieziony ze Szwajcarii, wręczył im także dzwonki, jakie noszą krowy na pastwiskach. Działo się i było naprawdę wesoło... Teraz pozostaje czekać na testy i wyniki sprzedaży urządzenia.

To nie jest sprzęt, który wymienia się co kilka lat, to ma być bardzo trwały produkt (także dosłownie - zegarek wykonano m.in. z tytanu). Można go "odświeżać", a jeśli komuś nie spodoba się idea inteligentnego zegarka, może wymienić sprzęt na zwyczajny, tradycyjny zegarek.

Po zakończeniu dwuletniego okresu gwarancji smartwatcha klienci będą mogli przyjść do dowolnego sklepu TAG Heuer i wymienić zegarek TAG Heuer Connected na mechaniczny, wyprodukowany w Szwajcarii, zegarek Carrera.

Czasomierz ma kosztować 1500 dolarów, to pierwszy zegarek współpracujący z Android Wear w cenie powyżej tysiąca dolarów. Urządzenie można personalizować paskami (łącznie jest ich siedem), średnica koperty wynosi 46 mm. Sercem urządzenia, jego cyfrowej części, będzie chip od Intela (Atom Z34XX), wyświetlacz pokrywa szafirowe szkło. Bateria wytrzymuje ponoć cały dzień, ładowanie nie jest skomplikowane. Zegarek posiada moduły Bluetooth i WiFi, znalazło się miejsce dla mikrofonu. Zegarek ma 4 GB pamięci wewnętrznej i klasę wodoszczelności IP67.

Zegarek można bez trudu zsynchronizować z telefonem wyposażonym w system operacyjny Android w wersji 4.3 lub nowszej bądź iOS w wersji 8.2 lub nowszej.

TAG stworzył ponoć trzy tarcze, które mają imitować analogową wersję, klient może się także zdecydować na tarcze z Google Play. Producent przygotował pakiet aplikacji dla zegarka.

Przyznam, że była to jedna z najdziwniejszych premier, jakie ostatnio widziałem. A wszystko za sprawą CEO TAG Heuer, któremu nie brakuje poczucia humoru. Doszło do tego, że przy przedstawicielach Intela i Google kroił ser przywieziony ze Szwajcarii, wręczył im także dzwonki, jakie noszą krowy na pastwiskach. Działo się i było naprawdę wesoło... Teraz pozostaje czekać na testy i wyniki sprzedaży urządzenia.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu