62

Szykują się spore zmiany w Chrome OS i wcale mi się to nie podoba

Od konferencji I/O wiemy już jakie plany Google ma wobec wyglądu swoich usług. Zmiany szykowane dla Androida, który określany jest aktualnie literką „L” ogólnie nazywane są „Material Design” i dosięgną także webowe interfejsy usług. Coraz prawdopodobniejsze staje się, że nie ucieknie przed nimi również Chrome OS. Największą zmianą w systemie Chrome OS było pojawienie się […]

Od konferencji I/O wiemy już jakie plany Google ma wobec wyglądu swoich usług. Zmiany szykowane dla Androida, który określany jest aktualnie literką „L” ogólnie nazywane są „Material Design” i dosięgną także webowe interfejsy usług. Coraz prawdopodobniejsze staje się, że nie ucieknie przed nimi również Chrome OS.

Największą zmianą w systemie Chrome OS było pojawienie się interfejsu Aura, który zaprzeczył wcześniejszym zapewnieniom Google i wprowadził do systemu zwykły pulpit. Dzięki temu wygodniejsza stała się praca w wielu oknach i możliwe stało się dokonanie tak prozaicznej czynności jak ustawienie tła. Od tamtej pory Google raczyło użytkowników Chromebooków większymi lub mniejszymi poprawkami jak przypinane skróty aplikacji, launcher rozbudowany o wyszukiwarkę czy centrum powiadomień.

Screenshot 2014-07-19 at 17.18.28

Nadchodzą jednak bardzo intrygujące czasy dla Chrome OS – a aktualna nazwa kodowa to Athena. Jak wiemy, system ma zostać wyposażony w opcję uruchamiania aplikacji z Androida, a więc Chromebooki posiadające ekrany dotykowe mogą jednak okazać się naprawdę trafionymi inwestycjami. Być może będzie to jedynie jeden z wielu kroków ku temu, by Chrome OS zyskał także cechę systemu w pełni obsługiwanego w ten sposób. Sugeruje to także zrzut ekranu, który kilkanaście godzin temu pojawił się w Sieci – zapowiada on zmianę interfejsu w Chrome OS, która doskonale wpisuje się w to co oglądaliśmy podczas konferencji. Nowy sposób prezentacji otwartych okien wyraźnie nawiązuje do tego, jak wyglądać będzie multitasking w nowym Androidzie.

Jestem na tak, o ile…

…taka nawigacja będzie jedynie opcjonalna. Na dzień dzisiejszy nie mogę sobie wyobrazić pracy na Chromebooku w takim interfejsie. Tradycyjny, i trzeba powiedzieć że sprawdzony, sposób zarządzania kartami w przeglądarce oraz oknami w samym systemie sprawdza się znakomicie. Oczywiście jeszcze kilka drobnych zmian mogłoby aktualne działanie usprawnić, lecz tak drastyczna przemiana nie trafia w mój gust. Oczywiście jest to dość wczesny szkic, propozycja można by powiedzieć. Ale najprawdopodobniej ogólny zarys pozostanie taki jaki oglądamy na zrzucie ekranu. Aspekty wizualne ulegną zmianie, dodanych zostanie kilka „fajerwerków”, ale to wszystko.

Ale z drugiej strony…

…taka przemiana mogłaby otworzyć zupełnie nowe możliwości przed „chmurowym” systemem Google. Wyobraźmy sobie, że na rynku pojawiłyby się nie tylko Chromebooki wyposażone w ekran dotykowy, ale i „Chrometablety”. Czy na rynku jest miejsce na tego typu urządzenia? Efekty wyrokowań mogą być takie same jak jeszcze kilka lat temu opinie o pierwszych Chromebookach, niedające im żadnych szans na sukces. Jak ta sytuacja wygląda dzisiaj dowiadujemy się między innymi działaniom konkurencji, która decyduje się na publiczne wyśmiewanie produktów z Chrome OS, a później rozpoczyna nową strategię cenową mającą na celu wyparcie z rynku tanich Chromebooków.

Bez nazwy

Google nie mówi całej prawdy

Pamiętacie jeszcze rewelacje według których Android i Chrome OS miały zbliżać się ku sobie na przestrzeni lat, by na końcu tej drogi stać się jednością? Tak, to te informacje, które później zostały zdementowane przez Google – firma jednoznacznie dała do zrozumienia, że nie ma zamiaru łączyć obydwu produktów i pozostawi je niezależne od siebie. Czy jesteśmy świadkami takiej sytuacji? W mojej ocenie niestety nie.

Choć Chrome Web Store rośnie w siłę, jego asortyment nie może równać się z ofertą Google Play. Zapewne przede wszystkim właśnie z tego wynika decyzja o umożliwieniu uruchamiania aplikacji z systemu Android w Chrome OS. Obawiam się jednak, że pociągnie to za sobą znacznie poważniejsze skutki, a w konsekwencji Android po prostu wchłonie Chrome OS.

A tego nie życzę ani sobie, ani innym użytkownikom Chromebooków.