Chrome

Szybszy Chrome 42 z powiadomieniami push ale za to bez wtyczek NPAPI trafia do kanału stabilnego

TP
Tomasz Popielarczyk
32

To już 42. wydanie przeglądarki Chrome. Tym razem Google skupił się na nowych API, w które wyposażono program. Jedno z nich rozbudowuje program on bardzo interesującą funkcję powiadomień push, które strony internetowe teraz będą mogły wysyłać do nas również po wyłączeniu programu. Ale bez obaw, to w...

To już 42. wydanie przeglądarki Chrome. Tym razem Google skupił się na nowych API, w które wyposażono program. Jedno z nich rozbudowuje program on bardzo interesującą funkcję powiadomień push, które strony internetowe teraz będą mogły wysyłać do nas również po wyłączeniu programu. Ale bez obaw, to wcale nie jest zła wiadomość, wręcz przeciwnie.

Zaimplementowanie w Chrome Push API oraz Notifications API daje twórcom stron internetowych możliwość przesyłania użytkownikom powiadomień. Przeglądarka Google już od jakiegoś czasu jest wyposażona w stosowny interfejs - ikonkę dzwonka w zasobniku, która aktywuje panel z kafelkami Google Now oraz komunikatami ze stron. Nowe API idzie jednak o krok naprzód i pozwala przesyłać te powiadomienia również po zamknięciu przez użytkownika strony. Deweloperzy mogą tego dokonać dzięki wykorzystaniu Google Cloud Messaging.

Żadna strona nie będzie nas jednak niepokoić bez pozwolenia. Na powiadomieniu mamy bowiem przycisk prowadzący do ustawień, gdzie będziemy mogli zablokować poszczególne (lub wszystkie witryny). Warto się jednak zastanowić wcześniej, czy na pewno nam się ta nowość do niczego nie przyda. Taki mechanizm powinni wykorzystać m.in. twórcy skrzynek e-mail, dzięki czemu otrzymamy powiadomienie o każdej nowej wiadomości. Istnieje również duże pole do popisu jeśli chodzi o serwisy społecznościowe. Trzeba jednak przyznać, że dla osób, które potrzebują skupienia i spokoju będzie to torturą. Google musi zatem teraz pomyśleć o funkcji takiej, jak w Androidzie Lollipop - czasowym dezaktywowaniu wszystkich powiadomień.

Dużym optymizmem napawa sposób, w jaki Chrome 42 opisali inżynierowie Google'a:

Chrome 42 is a performance-focused build.

W kodzie wprowadzono sporo zmian, które mają zaowocować szybszym i wydajniejszym działaniem przeglądarki. Duży nacisk położono na działanie WebRTC. Skupiono się m.in. na lepszym wykorzystaniu zasobów GPU na platformach Windows. Zrezygnowano z dekodera MJPEG, zastępując go autorskim rozwiązaniem, które ma radzić sobie znacznie lepiej z dekodowaniem obrazów. Ponadto w przeglądarce domyślnie aktywowano obsługę IPv6 oraz wbudowano mechanizm pozwalający przekierować cały ruch WebRTC na VPN, jeżeli jest to konieczne. Tradycyjnie też wyeliminowano masę błędów oraz załatano 45 luk bezpieczeństwa. Tradycyjnie Google wypłacił też okrągłą sumkę 21,5 tys. dolarów osobom odpowiedzialnym za pomoc w zlokalizowaniu problemów.

Chrome 42 to jednocześnie kolejny krok w kierunku wyeliminowania wtyczek NPAPI. Dotąd można je było jeszcze włączać z poziomu górnego paska, gdzie pojawiała się informacja o zablokowaniu wtyczki. Teraz jest to już niemożliwe. Jedynym rozwiązaniem jest ponowne włączenie obsługi NPAPI na stronie z ukrytą konfiguracją chrome://flags. W Chrome 43 zniknie również i ta opcja. Tymczasem dostawcy oprogramowania są w lesie. Ostatnio nie mogłem np. uruchomić Battlefielda Hardline, do działania którego potrzebna jest przeglądarka z zainstalowaną właśnie wtyczką NPAPI (sic!). Takich przykładów ciągle jest zdecydowanie zbyt wiele, a tymczasem Google się nie ogląda i wycina ten standard z internetu niczym chwast. Mam nadzieję, że inne firmy się również obudzą.

Chrome 42 debiutuje równolegle na wszystkich platformach - włącznie z Androidem, gdzie nowości są bardzo zbliżone (włączając w to Push i Notifications API). Aktualizacja powinna już trafić do wszystkich dotychczasowych użytkowników. Pozostali pobiorą program z oficjalnej strony.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu