55

Szukałem dobrej nawigacji na iPhone’a (spoiler – nie znalazłem)

Czasy się zmieniają, lecz pewne rzeczy pozostają niezmienne - dobry przewodnik to nieoceniona pomoc podczas każdej podróży. Dotychczas korzystałem z Map Google, jednak z czasem nawigacja z Mountain View zaczęła wywoływać u mnie irytację. Właśnie dlatego postanowiłem poszukać nawigacji idealnej do moich potrzeb.

Słowem wstępu

Mapy Google nieprzerwanie królują w swojej kategorii, niejako stając się synonimem nawigacji na smartfony. Dzięki stałemu rozwojowi oraz wpisywanie się w aktualne trendy i potrzeby (np. dodatkowe informacje odnośnie COVID-19) wciąż stanowi aplikację pierwszego wyboru dla większości użytkowników. Sam korzystałem z Map Google przez dłuższy czas, jednak ostatnimi czasy zaczęły mnie irytować i sprawiać niepożądane problemy podczas jazdy, przykładowo:

1) Kilkukrotnie wyprowadziły mnie w pole – dosłownie i w przenośni.

Nawigacja z Mountain View kusi bogatą bazą adresów oraz punktów POI, jednak rozczarowuje w zakresie doboru optymalnej trasy. Niejednokrotnie zdarzyło mi się jechać w zalecanym kierunku tylko po to, by po chwili wrócić się z powrotem. Testując aplikację w dobrze znanej mi okolicy zauważyłem również kolejny problem – aplikacja lubi prowadzić trasą „turystyczną” (czyt. kompletnie na około). Doświadczenie pokazuje, że do wskazówek Map Google należy podchodzić z dystansem, choć powinno być wręcz przeciwnie.

2) Wyświetlają niezadowalającą ilość informacji

Kompletny zestaw informacji dotyczących danego odcinka drogi to nieoceniona pomoc za kółkiem, jednak w tym aspekcie Mapy Google nie dowożą. Przede wszystkim przez wzgląd na brak informacji o ograniczeniach prędkości, które mogą zakończyć się otrzymaniem „zdjęcia pamiątkowego”. 

3) Sposób prezentacji wskazówek oraz działanie asystenta pasa ruchu pozostawiają wiele do życzenia

W mojej opinii Mapy Google deklasują konkurencyjne rozwiązania pod kątem wygody i łatwości obsługi, jednak tego samego nie mogę powiedzieć o wskazówkach podczas jazdy. Na prostych odcinkach drogi są wystarczająco czytelne, jednak przy większej ilości zjazdów potrafią wprowadzać w niepewność. Zwłaszcza, że wskazówki głosowe często nie pokrywają się z informacjami na ekranie, gdzie słychać „Skręć w lewo”, a widać, że należy jechać prosto. 

Kolejnym powodem do narzekań – nadal pozostając w temacie asystenta pasa ruchu – stanowi niekonsekwentne podejście do uwzględniania dodatkowych informacji, np. czasami do skrętu w prawo/lewo służy więcej niż jeden pas. W takiej sytuacji Mapy Google zazwyczaj zalecają trzymanie się skrajnego prawego pasa ruchu, nie uwzględniając, że za 100/200 metrów trzeba skręcić w lewo z lewego pasa ruchu, co powoduje tylko niepotrzebne zamieszanie związane z koniecznością szybkiej zmiany pasa ruchu.

Świat nie kończy się na Mountain View

Jedną z niepodważalnych zalet rynku mobilnego jest różnorodność i możliwość wyboru aplikacji lepiej wpisujących się w potrzeby konkretnego użytkownika. Dlatego też, po szybkim rozeznaniu w temacie, postanowiłem wziąć na warsztat kilka popularnych nawigacji, a mianowicie:

  • Mapy Apple
  • Here WeGo
  • NaviExpert
  • *

Każda z nich wywarła stosunkowo pozytywne pierwsze wrażenie, jednak równie szybko zaczęły wychodzić na jaw liczne słabości i niedociągnięcia stanowiące przysłowiową rysę na szkle. 

* wziąłem pod uwagę również inne aplikacje, jednak zostały zdyskwalifikowane już na starcie przez brak potrzebnych mi adresów. W ten sposób z listy zniknęła AutoMapa, Mapy.cz oraz MAPS.ME.

Każda z testowanych nawigacji ma swoje zalety oraz przyćmiewające je wady

Rozpoczynając swoje poszukiwania nie nastawiałem się na znalezienie ideału, a raczej mniejszego zła. I takie podejście okazało się właściwe, bowiem każda z nawigacji ma swoje zalety oraz przekreślające je wady. Finalnie prowadzi to do sytuacji, gdzie muszę korzystać z kilku aplikacji, gdyż:

  1. jedna zapewnia trafne i wygodne wskazówki w trakcie prowadzenia pojazdu, wliczając w to sprawnie działającego asystenta pasa ruchu,
  2. druga pozwala na szybkie i wygodne wyszukiwanie stacji paliw w pobliżu wyznaczonej trasy oraz zawiera bogatą bazę POI.

Taka sytuacja jest dość odległa od oczekiwań, jednak konieczna do wygodnego poruszania się po nieznanych miejscach.

Obietnice kontra rzeczywistość

Z pewnością każdy ma własne wyobrażenie „dobrej” nawigacji, jednak według mnie dobra nawigacja powinna nie tylko prowadzić do celu w sposób optymalny, ale również zapewniać kompleksowy zestaw informacji oraz użytecznych rozwiązań, np. listę pobliskich stacji paliw, szeroką bazę punktów POI wraz z powiązanymi z nimi informacjami, czy sprawnie działającego asystenta pasa ruchu. Między innymi te aspekty wziąłem pod uwagę w trakcie testu. Przejdźmy zatem do właściwej części tekstu.

Mapy i baza adresów

Mountain View współpracuje z licznymi zaufanymi źródłami i użytkownikami, zapewniającymi dane dotyczące nowych ulic, adresów, firm oraz powiązane z nimi informacje. Dzięki temu baza adresów stale poszerza się o nowe pozycje, nawet te nieoficjalne, jak ulice, które formalnie nie otrzymały jeszcze statusu ulicy.

Baza adresów jest stale aktualizowana również w przypadku Map Apple i NaviExpert, choć ta druga wykazuje liczne braki w zakresie ulic bez formalnego statusu ulicy. Niestety znacznie mniej atrakcyjnie prezentuje się baza firm, więc znalezienie adresu poprzez wpisanie nazwy firmy jest znacznie prostsze po stronie Google.

Bardziej klasycznym podejściem znanym z nawigacji samochodowych kierują się twórcy HERE WeGo, której mapy i baza adresów otrzymują aktualizacje raz na kilka tygodni. 

Bogata i stale rozwijana baza adresów niewątpliwie stanowi siłę map Apple i Google, które wyróżniają się na tle reszty w innym, niemniej ważnym, aspekcie – zdjęciach danego obszaru. Według moich obserwacji Apple zapewnia bardziej aktualne zdjęcia satelitarne, co znacząco ułatwia przeprowadzenie rozeznania w terenie i zaplanowanie trasy (niektóre uliczki mogą stanowić pułapkę dla większych samochodów, np. TIR-ów z długimi naczepami, więc lepiej wiedzieć o tym wcześniej). 

Baza POI

W Polsce Mapy Google wypracowały sobie miażdżącą wręcz przewagę nad konkurencją w zakresie dostępnych punktów POI. Zaczynając od ich ilości, po powiązane z nimi informacje (np. godziny otwarcia i zamknięcia, numer kontaktowy, e-mail, strona WWW, i im podobne). Ponadto potencjalnie istotne miejsca są wyświetlane nawet po zmniejszeniu skali wyświetlania.

W Niemczech sytuacja prezentuje się zgoła odmiennie i często to propozycja z Cupertino zapewnia bogatszą bazę miejsc oraz informacji.

Tymczasem pozostała dwójka zdaje się nie podnosić rękawicy, bowiem sposób prezentacji oraz wyszukiwania punktów POI jest znacznie mniej wygodny i mniej czytelny lub wręcz nieobecny.

Wyszukiwanie stacji paliw wzdłuż trasy

Pierwsze miejsce na podium bezsprzecznie należy się gigantom z Cupertino oraz Mountain View. Obie nawigacje wyświetlają podgląd trasy oraz czytelnie oznaczone stacje paliw zapewniając również przydane informacje, np. o jaki dystans zostanie wydłużona wyznaczona trasa i jak wpłynie to na czas dotarcia na miejsce docelowe.

Mniej praktycznym i użytecznym podejściem charakteryzuje się NaviExpert, ponieważ lista pobliskich stacji jest prezentowania w postaci listy z minimalną ilością użytecznych informacji. Co i tak prezentuje się lepiej, niż całkowity brak takowej funkcjonalności, jak ma to miejsce w przypadku HERE WeGo.

Asystent pasa ruchu

Pod kątem asystenta pasa ruchu zdecydowanie wyróżnia się NaviExpert. Aplikacja prezentuje czytelne i przejrzyste wskazówki, dzięki czemu trudniej o ewentualne pomyłki na drodze. Pierwszą zaletą jest – odmienne od rozwiązań konkurencji – podejście do prezentowania wskazówek dotyczących pasa ruchu.

Podczas gdy inne aplikacje ograniczają się do oznaczenia właściwego pasa, NaviExpert pokazuje również za ile metrów i kiedy należy wykonać manewr. 

Komunikaty i wskazówki głosowe

Nie ma róży bez kolców, a przynajmniej tak mówi przysłowie. NaviExpert ma ich sporo i są dość dotkliwe – ciężko inaczej j traktować minimalizm treści w komunikatach głosowych oraz wskazówkach wizualnych. Konkurencyjne rozwiązania (Mapy Apple oraz Google) zapewniają wystarczający zestaw informacji, informując o właściwej drodze (np. A57) oraz kierunku jazdy (np. Düsseldorf), podczas gdy NaviExpert ogranicza się do krótkiego „Za x metrów jedź prosto”. Z jednej strony taki komunikat jest naprawdę prosty do zrozumienia, jednak może wprowadzać w zakłopotanie, gdy więcej niż jeden pas prowadzi „prosto” (oczywiście każdy do innej miejscowości), a wskazówki na ekranie sugerują obranie jednego z tych pasów.

Aplikacja ma jednak asa w rękawie i jest nim głos Geralta z Rivii, poety i wybitnego gracza gwinta. Charakterystyczny głos oraz klimatyczne kwestie nawiązujące do cenionej produkcji studia CD Projekt Red (np. „Znalazłem lepszy szlak. Za mną!”, „Dzięki za wspólną podróż. Udanych łowów” czy określanie policji mianem „łowcy orenów”) zdecydowanie nadają nieco uroku – często nudnemu – siedzeniu za kółkiem.

Wyświetlanie utrudnień na trasie

Aktualne i dokładne informacje dotyczące utrudnień na trasie mogą oszczędzić zbędnych nerwów i zmartwień, w końcu nie od dziś wiadomo, że fenomen uliczny zwany korkiem potrafi rozsierdzić nawet – wydawałoby się – spokojną osobę. 

Nawigacje Apple oraz Google trafnie, choć nie nieomylne, informują o ewentualnych korkach, lecz brakuje dokładnych danych w kwestii wynikających z nich opóźnień (np. 1500 m, +10 minut).

NaviExpert oraz HERE WeGo ponownie nie dowożą, gdyż mało kiedy zdażyło się, by pojawiła się trafna informacja o korku lub spowolnieniu ruchu. Do tego druga z propozycji ma notoryczne problemy z migotaniem interfejsu, co może nieco rozpraszać i irytować. W przypadku widocznym poniżej nawigacja HERE WeGo zdała egzamin, czego nie można napisać o NaviExpert.

Pobieranie map Offline

Choć rozwój telekomunikacji stale postępuje, a nowe rozwiązania (jak 5G) coraz pewniej wkraczają na rynek, tak w licznych miejscach wciąż na próżno szukać zasięgu sieci komórkowej. Przydaje się wtedy możliwość skorzystania z funkcjonalności offline, która powinna możliwie nieznacznie ustępować wersji online.

Mapy danego kraju lub fragmentu mapy pobierzemy w przypadku Map Google oraz HERE WeGo. W obu przypadkach zachowywana jest podstawowa funkcjonalność, jednak brakuje informacji „na żywo” dotyczących, np. utrudnień ruchu.

Mapy Apple oraz NaviExpert wymagają stałego połączenia z siecią (choć Mapy Apple pozwalają na wcześniejsze pobranie konkretnej trasy poprzez Wi-Fi). 

W każdym z przypadków zużycie transferu nie jest duże i wynosi raptem kilka MB na każdą godzinę jazdy.

Apetyt na energię

Korzystanie z nawigacji ma zauważalny wpływ na drenaż baterii, jednak niechlubne pierwsze miejsce przypada Google. Aby uzyskać w miarę reprezentatywne dane przeprowadziłem test polegający na wielokrotnym przejechaniu określonej trasy. Aby całość była uczciwa zadbałem o uzyskanie podobnego czasu dojazdu oraz stanu centrum sterowania (Wi-Fi wyłączone, jasność ekranu mniej-więcej 50%). Po wszystkim wyciągnąłem średnią i uzyskałem następujące wyniki:

  • Mapy Google: -38% na godzinę
  • Mapy Apple: -23% na godzinę
  • NaviExpert: -20% na godzinę
  • Here WeGo: -27% na godzinę

Trafność doboru trasy

Wyłonienie obiektywnie najlepszego kandydata w tej kategorii to nie lada wyzwanie, jednakże subiektywnie bardziej ufam Apple niż reszcie stawki. Przede wszystkim z powodu spokoju i pewności, ponieważ jadąc z Mapami Apple nie zdarzyła mi się jeszcze sytuacja, bym nadrabiał drogi w danym kierunku tylko po to, by zawrócić i jechać z powrotem. Za to w przypadku Google i HERE WeGo zdażyło mi się to kilkukrotnie. Co prawda dobór trasy nierzadko jest daleki od optymalnego (co widać, jeśli ktoś zna okolicę niczym własną kieszeń), jednak w ogólnym rozrachunku uznaję to za mniejsze zło.

Kolejna kwestia dotyczy unikania dróg z sygnalizacją świetlną. Apple i Google notorycznie kierują w stronę świateł. Nieco lepiej wypada Here WeGo, które w kilku miejscach poprowadziło mnie właściwym skrótem. Natomiast NaviExpert wypada w sposób zbliżony do wspomnianej dwójki gigantów. 

Łatwość i wygoda obsługi

W tej kategorii faworyt może być tylko jeden – Mapy Google. Wyłącznie gigant z Mountain View zdołał połączyć funkcjonalność z łatwością i intuicyjnością korzystania z aplikacji, zwłaszcza w zakresie podstawowych czynności, np. zmiany adresu docelowego. W takim przypadku wystarczy kliknąć na pasek wyszukiwania i voilà. Dla kontrastu Apple wykazuje się podejściem „Think different” i wymaga wykonania większej liczby czynności (choć uczciwie muszę nadmienić, że z czasem można się do tego przyzwyczaić i wtedy takie podejście się sprawdza).

Ostatnie miejsce na podium przypada nawigacji NaviExpert, która wykazuje szerokie pole do poprawy (obecnie informacje wyświetlane są w postaci listy, podczas gdy wręcz prosi się o przedstawienie ich na mapie. W ten sposób dużo łatwiej wychwycić różnice między poszczególnymi trasami (np. między rekomendowaną a ekonomiczną), czy wybrać pobliską stację paliw – patrząc na listę wiele tych istotnych informacji jest niezauważalnych).

Przechodząc do konkluzji – nawigacja wygodna czy praktyczna

Pytam: Dlaczego nie jedno i drugie?

No właśnie, dlaczego? Giganci technologiczni gromadzą wiele danych dotyczących sposobu korzystania z nawigacji, dzięki czemu są w stanie lepiej odpowiedzieć na potrzebę wygody i łatwości obsługi wśród użytkowników. Jednak na obecną chwilę nikomu nie udało się połączyć wygody i praktyczności z precyzją doboru tras czy wskazówek w trakcie jazdy, co stanowi jedeno z fundamentalnych zadań nawigacji. 

 

Zdjęcie wyróżniające autorstwa: Andrew Neel