23

Superbaterie tym razem naprawdę. Ładowanie 70 procent ma nam zajmować nie dłużej niż 2 minuty

Kwestia zasilania najnowszych urządzeń elektronicznych to obecnie temat nurtujący dziesiątki badaczy na całym świecie. Trudno się dziwić, bo dzień pracy smartfona to, biorąc pod uwagę inne jego możliwości, śmiesznie krótko. Pomysłów na rozwiązanie tego problemu jest wiele, ale większość nigdy nie opuszcza laboratoriów. Ale nie tym razem. Tym razem ma być „naprawdę”. Nowe obietnice serwują […]

Kwestia zasilania najnowszych urządzeń elektronicznych to obecnie temat nurtujący dziesiątki badaczy na całym świecie. Trudno się dziwić, bo dzień pracy smartfona to, biorąc pod uwagę inne jego możliwości, śmiesznie krótko. Pomysłów na rozwiązanie tego problemu jest wiele, ale większość nigdy nie opuszcza laboratoriów. Ale nie tym razem. Tym razem ma być „naprawdę”.

Nowe obietnice serwują nam naukowcy z Uniwersytetu w Singapurze, którym udało się opracować baterie litowo-jonowe, których naładowanie od 0 do 70 proc. zajmuje zaledwie 2 minuty. Na tym nie koniec. Nowa konstrukcja pozwoliłaby również na utrzymanie 95 proc. pojemności nawet przez okres 20 lat. A ogniwo nie straciłoby swojej żywotności nawet po pełnym naładowaniu 10 tys. razy. Dla porównania, współczesne akumulatory zaczynają odczuwać już jakiś 1-1,5 tys. cyklów. Gdzie tkwi sekret?

Kolejny raz badacze biorą na tapetę konstrukcję anody, co było „rewolucjonizowane” już kilkukrotnie w przeszłości. Obecnie do jej konstrukcji wykorzystuje się na ogół grafit. W SIngapurze jednak wykorzystano tlenek tytanu. Co więcej konstrukcję całości zmieniono tak, aby miała postać nanoururek.

bateria

Dlaczego tym razem mielibyśmy w to uwierzyć? Otóż tlenek tytanu jest znacznie tańszy w produkcji i łatwo dostępny. A to oznacza, że wyjście technologii poza laboratorium nie jest już taką odległą wizją jak jeszcze kilka miesięcy temu. Pojawiły się zresztą już doniesienia, że technologią są zainteresowane pierwsze koncerny i jej komercjalizacja może nastąpić szybciej, niż się to nam wydaje.

Wbrew pozorom nie tylko segment mobilny mógłby znacząco zyskać na takim rozwiązaniu. Szczególne korzyści może odnieść branża motoryzacyjna. Naładowanie do pełna akumulatora samochodu elektrycznego miałoby zająć ok. 15 minut. Co więcej, nowa technologia anody umożliwiłaby większe zagęszczenie energii, co znacząco zwiększyłoby zasięg takich aut. Pomijam już tutaj kwestie innych urządzeń – aparatów fotograficznych, kamer czy nawet zegarków. Biorąc pod uwagę nieustanny rozwój ładowania indukcyjnego być może dojdziemy do stadium, na którym nasz gadżet z Android Wear naładuje się po kilkusekundowym przyłożeniu go do ładowarki bez zdejmowania z nadgarstka.

To sobie zaszalałem… Nie pierwszy raz zresztą. Póki jednak nie zobaczymy konkretów, a właściwie póki któryś z wielkich producentów nie ogłosi, że rozpoczyna wdrażanie, nie mamy co liczyć na realizację tych futurystycznych wizji. Jedno jest pewne – są one bliżej niż kiedykolwiek. Ale czy dostatecznie blisko?