12

Steam Family Sharing – skrócona instrukcja obsługi

Moja biblioteka gier na Steamie nie jest imponująca. Zaledwie kilknaście tytułów, które w większości kupiłem w ramach sezonowych wyprzedaży. Mam jednak kilku kumpli, którzy wręcz maniakalnie zbierają kolejne pozycje na platformie Valve. Do niedawna mogłem co najwyżej błagać ich o to, aby dali mi dostęp do swojego konta. Teraz, dzięki Steam Family Sharing, wzajemne pożyczanie sobie […]

Moja biblioteka gier na Steamie nie jest imponująca. Zaledwie kilknaście tytułów, które w większości kupiłem w ramach sezonowych wyprzedaży. Mam jednak kilku kumpli, którzy wręcz maniakalnie zbierają kolejne pozycje na platformie Valve. Do niedawna mogłem co najwyżej błagać ich o to, aby dali mi dostęp do swojego konta. Teraz, dzięki Steam Family Sharing, wzajemne pożyczanie sobie gier stało się prostsze.

Jedną z cech cyfrowej dystrybucji jest stałe przypisanie gry do konta. Innymi słowy, nie możemy już pożyczyć nikomu jakiejkolwiek pozycji ze swojej kolekcji. Naturalnie – tytuł da się wypalić i pogrzebać w rejestrze tak, aby ją uruchomić, jednak jest to niezgodne z prawem, a sam nośnik może zaginąć w czasie i przestrzeni, na co nic nie poradzimy.

Obserwując potrzeby użytkowników na udostępnianie własnych bibliotek gier, Valve postanowiło stworzyć mechanizm nazwany Steam Family Sharing, który w dużym stopniu rozwiązuje problem dzielenia się grami.

Jak to działa?

Korzystając ze Steama, w każdej chwili możemy udostępnić naszą kolekcję gier zaprzyjaźnionym osobom. Według koncepcji Valve, nowa usługa miała bardziej umacniać więzy rodzinne – idea godna podziwu.
Wygląda to pięknie, jest jednak pewien haczyk. W tym samym czasie z gry może korzystać tylko jedna osoba. Jeśli nasz znajomy przechodzi własnie Bioshock Infinite, a i my mieliśmy chrapkę na przygody Bookera i Elizabeth, to niestety będziemy musieli zaczekać na to, aż on skończy. To jednak niezbyt wielka niedogodność w świetle wielu korzyści jakie otrzymujemy przez współdzielenie swoich bibliotek.

Zrzut ekranu 2014-05-21 o 11.04.06

Po wykonaniu tej czynności, pozwalamy użytkownikowi na zalogowanie się na jego konto, a gdy to zrobi, ujrzy naszą kolekcję gier w swoich prywatnych zbiorach. Jak to działa? Otóż Steam przy każdej próbie zalogowania się do usługi zapisuje, z jakiego komputera korzystamy, a autoryzując go, pozostawiamy w ustawieniach aplikacji coś w rodzaju flagi, pozwalając automatycznie skorzystać nam z biblioteki użytkownika udostępniającego nam konto.
Co zrobić, kiedy chcielibyśmy powiązać listy gier z dwóch kont, ale nie mamy możliwości osobistego odwiedzenia znajomego? Podanie loginu i hasła nie jest bezpieczne. Ktoś nieuczciwy może w ten sposób przejąć nasze zasoby. Jest na to pewne rozwiązanie. Należy skorzystać z programu Team Viewer. Po jego zainstalowaniu u siebie i na komputerze kolegi/koleżanki możemy zdalnie zalogować się na konto Steam i w ten sposób dokonać autoryzacji.

Udostępnianie gier w praktyce

Kiedy już mamy dostęp do zasobów naszych przyjaciół, wystarczy wybrać interesującą nas pozycję, zainstalować ją na dysku twardym i grać. Cały czas trzeba mieć jednak świadomość, ze właściciel gry ma do niej pierwszeństwo. Kiedy on zechce skorzystać ze swojej własności, to zostaniemy „wyproszeni” z rozgrywki.
Oprócz tego, wypożyczone tytuły w naturalny sposób dodają do konta obdarowanego przez nas użytkownika różnego rodzaju odznaki, które potem będziemy mogli zdobyć również na własnym koncie – wszystko wygląda tak, jakbyśmy pożyczyli naszemu znajomemu nośnik z grą, a ten po ukończeniu wątku fabularnego, zwróciłby nam płytę

To wszystko jest naprawdę łatwe!

Moim zdaniem, ruch o stworzeniu możliwości udostępniania sobie gier pomiędzy kontami jest naprawdę świetnym pomysłem. Pozwala on użytkownikom, na dzielenie się grami bez zbędnych opłat, czy mało legalnych działań. Dodatkowo, jeśli jakaś pozycja jest multiplatformowa, to bez kłopotu uruchomią ją posiadacze Linuksów, czy OS X.
Korzystając z Family Sharing mogę umożliwić moim najbliższym znajomym poznawanie wielu wspaniałych tytułów, które kupiłem za grosze lub dostałem za darmo. Sam też chętnie korzystam z ich kolekcji – wszak ani ja, ani moi kumple nie jesteśmy na tyle bogaci, aby co miesiąc wydawać po kilkaset złotych na nowe tytuły.

Co sądzicie o dzieleniu się grami za pomocą dystrybucji cyfrowej?

Grafiki: Gentsite;