Startups

Startup finansuje wesela i nie chce zwrotu pieniędzy. Jest jeden haczyk - rozwód nie wchodzi w grę...

MS
Maciej Sikorski
15

To jeden z najdziwniejszych biznesów, o jakich ostatnio czytałem. Przyznam, że gdy zagłębiałem się w pomysł amerykańskich przedsiębiorców, w głowie pojawiały się różne, czasem skrajne opinie: chore, zabawne, niegłupie, śmieszne, potrzebne... Z pewnością pomysłowe. SwanLuv, bo o tym startupie mowa, s...

To jeden z najdziwniejszych biznesów, o jakich ostatnio czytałem. Przyznam, że gdy zagłębiałem się w pomysł amerykańskich przedsiębiorców, w głowie pojawiały się różne, czasem skrajne opinie: chore, zabawne, niegłupie, śmieszne, potrzebne... Z pewnością pomysłowe. SwanLuv, bo o tym startupie mowa, składa ludziom następującą propozycję: zapłacimy za wasze wesele i nie musicie oddawać pieniędzy... do dnia, w którym weźmiecie rozwód.

Ludzka pomysłowość nie zna granic. Czy komuś z Was przyszłoby do głowy, by zarabiać na zawieraniu zakładów z parami, które zamierzają wziąć ślub? Biznes weselny to potężna machina, prawnicy zajmujący się rozwodami pewnie też nie narzekają, ale tu mamy coś świeżego. Robi wrażenie, przyznam bez bicia, że sam bym tego nie wymyślił. Ba, nie przyszłoby mi do głowy, by kombinować na tym polu. I nie wiem czy się z tego cieszyć czy ubolewać nad brakiem inwencji twórczej...

Działanie startupu nie wydaje się skomplikowane. Para, która zamierza wziąć ślub i wyprawić wesele aplikuje o sfinansowanie imprezy. Można się starać o maksymalnie 10 tysięcy dolarów. Zespół wylicza, jaką sumę przyznać parze i jakim oprocentowaniem ją obarczyć (algorytm dokonujący tych wyliczeń to chyba ich słodka tajemnica). Jeśli para dostanie pieniądze, to nie pozostaje już nic innego, jak nieźle się zabawić. Potem drogi są jednak dwie. W pierwszej, tej pozytywnej z punktu widzenia nowożeńców, zostają oni razem i nie muszą spłacać pożyczki (to nadal pożyczka?). W drugim przypadku para rozchodzi się i musi oddać pieniądze. Z odsetkami.

Pieniądze odzyskane prze firmę idą na sfinansowanie kolejnego wesela/ślubu, a firma cieszy się z odsetek. Jeśli są wysokie, to pary mogą się wpakować na niezłą minę (o ile oczywisćie postanowią się rozwieść). To nowa forma parabanku. Nowa forma zakładu bukmacherskiego. Ktoś może stwierdzić, że biznes jest nieetyczny, bo zależy mu na tym, by małżeństwa się rozpadały. Ale firma broni się na tym polu - zapewniają bezpłatne porady małżeńskie, wiec w teorii chcą pomagać parom, które dotknie kryzys. Rozwód nie będzie ich winą - oni mogą scementować związek lepiej niż przysięga małżeńska.

Ostatnie zdanie piszę oczywiście z przymrużeniem oka, ale z drugiej strony, wszyscy wiemy, że odsetek rozwodów jest dzisiaj znacznie wyższy niż kilka dekad temu. Różne są tego powody, czasem decyzja o ślubie podejmowana jest pochopnie. Gdyby zatem ktoś zaczął się zastanawiać, czy podejmować ryzyko i podpisywać umowę z taką firmą, to może warto się zastanowić, czy decyzja o ślubie jest słuszna. Skoro straszą odsetki, którymi obarczony będzie rozwód, to może nie ma sensu przysięgać sobie miłości aż po grób? Muszę przyznać, że ci przedsiębiorcy to nieźli kawalarze, a przy okazji należy im się jakaś nagroda...

Zastanawiam się cały czas czy to jakiś viral czy celem projektu rzeczywiście jest stworzenie wspomnianego startupu czy też wypromowanie usługi albo produktu, które nie przyciągnęłyby uwagi tak, jak to. Nie byłbym zdziwiony takim rozwiązaniem. Jeśli jednak biznes i pomysł są prawdziwe, to zastanawiam się, czy uda im się wystartować. Przecież na początku muszą wyłożyć pieniądze na pierwsze wesela, potrzebni są inwestorzy. A tych będzie chyba trudno przekonać. Statystyka może i przemawia na korzyść projektu, ale pierwsze rozwody mogą się pojawić za kilka lat - to inwestycja długoterminowa. Nie jest przy tym pewne, że interes będzie na siebie zarabiał: ludzie mogą się nie rozwodzić. Warto przy tym zauważyć, że firma szykuje rozwiązania, które mają im pomóc - jeśli rozwód będzie wynikał z winy jednej osoby, to ona zostanie obarczona spłatą pożyczki. Sprytne...

Jak już pisałem: i chore i śmieszne. Bardzo dziwny pomysł, ale chętnie sprawdzę, jak się rozwija. Jeżeli przetrwa kilka lat, to byłbym nawet bardzo zainteresowany jego wynikami, danymi, które uda się zgromadzić. Na razie trwają zgłoszenia, a media poświęcają uwagę SwanLuv. Trudno się temu dziwić...

Źródło grafik: pexels.com

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

pieniądześlub