Nauka

Start teleskopu kosmicznego Jamesa Webb już jutro. Gdzie go oglądać?

KK
Krzysztof Kurdyła
15

Wygląda na to, że wieloletnia drama pod nazwą „start teleskopu Jamesa Webb” dobiega końca. Jeśli nie wydarzy się coś zupełnie niespodziewanego jutro będziemy świadkami startu rakiety Ariane 5 z tym przełomowym instrumentem zamkniętym w ładowni. Pozostaje oglądać i trzymać kciuki.

Historia teleskopu Jamase Webba to historia ciągłych opóźnień. Nawet na finiszu, już po dotarciu do Gujany musieliśmy drżeć o jego los, kiedy podczas montażu doszło do incydentu mogącego go uszkodzić. To wydarzenie opóźniło przewidziany początkowo na 18 grudnia start o kilka dni, do których kolejne dwa dołożyła pogoda.

Kiedy startuje?

Start rakiety z James Webb Space Telescope, zwanym też skrótowo JWST, na pokładzie jest ustawiony na 13:20 (okno startowe zamyka się o 13:52) naszego czasu w sobotę 25 grudnia 2021 r. Miejscem startu jest kompleks Arianespace ELA-3, będący częścią Gujańskiego Centrum Kosmicznego położonego niedaleko Kourou w Gujanie Francuskiej.

Rakieta Ariane 5 jest już na stanowisku startowym, platforma z pojazdem została tam przeciągnięta przy pomocy specjalnej ciężarówki. Cała operacja zajęła około 2 godzin, a aktualnie trwają ostatnie testy systemów. Prognoza pogody też nie wygląda źle, więc mamy coraz większą nadzieję, że więcej opóźnień już nie będzie.

Gdzie oglądać?

Relacja z tego wydarzenia będzie realizowana przez NASA i będzie można obejrzeć je na żywo na ich stronie lub kanale Youtube (zagnieżdżony film znajdziecie poniżej).

Transmisja rozpocznie się o godzinie 12:00 i jak zwykle w takich przypadkach oprócz samego startu dostaniemy szczegółowe omówienie tak samego instrumentu, jak i całej misji. Będzie o czym słuchać, ponieważ teleskop Webba jest jednym z najbardziej skomplikowanych urządzeń, skonstruowanych przez człowieka.

Po wybojach w kierunku przełomu

Wyposażony w 6,5 metrowe, modułowe lustro pokryte cienką warstwą złota i pracujący głównie w paśmie podczerwieni JWST ma być przełomem na skalę teleskopu Hubble'a. Czekają na niego z niecierpliwością tak naukowcy, jak i wszyscy interesujący się kosmosem. Start to jednak dopiero początek, obgryzać paznokcie będziemy musieli przez co najmniej pół roku.

Około miesiąca zajmie mu droga do punktu docelowego, orbity wokół punktu Lagrange'a L2 układu Słońce - Ziemia. W tym czasie instrument musi się rozłożyć, a ma zidentyfikowanych ponad 300 punktów potencjalnej awarii. Następnie, przez pół roku będzie przygotowywał się do pracy, przyrządy będą musiały zostać schłodzone, skalibrowane, a wszystkie systemy pieczołowicie przetestowane.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, astrofizyka i astronomia mają szansę, mówiąc gamingowym językiem, wskoczyć na kolejny poziom. Pierwsze dane i obrazy powinny trafić na Ziemię jeszcze w 2022 r. Gorzej jeśli coś pójdzie nie tak, urządzenia nie da się serwisować w przestrzeni kosmicznej, tak ze względu na poziom komplikacji jego konstrukcji, jak i odległość punktu L2, Webb będzie „stacjonował” 1,5 mln kilometrów od Ziemi.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu