Militaria

Starlink napsuł krwi Rosji na Ukrainie, teraz będzie to robić w Arktyce

Krzysztof Kurdyła
0

US Army wraca do Arktyki. Budowana tam wysoce specjalizowana 11. Dywizja Powietrznodesantowa, we współpracy z wojskami innych państw północnych, np. z Norwegii ma stworzyć przeciwwagę dla obecnych tam Rosjan. Wygląda na to, że łączność w dużym stopniu zapewni jej sieć Starlink.

Arktyczne testy Starlinka

Pentagon ogłosił właśnie, że rozpoczęły się testy sieci internetowej wysokich prędkości w kilku arktycznych bazach wojskowych. Dostarczycielem usługi jest firma Elona Muska, Starlink. Już pierwsze wypowiedzi potwierdzają to, co wiadomo z innych rejonów świata, że US Army możliwościami tej sieci jest po prostu zachwycone.

Jak ujawnił Brian Beal, główny inżynier lotniczy w biurze strategicznego rozwoju i eksperymentów Air Force Research Laboratory, w jednej z baz po zainstalowaniu terminali przepustowość sieci poprawiła się ponad 30-krotnie. Żołnierze chwalą Starlinki nie tylko za szybkość internetu, ale też ergonomię terminali, które są banalnie proste w użytkowaniu.

US Army testuje terminale nie tylko w bazach, ale także na pojazdach, zaplanowane zostały też testy na pokładach samolotów. Obecnie w całym rejonie wojsko miało rozmieścić 50 terminali, a cały cykl testów potrwać ma od 6 do 12 miesięcy. Armia chce dokładnie sprawdzić, jak tak nieprzyjazne środowisko wpłynie na sprawność, było nie było cywilnych urządzeń.

Swoje testy mają przeprowadzić również przedstawiciele US Space Force. SpaceX ma mieć obecnie na orbitach polarnych 235 satelitów Starlink, a w ciągu kolejnych 6 miesięcy ma dostarczyć tam kolejne 240 sztuk.

Kontrowersje nie szkodą

Pewnie w tym momencie część z Was zastanawia się, czy na biznesy Muska z wojskiem nie wpłynie negatywnie jego kontrowersyjne, a w wielu momentach głupie, zachowanie z ostatnich tygodni. Na razie wygląda na to, że armia nie zamierza nic zmieniać, nie komentuje też jego kolejnych wyskoków, nawet po zadanych wprost pytaniach dziennikarzy.

Pozycja Muska, przynajmniej na razie nie wydaje się zagrożona, jego konkurencja ma na razie problemy z rozwojem w związku z brakiem możliwości użytkowania Sojuzów (OneWeb), albo w ogóle jest w powijakach (projekt Kuiper Amazonu). Do tego dochodzi oczywiście wszystko to, co Starlink i SpaceX pokazało na Ukrainie, szczególnie w temacie obrony przed rosyjskimi środkami walki elektronicznej.

Musk jest więc na razie bezpieczny, nie powinien jednak zapominać, że obie wymienione wcześniej konkurencyjne firmy też są w kręgu zainteresowania wojska. Jeśli przyśpieszą rozwój i pokażą podobną jakość, a Musk nie przestanie obrażać polityków, czy zachowywać się dziecinnie, za parę lat może go czekać przykra niespodzianka.

Wojska arktyczne

Bardzo trudne warunki panujące w Arktyce powodują, że nowo formowana jednostka będzie miała unikalną na tle US Army strukturę i sprzęt. Na Alasce zupełnie nie sprawdziły się na przykład KTO Stryker i armia zastępuje go specjalistycznym pojazdem BvS10 Beowulf, opracowanym przez koncern BAE. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że na „pokład” tych maszyn, przeznaczonych do wykonywania dalekich misji trafią, a może zostaną z nimi wręcz zintegrowane terminale Starlink.

Źle wróży to siłom rosyjskim, które jeszcze parę lat temu mogły się czuć tam jako dominująca siła. Teraz nie dość, że traci sprzęt i żołnierzy na Ukrainie, to przeciwnicy przycisnęli porządnie na gaz. Szczególnie  kontekście łączności i możliwości kosmicznych Rosja nie ma szans, aby w jakikolwiek sposób dotrzymać Zachodowi kroku.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu