22

Po co komu nowe średniopółkowe procesory mobilne?

średniopółkowe SoC
Patrząc na to, ile obecnie mamy do wyboru smartfonów, zacząłem się zastanawiać nad jedną rzeczą. Po co tworzyć nowe średniopółkowe procesory, jeżeli exflagowce w tej roli spisałyby się tak samo dobrze?

Rynek urządzeń mobilnych jest dizś tak zróżnicowany, że każdy znajdzie dziś coś dla siebie. Pomimo tego, że o cenie często decydują dodatkowe czynniki (marka, liczba i jakość aparatów, to czy telefon jest składany czy nie) to i tak klasę sprzętu wyznacza jedna rzecz – SoC. Jeżeli mamy w telefonie Snapdragona 865 – jest to flagowy model, jeżeli 765 – ze średniakiem, a przy 665 mamy do czynienia z budżetowcami. Nie oznacza to jednak, że tylko z tych trzech procesorów korzystają w tym roku producenci – mamy bowiem przeróżne warianty pomiędzy – 720, 730G, czy 750G. Nawet jeżeli ktoś śledzi rynek, to przez bardzo ciężko rozróżnialne nazewnictwo łatwo się w tym pogubić. Jednocześnie, nie wszyscy producenci decydują się na wykorzystanie „tegorocznych” chipów. Niektórzy jednak jak chociażby realme, postanawiają iść w jeszcze inną stronę. Wykorzystują oni w swoich telefonach zeszłoroczne SoC, dzięki czemu są w stanie znacznie obniżyć cenę z bardzo małym kompromisem pod kątem wydajności. Patrząc na to, zacząłem się zastanawiać – czy nie można tak robić częściej?

Po co produkować nowe budżetowe i średniopółkowe SoC?

Nie wiem jak inni recenzujący, ale ja, testując realme X3 SuperZoom (Snapdragon 855+) czułem sporą różnicę względem tegorocznych średniaków ze Snapdragonem 765G, oczywiście na plus. Zakładam, że różnicę dalej czuć byłoby czuć także w przypadku 855 i współczesne średniopółkowce zaczęłyby się zrównywać dopiero z telefonami ze Snapdargonem 845. I to tylko moje podejrzenie. Zakładając, że tak jest, ci z producentów, którzy chcieliby wyprodukować telefon z taką wydajnością, spokojnie mogliby użyć tego SoC, znacznie obniżając cenę finalnego urządzenia. Idąc tym tropem myślenia, jestem przekonany, że historia smartfonów jest na tyle bogata, że dziś znalazłby się ex-flagowy procesor dla każdej półki cenowej. I jestem zdania, że gdyby taka właśnie sytuacja miała miejsce, wszyscy by na tym skorzystali.

Pomyślcie tylko. Byłaby to zdecydowana oszczędność dla praktycznie wszystkich. Po pierwsze – producent oszczędzałby na R&D, nie musząc produkować wielu procesorów, których wydajność jest do siebie bardzo zbliżona. Liczba linii produkcyjnych by nie wzrosła (a może nawet by zmalała), a koszty marketingu poleciałyby w dół na łeb na szyje, ponieważ tak naprawdę musiałby on skupić się tylko na najnowszej generacji flagowego SoC. Z takiej zmiany skorzystaliby także producenci sprzętu, ponieważ projektując płyty główne dla chipsetów w średniakach i budżetowcach mogliby korzystać z opracowanych już wcześniej przy flagowcach rozwiązań. Finalnie, zyskaliby na tym konsumenci, ponieważ mogliby dostać lepszy stosunek ceny do wydajności.

I tak – to rozwiązanie ma dwie wady. Po pierwsze, na rynku było mniej różnorodności pod kątem procesorów. Jednak warto pamiętać, że dziś wśród flagowców też jej za bardzo nie ma (albo ma się najnowszego Snapdragona albo nie) i nikomu to nie przeszkadza. Telefony po prostu różnią się wieloma innymi rzeczami – aparatami, baterią, ładowaniem, wyświetlaczem etc. Drugą kwestią jest nieco wolniejsza adaptacja nowych trendów. Dla przykładu – 5G nie trafiłoby tak szybko pod strzechy, jak to ma miejsce teraz. Z drugiej jednak strony – dzięki niższym cenom, więcej osób mogłoby pozwolić sobie na „bardziej topowe” modele, więc finalnie jestem przekonany, że adaptacja nowych funkcji nie ucierpiałaby aż tak bardzo.

Niestety, nie zapowiada się, by taki model przyjął się w najbliższym czasie. Jestem jednak bardzo ciekaw waszego zdania w tym temacie. Czy dla was też produkowanie nowego, słabego z założenia procesora, mija się nieco z celem?