49

Sprawdzamy w realu, kupujemy w wirtualu – czy to jeszcze kogoś dziwi?

Badania zachowań konsumenckich mają to do siebie, że często nie wynajdują nowych trendów, a potwierdzają zwykle to, o czym mówiło się już dużo wcześniej. Wraz z nastaniem ery Internetu zakochaliśmy się wręcz w kupowaniu w Sieci i raczej nikogo już to nie dziwi. Internet nie pozwala nam jednak na to, by daną rzecz sprawdzić przed […]

Badania zachowań konsumenckich mają to do siebie, że często nie wynajdują nowych trendów, a potwierdzają zwykle to, o czym mówiło się już dużo wcześniej. Wraz z nastaniem ery Internetu zakochaliśmy się wręcz w kupowaniu w Sieci i raczej nikogo już to nie dziwi. Internet nie pozwala nam jednak na to, by daną rzecz sprawdzić przed tym, jak za nią zapłacimy. Kupowanie odzieży to już w ogóle wyższa szkoła jazdy, bo rozmiar rozmiarowi lubi nie być równy.

„Cebulactwem wieje”

Rozmawiałem niedawno z kolegami na temat tego, jak i co w ogóle kupujemy. Zeszło na temat ubrań – standardowo – facet wie, po co do sklepu wchodzi, wybiera, przymierza, kupuje i wychodzi. W kupowaniu wielkiej filozofii u mężczyzn nie ma. Z reguły bardzo praktycznie podchodzimy do takich spraw – Panie zaś lubią wybierać i rzecz jasna bardzo się z tego cieszymy. Jako mężczyźni rzecz jasna. :)

Ja, człowiek „technologicznie spaczony” wypaliłem od razu, że zdarzało mi się czasem przymierzać daną rzecz w sklepie po to, by kupić ją następnie w Internecie, często za niższą cenę niż ta sklepowa. Nie, nikt nie uznał mnie za człowieka szczególnie „mądrego” zakupowo. „To cebulackie” – jakby ktoś mi w twarz dał. Serio? Nie kradnę saszetek z cukrem u Grycana, nie latam po wszystkich hostessach w Tesco, żeby się napchać i nie lecę z jęzorem na wierzchu za darmowym jedzeniem w nowej galerii. Myślę, oszczędzam i wydaję tak mądrze, jak tylko potrafię. Bo przecież wydawać pieniądze muszę.

del

Badanie Deloitte w tym względzie pokazuje jasno – nie jestem sam w takim, a nie innym sposobie kupowania. Według danych z raportu: „Zakupy świąteczne 2015” aż 86% Polaków odpowiedziało, że sprawdzało towary w sklepie offline tuż przed tym, jak daną rzecz zakupiło w Internecie i tutaj mamy do czynienia rzecz jasna z nieco bogatszym koszykiem takich towarów. Równie dobrze można przecież sprawdzić telefon komórkowy w sklepie przed tym, jak użyjemy własnej karty kredytowej w serwisie aukcyjnym. I w sumie… to pod tym względem również robię podobnie – nie zdarzyło mi się jeszcze kupić sprzętu, z którym nie miałbym styczności w przeszłości.

Bo w Internecie można taniej

To nadrzędny powód, dla którego wolę czasem poczekać na pewną rzecz, niż wyjść z nią ze sklepu. Nazwanie tego „cebulactwem” (swoją drogą, niesamowicie nie lubię tego słowa) jest po prostu głupie, choć i na ten fakt mam wytłumaczenie. Jako, że jeszcze studiuję, garstka moich kolegów nie utrzymuje się sama (a przy okazji funkcjonują jeszcze całkiem wysokie stypendia), to w sumie lepiej wydaje się nie swoje. Jak już człowiek walczy z wypłatą o to, by nie uleciała przed upływem miesiąca, to jakoś ją bardziej szanuje, prawda? :) Mnogość ofert, porównywarki i nawet dążenie sklepów do „zinternetyzowania” sprzedaży pociągają konsumentów, którzy chcą coś kupić… tyle, że pasowałoby to zrobić taniej. Sam Janusz Beksiak, zmarły przed rokiem profesor nauk ekonomicznych zwykł trafnie wskazywać, że konsument nie zachowuje się racjonalnie na rynku i wiele do powiedzenia w kwestii jego wyboru mają emocje. Nie oznacza to jednak, że jest to reguła dla ogółu.

gift-844330_1280

Idą święta – kupicie w Internecie?

Badanie Deloitte na ten rok wskazuje jasno – wydamy o 11% więcej koncentrując się raczej na tańszych sklepach i bardziej praktycznych prezentach. My zaś niedawno podsunęliśmy Wam ciekawe, technologiczne propozycje. W kontekście świąt serdecznie polecamy Wam sprawdzić nasz prezentownik, o ile jeszcze tego nie zrobiliście.

Grafika: 1, 2, 3