2

Spotify będzie produkować seriale. Amazon odda twórcom wideo bańkę miesięcznie

spotify pozwoli na import
O wideo na Spotify mówi się już od jakiegoś czasu. Serwis w końcu oficjalnie zapowiada, że będzie zajmował się produkcją własnych formatów. Jakich?

Spotify będzie produkować miniseriale

Spotify ma ambicje, by stać się platformą oferującą treści multimedialne różnego typu. Obecnie jest to głównie muzyka i (od niedawna) podcasty. W planach jest jednak też położenie dużego nacisku na wideo – i to już pewne. Co istotne, szwedzki serwis chce sam zajmować się produkcją nowych formatów i materiałów. Na początek ma to być aż 12 miniseriali powiązanych z muzyką i popkulturą. Wystąpią w nich znane postaci, jak aktor Tim Robbins czy Russell Simmons, współzałożyciel Def Jam Records. Pojedyncze odcinki mają być bardzo krótkie i trwać do kilku do maksymalnie 15 minut. Można się zatem spodziewać, że będziemy mieli do czynienia raczej z produkcjami dokumentalnymi aniżeli fabularnymi.

Informację tę podano dokładnie rok po wprowadzeniu do oferty produkcji dostarczanych przez Comedy Central i BBC. Niestety, ciągle nie możemy ich oglądać w Polsce. Podobnie będzie z nowymi treściami, do których dostęp uzyskają jedynie użytkownicy Spotify z USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Szwecji. Warto zaznaczyć, że będą mogli je oglądać wszyscy – zarówno opłacający subskrypcję  jak i korzystający z darmowych planów.

Co chce w ten sposób osiągnąć Spotify? Głównym założeniem jest tutaj przyciągnięcie użytkowników do serwisu na dłużej i to ma sens. Im więcej czasu spędzą w Spotify, tym mniej poświęcą go na konkurencyjne usługi. Tym sposobem Szwedzi będą podgryzać popularne platformy wideo, jak Netflix czy YouTube. Co oczywiście nie oznacza, że muzyka przestaje być priorytetem. Spotify ma obecnie ponad 30 mln utworów w bazie, a to przyciągnęło 100 mln osób (z czego 30 proc. opłaca premium). To dobre wyniki. Niestety niewystarczające, by zapewnić platformie rentowność. Efektem tego są coraz bardziej radykalne działania – ostatnio zdecydowano się na coś w rodzaju pożyczki od inwestorów.

Amazon Video Direct

Wideo kusi nie tylko Spotify. Agresywne działania na tym polu zapowiedział też właśnie Amazon. Ten jednak ma zupełnie inny pomysł na siebie i uruchamia serwis Amazon Video Direct, który ma być odpowiednikiem działającego już jakiś czas Kindle Direct Publishing. Obie platformy mają pozwolić niezależnym twórcom publikować i sprzedawać swoje własne materiały. Nie będzie to zatem chyba na wyrost, jeżeli nazwę to usługą typu selfpublishing dla wideo.

Założenia są bardzo ambitne. Amazon chce przeznaczyć 1 mln dolarów na wynagrodzenia dla autorów najlepszych filmów. Mało tego, ci będą mogli decydować, czy chcą udostępnić nagrania wszystkim i zarabiać na reklamach czy może oferować je tylko subskrybentom usługi Amazon Prime. Model biznesowy z punktu widzenia niezależnych dostawców treści wydaje się zatem bardzo atrakcyjny. Warto jednak też dodać, że koncern podpisał umowy z profesjonalnymi wydawcami, jak Guardian, Mashable czy Samuel Goldwyn Films. W serwisie nie zabraknie też zatem takich materiałów.

W segmencie wideo zaczyna się robić tłoczno, a tymczasem widz ma tylko jedną parę oczu i ograniczony czas. Zwycięży ta platforma, która zaoferuje mu więcej ciekawszych treści – to oczywiste. Pytanie, czy Amazon, Spotify, Facebook i inni mają szansę skutecznie zagrozić takim usługom jak Netflix czy Hulu, gdzie rządzą wysokobudżetowe filmy i seriale.