72

„Telewizja istnieje tylko dzięki sportowi na żywo”. 4,5 mld dolarów rocznie za nic

Co się stanie, gdy sport na żywo zniknie z telewizji? Zdaniem niektórych telewizja nie będzie miała prawa bytu. Trudno wyciągnąć inne wnioski niż Streaming Observer patrząc na nieistniejące zainteresowanie kanałami sportowymi ESPN, za które mimo wszystko płacą abonenci.

O końcu telewizji jaką znamy i „odcinaniu kabla” przez kolejnych znajomych słyszymy od pewnego czasu. Mimo to, wciąż wiele osób nie rezygnuje z typowych pakietów telewizyjnych, a do tej grupy należę także ja. Bowiem nigdzie indziej nie znajdę tak szerokiej, uniwersalnej oferty sportu na żywo. Podpisując jedną umową mogę zabezpieczyć swój dostęp do transmisji z interesujących mnie wydarzeń sportowych na pewien czas, a do tego część kanałów jest łatwo dostępna także w aplikacjach mobilnych operatorów telewizyjnych. To sprawia, że oglądam te kanały także w drodze – na smartfonie, tablecie czy laptopie.

Gdyby w sieci powstała prawdziwa oferta alternatywna, to wybór nie byłby taki prosty.

To, jak operuje teraz Eleven Sports z partnerami-pośrednikami czy Polsat Sport (Cyfrowy Polsat) poprzez Iplę, udowadnia jednak, że zbudowanie takiej usługi w internecie nie jest łatwe. Oferta zmienia się dość często, stabilność i jakość pozostawiają czasem mniej, czasem więce do życzenia. Sport na żywo wciąż jest prawdziwym fundamentem telewizji. Ale co się stanie, gdy to ulegnie zmianie. Co więcej, już teraz pojawiają się niepokojące dla nadawców sygnały.

Jeśli sport na żywo zniknie, to telewizja zniknie razem z nim.

Adam Rowe, tech.co

Sport na żywo fundamentem telewizji

Świadczą o tym statystyki z rynku amerykańskiego. Wniosek, który wynika z liczb dotyczących abonentów i ich zachowań, jest bardzo prosty – całe mnóstwo osób wciąż ponosi opłaty za to, z czego nie korzysta. Oferty są w odpowiedni sposób wyważone, ale gdy dowiadujemy się, że dla ponad połowy płatników dostęp do kanałów sportowych ESPN nie ma żadnego znaczenia, to obraz ten staje się jeszcze bardziej wyraźny. Z krótkich kalkulacji wynika, że każdego roku abonenci ponoszą koszt blisko 4,5 miliarda dolarów pomimo braku zainteresowania kanałami ESPN i ESPN 2. Nagłe odwrócenie się abonentów jest mało prawdopodobne, ale czy giganci będą w pełni gotowi na przeniesienie się do sieci i dostosowanie swojej oferty to internetowych standardów, gdy zajdzie taka potrzeba? Zerkając na nasze podwórko śmiem w to wątpić. Pomimo (drobnej) poprawy sytuacji nadal jest wiele do zrobienia. Tylko spójrzcie na ofertę NHL.tv.

Nie wszystko z telewizji jest jeszcze w sieci. Po prostu

Nie opierając się na żadnych badaniach, lecz korzystając z własnych obserwacji, mogę śmiało napisać, że telewizja staje się wynalazkiem poprzedniego pokolenia. Młodzi nie widzą po prostu sensu w śledzeniu ramówki, dostosowywaniu się do programu telewizyjnego, by móc obejrzeć kolejny odcinek serialu czy konkretny film. Zdarza mi się tak robić, ale wynika to przede wszystkm z braku dostępu do danych treści w sieci – na przykład programy dokumentalne National Geographic czy Discovery Channel, które wciąż nie trafiają do serwisów VOD czy sklepów cyfrowych jak iTunes. Kanały informacyjne są wciąż nie do zastąpienia przez sieć, gdyż nie wymagają ode mnie żadnej interakcji, ale obejrzymy je już wygodnie w internecie. Na prawdziwy zwrot akcji jeszcze zaczekamy, ale zapowiedzi przemian – spadki oglądalności –  ujawniają się coraz większą częstotliwością.