2

[Na żywo] SpaceX zniszczy swoją rakietę w imię nauki… i bezpiecznego transportu ludzi na ISS

Ten test miał odbyć się w połowie zeszłego roku. Niestety niespodziewana awaria przesunęła cały program załogowych lotów na ISS o dobre pół roku. Teraz jednak nie ma już odwrotu, Crew Dragon i Falcon 9 są już gotowe i w sobotę polecą razem ku gwiazdom, ale tylko przez 88 sekund.

Awaryjne odłączenie Crew Dragona to ostatni krok

Trudno nie odnieść wrażenia, że SpaceX ma nieco trudniejszą drogę do pokonania niż Boeing, który pracuje nad swoją kapsułą Starliner. Nie mniej jednak, firma Elona Muska z wszystkimi zadaniami zleconymi przez NASA radzi sobie doskonale i teraz przeprowadzi ostatni test, który powinien być przypieczętowaniem wieloletnich starań. Już w najbliższą sobotę, 18 stycznia o 14:00 będziemy mogli obejrzeć jak mniej więcej 88 sekund po starcie, kapsuła Crew Dragon odłączy się od Falcona 9, który następnie ulegnie prawdopodobnie zniszczeniu przez siły aerodynamiczne. Dragon ma natomiast bezpiecznie wylądować kilkanaście kilometrów dalej w Oceanie Atlantyckim.

W zeszłą sobotę rakieta Falcon 9 oznaczona symbolem B1046, pierwsza stworzona według najnowszej specyfikacji Block 5, pozytywnie przeszła statyczne test odpalenia silników i jest gotowa do lotu. Sobotni start będzie jej 4. i jednocześnie ostatnim, bo pomimo starań nie udało się zorganizować całej misji tak, aby zasłużony booster, który zaliczył aż 3 misje w 2018 roku, przetrwał odłączenie Dragona. Cytując samego Muska, B1046 zginie w płomieniach Dragona.

Kapsuła Crew Dragon zostanie natomiast wyłowiona i wykorzystana w przyszłych misjach załogowych. Jest to drugi egzemplarz, pierwszy został zniszczony w kwietniu zeszłego roku podczas testów silników SuperDraco. To właśnie tamto wydarzenie tak bardzo opóźniło cały program załogowych lotów. Elon Musk potwierdził jednak, że kapsuła nr 3 jest już gotowa i w lutym trafi na Florydę, gdzie będzie cierpliwie czekać na swój dziewiczy, załogowy lot. Jeśli w sobotę wszystko pójdzie zgodnie z planem, to astronauci Bob Behnken i Doug Hurley udadzą się na Międzynarodową Stację Kosmiczną za kilka miesięcy, prawdopodobnie jeszcze w pierwszej połowie roku.

Przed Crew Dragonem trudne zadanie

Plan sobotniej, testowej misji przewiduje, że mniej więcej 88 sekund po starcie, gdy rakieta Falcon 9 będzie na wysokości około 20 km, lecąc z prędkością naddźwiękową przy maksymalnym obciążeniu aerodynamicznym, Crew Dragon wykryje anomalię w pierwszym członie i automatycznie odłączy się od niego przy pomocy silników SuperDraco. Nagłe odłączenie i ogromne siły aerodynamiczne (atmosfera na tej wysokości jest jeszcze stosunkowo gęsta) sprawią, że rakieta nośna zostanie zniszczona w powietrzu, a jej resztki spadną do Oceanu Atlantyckiego, skąd zespół SpaceX ma je wyłowić. Załogowa kapsuła ma natomiast opaść na spadochronach kilkanaście kilometrów dalej. System awaryjnego odłączenia w trakcie lotu to kluczowy element dla certyfikacji Falcona 9 do lotów załogowych.

Znając SpaceX relacja z całego wydarzenia będzie na najwyższym poziomie, dlatego już dzisiaj zachęcam was do zarezerwowania sobie pół godziny w najbliższą sobotę około godziny 14:00 polskiego czasu. Poniżej znajdziecie transmisję, która będzie prowadzona na oficjalnym kanale NASA.

Aktualizacja, 19/01/2020, 16:00:

SpaceX z powodu wietrznej pogody w rejonie lądowania kapsuły Crew Dragon przełożył test na dzisiaj, początkowo planowany był na 14:00 polskiego czasu, ale nadal czekamy na lepszą pogodę. Okienko startowe ma aż 6 godzin, obecnie start planowany jest na 16:30.

Aktualizacja, 19/01/2020, 16:40:

Wygląda na to, że wszystko poszło zgodnie z planem. Crew Dragon odłączył się od rakiety nośnej Falcon 9 zgodnie z planem i bezpiecznie wodował w Oceanie Atlancykim. O 17:30 planowana jest konferencja prasowa NASA, na której powinniśmy poznać bardziej szczegółowe informacje.