44

Sony ma już broń do walki z handlującymi używanymi grami, która nazywa się Orbis

Pewnie podobnie do mnie nie możecie doczekać się pojawienia następcy PlayStation 3. Jeśli tak, to powinniście wiedzieć: dlaczego kolejna Plejka może nie zostać oznaczona numerem cztery, lecz otrzymać nazwę Orbis (sic!),  jakie bebechy zostaną zamontowane w jej wnętrzu i dlaczego pojawienie się kolejnej konsoli twórców walkamana będzie gwoździem do trumny handlarzy używanymi grami. Fani Xboxa […]

Pewnie podobnie do mnie nie możecie doczekać się pojawienia następcy PlayStation 3. Jeśli tak, to powinniście wiedzieć: dlaczego kolejna Plejka może nie zostać oznaczona numerem cztery, lecz otrzymać nazwę Orbis (sic!),  jakie bebechy zostaną zamontowane w jej wnętrzu i dlaczego pojawienie się kolejnej konsoli twórców walkamana będzie gwoździem do trumny handlarzy używanymi grami.

Fani Xboxa również powinni wiedzieć, co szykuje najpoważniejszy, i na dobrą sprawę jedyny, konkurent Microsoftu w wyścigu stacjonarnych konsol.

Niemal wszystkowiedzący o grach i gadżetach z nimi związanych serwis Kotaku opublikował bardzo interesujące informacje na temat następcy PlayStation 4. Ciekawe okazały się nie tylko fragment specyfikacji technicznej i nazwa kodowa (a może również finalna) konsoli, lecz przede wszystkim sposób autoryzowania przez nią nowych gier. Okazuje się, że zarówno te kupione na nośniku Blu-ray jak i ściągnięte z Internetu będą musiały być podpięte pod konta gracza w PlayStation Network i nie będą mogły zostać nigdy od niego odpięte. Oznacza to ni mniej ni więcej, że raz zarejestrowana gra już na zawsze będzie mogła być uruchomiona tylko przez jej pierwszego kupca, nie zaś drugiego czy trzeciego z kolei. W ten sposób Sony ukróci proceder handlowania używanymi grami – coś, z czym najwięksi wydawcy gier na świecie z lepszym lub gorszym skutkiem walczą od dłuższego czasu i do tej pory nie znaleźli dobrej metody.

Informacją o wiele ważniejszą dla milionów graczy jest jednak ta mówiąca o nowych procesorach wykorzystanych do produkcji Orbis. Tym głównym został ponoć AMD x64, zaś za wyświetlanie grafiki w oszałamiającej rozdzielczości 4096 x 2160 pikseli będzie odpowiadać AMD Souther Island. Gry w trybie trzech wymiarów mają być widoczne na ekranie telewizora w jakości 1080p – to spory skok jakościowy ze zdolnego wyświetlić bezproblemowo 3D „tylko” w 720p. Tym samym Sony pożegna się z cały czas niewykorzystanym do końca procesorem Cell. Jego skrywaną moc ukazała ostatnio fantastyczna i nieco przerażająca animacja renderowana w czasie rzeczywistym autorstwa Quantic Dream:

Równie ciekawą, lecz już nie tak istotną dla milionów graczy, jest informacja na temat nazwy konsoli. Zdrowy rozsądek podpowiada najbardziej prawdopodobną „PlayStation 4”, może się on jednak mylić. Kotaku dotarło do informacji, według których konsola czwartej generacji może zostać ochrzczona jako „Orbis”. Są dwa powody, dla których Sony mogłoby chcieć zerwać z obecnym nazewnictwem i dać kolejnej Plejce nazwę od czapy. Są nimi: PlayStation Vita i kultura japońska, a dokładniej – przesądy. Z początku niezrozumiała nazwa przenośnej konsoli Japończyków dosyć szybko przyjęła się i jest całkiem niewykluczone, że podobnie mogło by się stać z nazwą przynoszącą na myśl sieć polskich hoteli. Możliwe jest również, że uważana za pechową przez mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni cyfra cztery sprawi, że nie zobaczymy na obudowie następcy PlayStation 3 żadnej liczby.

Jak będzie w rzeczywistości – tego dowiemy się pod koniec przyszłego roku, kiedy to PlayStation 4/Orbis trafi do sklepów. Jedno jest pewne: nie minie wiele czasu, zanim nie znajdzie się następca GeoHota – haker, który uwolni konsole Sony od nałożonej na nie blokady uniemożliwiającej handel używanymi grami. Również wtedy się potwierdzi, czy konsola czwartej generacji faktycznie nie będzie wstecznie kompatybilna.