snowpiercer serial
10

Dałem trzy szanse, a ten serial nadal nie potrafi mnie wciągnąć. Czy warto oglądać Snowpiercer?

Serial, który debiutuje ze znanym już tytułem dzięki popularnemu filmowi? Było już takich kilka i zazwyczaj nie kończyło się dobrze. Czy warto oglądać "Snowpiercer"?

Byłem ciekaw czy zeszłotygodniowe opinie o nowym serialu “Snowpiercer” będą też miały odniesienie do nowego odcinka, dlatego wstrzymałem się z wyrażeniem własnego zdania. Podwójna premiera (to znaczy dwa odcinki na sam początek) to całkiem sporo czasu na to, by twórcy mogli przedstawić nowy świat, zarysować bohaterów i zaciekawić widza ich dalszymi losami. Nie byłem odosobniony w przekonaniu, że oprócz samego pomysłu na fabułę i postapokaliptyczny świat, “Snowpiercer” nie jest w stanie nam zbyt wiele zaoferować. Zbyt wiele jednak razy chciałem odrzucić dobry serial po mało intrygującym początku, dlatego dałem już trzecią szansę nowemu serialowi TNT, który można znaleźć na Netflix i nie wiem, czy za tydzień zasiądę przed telewizorem.

Zobacz też: Takie filmowe nowości Wam się spodobają. Lista premier na HBO GO w czerwcu

„Snowpiercer” – serial w świecie filmu i komiksu

Wizja zamarzniętej i pozbawionej życia Ziemi, przez którą przemierza nowoczesny i z tak wielu powodów wyjątkowy pociąg, to świetnie brzmiące podwaliny pod fabułę filmu lub serialu. Już samo przedstawienie tego wszystkiego generuje u widza pewne emocje – pustkowia pełne lodu i śniegu, przez które przebija się Snowpiercer oraz historia o próbach ochłodzenia klimatu przez naukowców na pewno na mnie zadziałały, dlatego początkowo ciekawość wzięła górę, bo przecież na tak względnie niedużej przestrzeni jak powierzchnia wewnątrz wagonów musi się dziać coś nietypowego. Tymczasem zamiast tego, twórcy zaserwowali nam lokalne śledztwo, ponieważ doszło do zabójstwa, które nie są w stanie wyjaśnić przedstawiciele prawa. W ich szeregach znalazły się wręcz przypadkowe osoby, jak chociażby piłkarz, więc nie może być mowy o jakimkolwiek stopniu profesjonalizmu, skoro na czele zespołu stoi ledwo wprawiona w działalność policyjną liderka służb.

Polecamy: Netflix i pokręcone perypetie uratowanych seriali. Czy Lucyfer i Hannibal wrócą?

Liczę, że niektóre wątki się wykoleją

“Snowpiercer” od zawsze był kojarzony jako obraz prezentujący rozwarstwienie i walkę klas. Nawet na tak niewielkiej przestrzeni doszło do wyraźnego podziału, ale jak się okazuje nikt z nich nie jest wystarczająco przygotowany na nowe okoliczności. W rozwiązaniu sprawy służbom ma im pomóc przedstawiciel najniższego szczebla społeczeństwa, który przed kataklizmem był śledczym w wydziale zabójstw. Taka historia mogłaby być ciekawym tłem, dla ważniejszych wątków, ale niestety jest odwrotnie. Dodatkowo, dotychczas (do 3. odcinka) zdarzenia są na tyle przewidywalne, że wytrwanie w pełnym skupieniu w trakcie seansu jest pewnym wyczynem. 

Czytaj też: Premiery na Netflix w czerwcu – lista nowych filmów i seriali

Wtrącenie takiego rodzaju sprawy na główne tory fabuły nie wyszło serialowi na dobre i jak na razie nie wygląda na to, by cokolwiek miało się w tej kwestii zmienić. Pewne zagadnienia związane z tym, jak operuje wewnętrzny świat zostają odkryte i to rzeczywiście mogą być ciekawe kąski na tle całej reszty. Obawiałem się, że serialowy “Snowpiercer” stanie się w pewnym stopniu proceduralem, który będzie mógł być ciągnięty przez wiele odcinków i czarny sen się ziszcza, choć nie będę skreślał całości definitywnie na tym etapie i spróbuję przetrwać jeszcze kawałek tej podróży.