12

Netflix i pokręcone perypetie uratowanych seriali. Czy Lucyfer i Hannibal wrócą?

Losy niektórych seriali bywają naprawdę pokręcone, a Netflix ma w tym wiele do powiedzenia. "Lucyfer" to jeden z hitów platformy, a mimo to jego przyszłość wciąż się waży. Podobno Netflix nakręci 4. sezon "Hannibala" ratując serial który anulowano aż 5 lat temu.

Lucyfer na Netflix – kiedy zobaczymy 5. sezon? Czy 6. powstanie?

Ostatnie dni to mnóstwo dywagacji na temat przyszłości nowych odcinków „Lucyfera” – jednego z najpopularniejszych seriali Netfliksa, który platforma uratowała po przejęciu praw od FOX-a. Po trzech sezonach wyprodukowanych przez stację telewizyjną Netflix zdecydował się kupić prawa i wprowadzić wszystkie odcinki do globalnej dystrybucji. Szybko okazało się, że oglądalność jest na tyle spora, że nowe odcinki mogłyby uczynić serial jednym z wabików na (nowych) widzów, dlatego powstał 4. sezon – jego premiera odbyła się na początku maja 2019 roku jednocześnie na całym świecie.

Zobacz też: Takie filmowe nowości Wam się spodobają. Lista premier na HBO GO w czerwcu

Od tamtej pory widzowie często zadawali sobie pytanie czy i kiedy będzie można zobaczyć 5. sezon – ten rzeczywiście powstał i będzie mieć jeszcze więcej odcinków. W sumie powstało ich aż 16 (zamiast 10 w 4. sezonie), ale premiera odbędzie się z podziałem na dwie części. Wygląda na to, że nie doczekamy się ich nawet w czerwcu. Daty premiery Netflix jednak wciąż nie ujawnia, być może wyczekując wieści na temat ewentualnej realizacji 6. sezonu. Najnowsze doniesienia TVLine wskazują bowiem, że grający główną rolę Tom Ellis przedłużył kontrakt na nowy sezon, mimo że wcześniej podkreślano, jakoby 5. sezon miał być ostatni…

Netflix nakręci 4. sezon „Hannibala”?

Ale to nie jedyny pokręcony przypadek uratowanych przez Netflix serial, a najnowszym tytułem, który podzieli ten los może być „Hannibal” stacji NBC, w którym oglądamy Madsa Mikkelsena. Aktor kilka dni temu dodał na Instagramie zdjęcie z komentarzem, które mogą sugerować, że Netflix rozważa nakręcenie nowego 4. sezonu. NBC anulowało projekt w 2015 roku po emisji trzech sezonów, najpewniej ze względu na niewystarczającą oglądalność. Tymczasem „Hannibal” od dawna dostępny jest na Netflix – jeśli statystyki popularności pokazują, że widzowie wciąż oglądają ten serial, to platforma rzeczywiście może uznać wznowienie serialu za dobry pomysł, zamiast inwestycji w zupełnie nową produkcję, którą będzie trzeba przygotować i promować od zera.

Czytaj też: Nowości na Netflix w czerwcu – lista premier (filmy i seriale)

Ale taka sytuacja wcale nie gwarantuje, że Netflix będzie trwał przy swoich decyzjach, o czym przekonali się fani „The Killing”. Świetny dramat stacji AMC, który nakręcono na podstawie skandynawskiej serii „Forbrydelsen”. Netflix uratował serial w 2013 roku po dwukrotnym anulowaniu projektu przez AMC, by nakręcić 4. sezon zamykający całą historię. To mogło dawać nadzieje na premierę serialu w Polsce, ale… po dziś dzień „The Killing” nie trafiło do naszego kraju ani za sprawą Netfliksa, ani żadnej innej usługi VOD. Zapytacie dlaczego, skoro serial stał się oryginalną produkcja? Nikt z przedstawicieli serwisu nie udzielił mi konkretnej odpowiedzi, tymczasem „The Killing” w całości powędrowało do oferty Hulu tracąc etykietkę Netflix Original. Niewiarygodne.

Netflix lubuje się w kontynuacjach porzuconych projektów

Lista uratowanych przez Netflix seriali jest dość obszerna i są na niej między innymi wspomniany „Lucyfer”, „Designated Survivor”, „Arrested Development”, „Longmire”, „Pełna chata” (nowe odcinki emitowane pod tytułem „Pełniejsza chata”), „Gilmore Girls”, „Unbreakable Kimmy Schmidt” i „Trailer Park Boys”.  Oprócz „The Killing”, wędrującą pomiędzy serwisami serią jest też animowany serial w świecie Gwiezdnych Wojen „The Clone Wars”, którego 6. sezon powstał dla Netfliksa, ale  w 2019 roku serwis stracił prawa do całości na rzecz Disney+, gdzie w lutym debiutował finałowy sezon.

Najbliższe lata będą bez wątpienia niezwykle gorącym i kosztownym okresem dla serwisów VOD. Wśród największych wydatków pojawiają się nie tylko nowości, czy ratowane seriale, ale także klasyki, do których widzowie chcą regularnie powracać i oglądać online. Jedną z najważniejszych premier przyszłego roku na Netflix będzie na pewno „Seinfeld”, do którego prawa na wyłączność posiadało do niedawna Hulu. Po stracie praw do „Przyjaciół” i „The Office” (mówimy o rynku amerykańskim), Netflix był zmuszony wykonać konkretny ruch i zdobyć jeden z najważniejszych sitcomów w historii telewizji. Czy na przestrzeni następnych miesięcy wznowi też serial, który lata temu porzuciła inna stacja? W końcu już nas do takiego zachowania chyba przyzwyczaił?

Polecamy: Kiedyś Netflix był wybawcą. Teraz seriale trzeba ocalać przed nim