10

Snake Rewind – czyli jak (nie) udał mi się powrót do korzeni

Uwielbiam starsze gry. Nowe tytuły nie dają mi tyle radości (oprócz serii FIFA), co produkcje, w które zagrywałem się mając naście lat. W moim sercu na zawsze zostały szybkie shootery pokroju Unreal Tournament, świetny Wolfenstein (3D, RTCW, Enemy Territory), strategie z serii Command & Conquer i Max Payne. Cały czas próbuję w najnowszych grach znaleźć […]

Uwielbiam starsze gry. Nowe tytuły nie dają mi tyle radości (oprócz serii FIFA), co produkcje, w które zagrywałem się mając naście lat. W moim sercu na zawsze zostały szybkie shootery pokroju Unreal Tournament, świetny Wolfenstein (3D, RTCW, Enemy Territory), strategie z serii Command & Conquer i Max Payne. Cały czas próbuję w najnowszych grach znaleźć coś magicznego – to, co pozwalało mi kiedyś przesiedzieć cały dzień i całą noc przed komputerem. Magii również szukałem w Snake’u w nowych szatach, ale oczywiście w mniejszej skali.

Piękna historia

Na początku nowego millenium miałem okazję stać się posiadaczem prawdziwego tytana wśród komórek – Nokii 3310. Telefon ten oferował… cóż. Niewiele. Dzwonił, SMS-ował, odgrywał monofoniczną melodyjkę i miał gry. Obok Bantumi, Space Impact był Snake, który wbrew pozorom wciągał mnie najbardziej. Przemierzanie kosmosu i walka z kosmitami po jakimś czasie się nudziły. Bantumi to zupełnie nie mój typ gier. Snake natomiast to prosta do bólu i wciągająca zręcznościówka skrojona wprost pod urządzenia, w których palce lądują na przyciskach.

Tu pojawia się pierwszy problem

Zupełnie nie przypadło mi do gustu sterowanie w tym tytule. Pierwszy wariant kierowania „wężem” to nawigowanie za pomocą ruchomych obszarów, które zmieniają położenie w zależności od pozycji początku głodnego zwierza. I tak oto, jeśli chcemy zwrócić się nim ku górze – dotykamy palcem obszar znajdujący się powyżej jego głowy. Analogicznie jest z ruchami w bok. Brzmi i skomplikowanie i prosto zarazem. W praktyce wypada to średnio. Mnie czasem zdarzało się zasłaniać początek „węża” i tym samym nie potrafiłem precyzyjnie utrafić momentu, w którym powinienem skręcić, co czasem kończyło się ostatecznym fiaskiem. System oparty na gestach do gustu przypadł mi już nieco bardziej. Choć cały czas mam wrażenie, że w tej grze fizyczne przyciski to rzecz niezbędna. Może to przyzwyczajenie wyniesione z poprzednich wersji gry na starsze telefony, a może i rzeczywiście bardzo logiczne przemyślenia. Nie potrafię osiągnąć tak dużej precyzji ruchów, jak to miało miejsce kiedyś. Dodatkowo, system oparty na gestach nie wybacza i czasem zdarza się „przeciągnąć” po ekranie więcej razy, nić chcemy. A gra to traktuje jako żądanie wykonania ruchu.

Oprawa graficzna zasługuje na uznanie

Jest ona absolutnie minimalistyczna i nie niesie ze sobą większych wodotrysków. I nie o to tutaj chodzi. Skoro gra ma w założeniu nawiązywać do pierwowzoru, dobrze by było, by gracz nie natrafił na większe udziwnienia. Snake jak Snake, tylko w nieco nowocześniejszej formie. Bardzo subtelnie wprowadzono też cienie, gdy rozświetlający poziom wąż zbliża się do „jedzenia”. Za punktem, który ze smakiem potem pałaszuje wąż rysują się ciemne obszary, zmieniające się w zależności od tego, jak bardzo oddalona jest główka elektronicznego zwierzaka.

1

Przyczepić muszę się jedynie do oprawy dźwiękowej. W tle gra denerwująca muzyka, żywcem wyjęta ze starych syntezatorów. Ani ona w grze nie pomaga, ani nie przeszkadza, ale ja wolę grać bez niej. Natomiast fakt zjedzenia przez węża „punkciku”, uderzenia w ściankę, czy „samonadgryzienia” nie zostały odpowiednio udźwiękowione. I szkoda, bo według mnie mogłoby to nieco umilić grę. Na szczęście tytuł reaguje na ruchy użytkownika wibracjami telefonu. Odpowiedź haptyczna urządzenia nieco wspomaga „wyczucie” ruchu w tytule.

Rzeczy wokół gry

Gra jest dostępna w modelu freemium – sam tytuł jest absolutnie darmowy, jednak dodatki w postaci większej ilości owoców, będących też walutą w grze są już obwarowane płatnościami. Najprostsza zakłada włączenie reklam w grze na godzinę. Świetny ruch dewelopera – w grze nie straszą banery przeszkadzające w rozgrywce – ale użytkownik może je włączyć na żądanie, jeżeli akurat brakło mi do danego ulepszenia. A tych w grze jest trochę – od dodatkowych owoców na planszy po magnesy przyciągające punkty do „węża”, aż do spowalniaczy ruchów zwierza. Nie jest to coś, co daje jakąkolwiek satysfakcję z aktywowania tego i zbierania owoców, stąd też zakupienie jakiegokolwiek pakietu owoców sobie odpuściłem.

2

Szczerze? Powiem Wam tak samo, jak Konrad. Nie tak wyobrażałem sobie powrót Snake’a. Konrad określił go „duchowym następcą”. Ja natomiast widzę to nieco inaczej. Może i nawiązuje do pierwowzoru, jednak od razu czuć, że to nie to samo. Komercyjny model gry to dla mnie żaden problem – gorzej jest ze sterowaniem, które średnio sprawdza się na ekranie smartfona, a i oprawa dźwiękowa mogłaby być znacznie lepsza.

Snake Rewind znajdziecie na platformach:

Windows Phone
iOS
Android