Wearables

Smartwatche od czołowych szwajcarskich producentów zegarków? Będą

PW
Paweł Winiarski
18

„Szwajcarski zegarek” to synonim niezawodności, a i w pewnym sensie luksusu. Ale szwajcarskie smartwatche? Ich też się doczekamy - firmy produkujące wysokiej klasy klasyczne zegarki wypowiadają wojnę Apple i Google. Moja Festina musiała iść do naprawy gwarancyjnej już po roku, ale winię tu raczej...

Szwajcarski zegarek” to synonim niezawodności, a i w pewnym sensie luksusu. Ale szwajcarskie smartwatche? Ich też się doczekamy - firmy produkujące wysokiej klasy klasyczne zegarki wypowiadają wojnę Apple i Google.

Moja Festina musiała iść do naprawy gwarancyjnej już po roku, ale winię tu raczej małe dziecko (Oj, zegarek upadł. Oj, znowu) niż samego producenta. Swatch natomiast to raczej budżetówka, choć też szwajcarska. Jednak cały czas zarówno ja, jak i miliony ludzi na całym świecie uważają szwajcarskie zegarki za najlepsze. Nie powinno więc nikogo dziwić to, że znane szwajcarskie firmy interesują się rynkiem smartwatchy. Dziwić powinno raczej to, że robią to tak późno.

Zegarki zostaną wypuszczone przez trzy szwajcarskie firmy - Mondaine, Alpina i Frederique Constant, wszystkie działać będą na otwartej platformie MotionX. Pozwala ona zaimplementować możliwości smartwatchy do klasycznych, tradycyjnych zegarków. Urządzenie takie będzie mogło monitorować naszą aktywność, w tym również sen, aktualizować się, a bateria ma wytrzymać - uwaga - dwa lata. Zdziwieni? Nie powinniście być - brak cyfrowego wyświetlacza robi swoje. Zegarki będą używać klasycznych wskazówek do wyświetlania postępu, równolegle synchronizując się z aplikacjami na Androida i iOS. Działać to będzie na podobnej zasadzie jak Activité od Witchings.

Takich zegarków ma się pojawić na rynku ponad dziesięć i to jeszcze w tym roku. Wszystkie będą wyglądać dokładnie tak, jak znane już modele wspomnianych wyżej firm. Pierwsze z urządzeń pojawią się na rynku już w czerwcu.

Bardzo ciekawi mnie jak duże będzie zainteresowanie tego typu zegarkami. Niby zaoferują część podobnych funkcjonalności co większość smartwatchy, ale przy zachowaniu wyglądu klasycznych czasomierzy. Ja wciąż noszę na nadgarstku klasyczne zegarki i biję się z myślą o zakupie smartwatcha. Ale jeśli już zacznę przeglądać na poważnie oferty różnych firm, będę szukał czegoś, co wygląda jak klasyczny smartwatch. Z dotykowym, cyfrowym ekranem. I wydaje mi się, że tego szukają klienci, a póki co barierą jest krótki czas pracy na jednym ładowaniu. I jakoś nie wydaje mi się, aby ktoś chciał płacić więcej za i tak już drogi szwajcarski zegarek tylko po to, żeby dostać takie same funkcje jakie dają opaski monitorujące aktywność. Bo wspomniane czasomierze będą droższe od podobnych modeli bez zaimplementowanych „smartwatchowych” bajerów. Pytanie tylko o ile droższe.

grafika: 1, 2, 3

Źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu