9

Smartfony wyprą przenośne konsole?

Autorem wpisu jest Jakub Tepper Nielsen, amerykańska firma badawcza, sprawdziła zachowania użytkowników telefonów pod kątem pobieranych aplikacji. Szczególnie w aspekcie pobrania 15 miliardów aplikacji z App Store, warto przyjrzeć się na co marnujemy (a w zasadzie Amerykanie marnują) czas. Na czele zdecydowanie znajdują się gry, aż 64% użytkowników skorzystało z nich w przeciągu miesiąca. Za […]

Autorem wpisu jest Jakub Tepper
Nielsen, amerykańska firma badawcza, sprawdziła zachowania użytkowników telefonów pod kątem pobieranych aplikacji. Szczególnie w aspekcie pobrania 15 miliardów aplikacji z App Store, warto przyjrzeć się na co marnujemy (a w zasadzie Amerykanie marnują) czas.

Na czele zdecydowanie znajdują się gry, aż 64% użytkowników skorzystało z nich w przeciągu miesiąca. Za nimi plasują się aplikacje pogodowe (60%) i te dedykowane serwisom społecznościowym (56%).

Połowa osób korzysta z map i nawigacji, co czwarta z zakupów (statystyka nie liczy mobilnych stron webowych), a zaledwie 1 na 10 używa smartfona do nauki. Czas spędzany z telefonem zdecydowanie przeznaczamy więc na rozrywkę.



Co ciekawe, aż 93% pobierających aplikacje deklaruje, że jest w stanie zapłacić za grę. Za aplikacje dostarczające wiadomości (a więc także czasopisma) już jedynie 3 na 4 respondentów. Przyzwyczajenie do darmowego dostępu do informacji jest zatem wciąż dość silne, aczkolwiek coraz większa grupa osób zaczyna rozumieć, że wraz z rozwijaniem takich modeli jak freemium przynajmniej za część zawartości się płaci.

Czas przeznaczony na gry podzielono na poszczególne telefony i zdecydowanie najwięcej na nie poświęcaja użytkownicy iOSa – prawie 15 godzin miesięcznie. Pół godziny dziennie brzmi odpowiednio na część drogi do/z pracy oraz kilka krótkich przerw za dnia. Na Androidzie ta średnia to poniżej 10 godzin, zaś żadna inna marka nie dobiła do 5.




Wygląda także na to, że posiadacze słuchawek Blackberry niechętni są do pobierana aplikacji w ogóle. W przypadku gier aż 63% z nich korzysta z tych oryginalnie wgranych w telefon, a jedynie co czwarty decyduje się na cyfrową dystrybucję. W przypadku iOSa, WP7 czy Androida aż 70% osób nie ma problemu z korzystaniem z wirtualnego sklepu – jedynie 1 na 5 osób korzysta z wbudowanych gier (interesujące zwłaszcza w przypadku iPhone’a – w co oni grają?).

Na smartfonach, szczególnie tych spod znaku Jabłka, gra zdecydowana większość, płaci za nie i spędza nad nimi wiele godzin. Czy to już wystarczająco, aby dedykowane konsole przenośne (PSP, 3DS, wkrótce PS Vita) przestały być potrzebne? Tak twierdzi CEO LG – Dr Jong-seok Park:

Dzisiejsze smartfony mają wystarczającą moc obliczeniową, aby konkurować z najlepszymi konsola do gier, a LG Optimus 3D jest tego dowodem. Uważamy, że 3D jest naturalnym krokiem naprzód w przenośnej rozrywce, a LG jest chętne do podjęcia walki z Optimus 3D i “koniecznymi-do-zobaczenia-aby-uwierzyć” grami od Gameloft.

Smartfony mają jednak mimo wszystko wciąż problem z tym, do czego dotychczasowi gracze są przyzwyczajeni – fizycznymi przyciskami. Zważając jednak na obecny rynek i milionową sprzedaż prostych, natychmiastowych tytułów takich jak Angry Birds, to możemy mieć raczej do czynienia ze zmianą definicji gracza. Ci bardziej doświadczeni, żądni pełnego doświadczenia pewnie zostaną przy konsolach, ale nowa grupa casualowa wprowadzona na rynek przez Nintendo i właśnie smartfony nie potrzebuje długich, głębokich gier z epicką fabułą i skomplikowanym systemem.

HTC pokazuje zresztą, że temat traktuje poważnie i wykupiło S3, korporację produkującą układy graficzne i technologię wykorzystywaną w konsolach wszystkich obecnych na rynku producentów. Może z czasem i to głębsze, poważne tytuły będą dostępne na telefonach? To się okaże.

Niewykluczone, że przeciętna sprzedaż nowej konsoli przenośnej Nintendo – 3DS – związana jest nie tylko z marcowym trzęsieniem ziemi w Japonii oraz ubogą biblioteką gier. Skoro 15 godzin w miesiącu użytkownicy iOSa spędzają na graniu, to może już nie mają czasu na przenośne konsole? Ba, zauważam to nawet u siebie. Można być pewnym, że w najbliższych paru latach doświadczymy sporej zmiany na rynku, która albo pozwoli na koegzystencję na rynku urządzeń dedykowanych i smartfonów (oby!) albo zepchnie te pierwsze do niszy odwiedzanej wyłącznie przez najbardziej oddanych użytkowników. Których może kiedyś zabraknąć.