Smartfony

Psy szczekają, a karawana jedzie dalej - czyli smartfony dalej wzrastają

Jakub Szczęsny
10

Badanie Gfk wskazuje na to, że rynek smartfonowy zakończy ten rok na plusie, choć już teraz pojawiają się prognozy wieszczące rychłe zanotowanie spadków. W 2017 roku, tego biznesu prawdopodobnie nie uratują już nawet bardzo chłonne regiony wschodzące, które mimo wysokich wskaźników sprzedaży urządzeń, nie zapewniły równoczesnych wzrostów wartości transakcji.

Argumentów mówiących o tym, dlaczego smartfony zwolniły przytaczać się już chyba nie powinno - temat jest tak niesamowicie wyeksploatowany w kontekście opinii, że brzmi to już jak pozytywka. Ale powtórzę się - wysycono te rynki, które smartfony chętnie przyjmą. Po drodze, w obliczu spowolnienia tego biznesu pojawiły się kolejne - głównie dzięki determinacji producentów w dostarczaniu jeszcze tańszych i jeszcze bardziej atrakcyjnych propozycji na rynki wschodzące. Owe działania spowodowały między innymi to, że w regionie Ameryki Łacińskiej udało się sprzedać naprawdę sporo tego typu sprzętów. Oczywiście, ze względu na specyfikę owego rynku - wysoka sprzedaż urządzeń nie przełożyła się na ich ogromną wartość. Jako, że tam mamy do czynienia ze znacznie biedniejszym, mniej skłonnym do zakupowych szaleństw klientem, dużych wzrostów jeżeli chodzi o pieniądze pozyskane w regionie - szału nie ma. Jednak niemal 30 miliardów dolarów to sporo, zwłaszcza, jeżeli zestawimy to z prawie 27 miliardami, które "wykręcono" w roku poprzednim.

Od tego rynku w ujęciu rok do roku, mniejsza jest jedynie Centralna Europa, do której powzięto między innymi Polskę. Jako, że jesteśmy zestawiani z innymi, odrobinę biedniejszymi od nas i mniej licznymi krajami, nie udało się nam (tradycyjnie) zabłyszczeć w tym zestawieniu. Jednakże, ten region w roku obecnym jest warty 4,2 miliarda dolarów.

Świetnie wypadł również rynek afrykański, który również jeszcze chłonie smartfony, ale tam sytuacja jest bardzo podobna do tego, co dzieje się w Ameryce Łacińskiej. Tam również nadgania się cenami po to, by jak najszybciej i jak najmocniej wysycić rynek po to, aby przyzwyczaić konsumentów do konkretnych marek, a następnie cały czas atakować ich kolejnymi propozycjami (jak się już nieco wzbogacą). Lojalni klienci to bowiem skarb i jeżeli polubią konkretnego producenta, to zapewnią stabilne zyski w kolejnych latach. Wschodzące rynki w Azji mają podobnie, ale prawdziwym gigantem pod tym względem są oczywiście Chiny, gdzie tego typu urządzeń sprzedaje się najwięcej i ów rynek również jest warty najwięcej.

W zestawieniu Gfk brakuje jeszcze rzecz jasna czwartego kwartału, ale ten gorszy z pewnością nie będzie. Przed nami Święta Bożego Narodzenia, a zatem bardzo mocny okres prezentowy, który daje producentom urządzeń mobilnych ogromne pole do popisu. Doliczmy jeszcze do tego Czarny Piątek, który odbędzie się już 25 listopada i oficjalnie rozpocznie przedświąteczną gorączkę zakupów. Ale za rok tak pięknie już być nie może. Prognozy przewidują pierwsze spadki, które mogą rozpocząć się już w drugim kwartale przyszłego roku, a każdy kolejny ma być już nieco gorszy.

Także o ile na razie karawana jedzie dalej, robi to nieco ociężale. Psy na darmo nie szczekają, bo za chwilę się zatrzyma. Co wtedy? Jestem niezwykle ciekawy, jak w zupełnie nowych realiach będą radzić sobie technologiczni giganci. I co równie ważne - jak zachowają się klienci.

Źródło danych: "Smartphones: Growth unabated in 3Q, though China expected to weigh on 2017 demand" przez Gfk

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu