Mobile

Smartfony i tablety z Transylwanii teraz również nad Wisłą. Poznajcie markę AllView

TP
Tomasz Popielarczyk
11

B-Brandów w Polsce mamy pod dostatkiem. Czy kolejna, tym razem rumuńska firma tego typu robi różnice? Na pierwszy rzut oka nie - ten sam, chiński model produkcji urządzeń, identyczna półka cenowa i powtarzające się konstrukcje, które "już gdzieś kiedyś wiedzieliśmy". AllView to jednak marka z aspira...

B-Brandów w Polsce mamy pod dostatkiem. Czy kolejna, tym razem rumuńska firma tego typu robi różnice? Na pierwszy rzut oka nie - ten sam, chiński model produkcji urządzeń, identyczna półka cenowa i powtarzające się konstrukcje, które "już gdzieś kiedyś wiedzieliśmy". AllView to jednak marka z aspiracjami, która nie da się tak szybko zaszufladkować.

Rumuńska myśl technologiczna nie jest jakoś szczególnie znana i ceniona - czy to w Polsce, czy na świecie. Prawdę powiedziawszy do wczoraj nie znałem żadnej firmy z tego kraju z branży IT. Tym chętniej wysłuchałem, co mają do powiedzenia przedstawiciele AllView, a więc nowego gracza w segmencie B-Brandów, który wchodzi właśnie ze swoją ofertą do Polski.

Palmę pierwszeństwa na rumuńskim rynku smartfonów i tabletów dzierży (podobnie zresztą jak w większości krajów) Samsung. Na drugim miejscu nie znajduje się jednak ani Apple, ani Microsoft z Lumiami, ani nawet chińskie Huawei czy ZTE. Ta zaszczytna rola przypada właśnie AllView - firmie z Transylwanii, która łącznie zatrudnia tutaj 150 osób. W skali globalnej może to być śmiesznie mało, ale w porównaniu z innymi B-Brandami to znacząca liczba, która odzwierciedla ambitne cele i aspiracje. W Europie AllView działa bowiem od 2002 roku. Dotąd urządzenia tej marki można było kupić głównie na Bałkanach oraz w krajach Europy Środkowej (w zachodniej części kontynentu firmy tego pokroju nie mają racji bytu, bo tam zwyczajnie kupuje się urządzenia firm zaliczających się do grona A-Brandów, a więc Samsunga, LG, Apple, HTC, Microsoftu itd.). W Polsce zobaczymy je dopiero w najbliższych tygodniach.

Przedstawiciele AllView zapewniają, że ich pozycja na rodzimym rynku nie bierze się znikąd. Firma od samego początku współpracuje z czterema zaliczającymi się do czołówki producentami sprzętu z Chin. W rezultacie ma dostęp do konstrukcji, które dotąd były obecne wyłącznie w Państwie Środka. Mam tutaj na myśli urządzenia, którymi po cichu zachwyca się cały świat, takie jak Oppo z obracaną kamerą czy mierzący zaledwie 5,5 mm grubości Gionee. Klona tego ostatniego miałem w dłoniach - 5-calowy wyświetlacz FHD, ośmiordzeniowy CPU z 2 GB RAM-u, aparat 13 Mpix. To wszystko trafia na rynek rumuński w preferencyjnych cenach, gdzie jest objęte 3-letnią (!) gwarancją producenta, a także aktualizacjami OTA. Przy czym warto zaznaczyć, że oferta to nie tylko konstrukcje oparte na chipsetach MediaTek, ale również Snapdragonach Qualcomma i Intel Atom.

AllView zapewnia, że traktuje swoje produkty całościowo. Dla smartfonów z Androidem opracowywana jest autorska nakładka graficzna z unikatowymi funkcjami oraz wbudowanym mechanizmem aktualizacji (zdecydowana większość ich urządzeń została zaktualizowana z wersji 4.2 do 4.4). W przypadku Windowsa firma blisko współpracuje z Microsoftem, co ma pozwalać na lepszą optymalizację oprogramowania pod kątem otrzymanych podzespołów. Napawa to dużym optymizmem.

Ważnym elementem marki jest również marketing, który w Rumunii jest realizowany w myśl tej samej idei, którą od wielu lat kultywuje Red Bull. Firma pojawia się zatem ze swoimi produktami przy okazji różnego rodzaju eventów - sportowych, wyczynowych i innych. Ta sama strategia ma być realizowana w Polsce. Prowadzone są również rozmowy z operatorami komórkowymi, co pozwoliłoby wprowadzić niektóre modele do sprzedaży w abonamentach. Przedstawiciele rodzimego oddziału zapewniają, że nie dadzą się zaszufladkować jako "kolejny dostawca tandetnych chińczyków".

Tyle teorii. Teraz czekamy na realizację tych obietnic. Na działającym od sierpnia fanpage'u AllView Polska pojawiają się już zapowiedzi smartfona z obracaną kamerką 13 Mpix, który będzie prawdopodobnie pierwszym mocnym uderzeniem. Nie ukrywam, że jestem bardzo ciekawy, jak będzie wyglądała działalność polskiego oddziału AllView w praktyce. Firma ma solidne zaplecze na swoim rodzimym rynku i może sobie pozwolić na podejmowanie ryzyka oraz skutecznie konkurować ceną z innymi B-Brandami.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu