45

Smartfon wykonujący zdjęcia w jakości 100 Mpix to kres pewnego etapu

Jaki masz aparat w telefonie? 5 Mpix? 8? A może kilkanaście Mpix? Nawet, jeśli posiadasz sprzęt wyróżniający się pod tym względem na tle konkurencji, to niedługo będziesz musiał zaakceptować, że inni mają coś lepszego. Albo zmienić smartfon, by mieć urządzenie z bardziej podkręconymi parametrami. Pamiętaj tylko, że przestajemy obracać się w rewirach 10-20 Mpix. Przechodzimy […]

Jaki masz aparat w telefonie? 5 Mpix? 8? A może kilkanaście Mpix? Nawet, jeśli posiadasz sprzęt wyróżniający się pod tym względem na tle konkurencji, to niedługo będziesz musiał zaakceptować, że inni mają coś lepszego. Albo zmienić smartfon, by mieć urządzenie z bardziej podkręconymi parametrami. Pamiętaj tylko, że przestajemy obracać się w rewirach 10-20 Mpix. Przechodzimy na setki…

Jakiś czas temu pisałem, że rynek aparatów fotograficznych traci coraz bardziej, odpływają kolejni klienci, producenci sprzętu muszą się nastawić na sprzęt dla profesjonalistów. Zwykły śmiertelnik będzie zadowolony z aparatu dostępnego w telefonie i trudno się temu dziwić – firmy naprawdę dopracowały ten element. I ciągle go poprawiają, w ostatnich latach wiele prezentacji nowych produktów skupionych było na module fotograficznym. W Internecie nie brakuje „wielkich porównań aparatów w smartfonach”, kursów fotografii mobilnej, zestawień aplikacji przydatnych na tym polu. Biznes fajnie się kręci. Nie można jednak przeoczyć absurdów, z którymi się tu spotykamy.

Nie od dzisiaj wiadomo, że producenci czasem naginają rzeczywistość podając podstawowe informacje o aparacie. Rzucają dużą liczbą megapikseli albo ciekawie brzmiącą nazwą technologii i liczą na to, że produkt się sprzeda. To samo obserwujemy w przypadku ekranów, modułów audio czy procesorów. Niedługo prawdopodobnie przekroczymy kolejną granicę na tej drodze – smartfon Gionee E8 ma wykonywać zdjęcia w jakości 100 Mpix. Na pokład trafi aparat z matrycą 23 Mpix, ale firma opracowała takie rozwiązanie, że potencjał zostanie zwielokrotniony. Na razie doniesienia te funkcjonują w formie plotek, ale nauczyłem się już, że Chińczycy lubią zagrywać w ten sposób. Zresztą, nie tylko oni.

Nawet gdyby producent nie poszedł w tym kierunku, to prędzej czy później ktoś to zrobi. Są już smartfony oferujące możliwość robienia zdjęć w jakości kilkudziesięciu megapikseli, więc przyjdzie i czas na sto. A potem 150 i 200. Bo jakoś trzeba przecież podgrzewać atmosferę. To dzieje się nie tylko w sferze parametrów, ale też dodatków i designu – firmy mocno kombinują, by skupić na sobie uwagę. Sprawa jest o tyle ciekawa, że producenci obecnie sami siebie trollują. Rzucają sobie kłody pod nogi. Jeżeli rozkręcą wyścig na parametry w sposób karykaturalny, a już to obserwujemy, to czy klientów będzie jeszcze można przyciągnąć oferując po prostu dobry sprzęt? Przecież niewiele osób będzie patrzeć na specyfikacje. O ile dzisiaj to robią.

Ludzie machną ręką na reklamę zachwalającą nowy ekran, szybszy procesor albo omawiany aparat, bo nie będzie im już robiło różnicy czy producent wspomina o 100 Mpix czy 700 Mpix – przecież można tu podać każdą liczbę. I co to właściwie są te megapiksele? Co będzie się liczyć? Cena. To ona, obok bardziej rozpoznawalnej marki będzie decydować o zakupie. Już tak się dzieje. To kres pewnego etapu, w którym producenci ścigają się na technologie i poprawę produktów w aspekcie technicznym. Ale dotyczy to też budowania marketingu na tych elementach. Producenci, a zwłaszcza marketingowcy będą musieli bardziej się postarać. Ciekawe, co wymyślą?