7

Sky Mile Tower, czyli budynek o wysokości 1700 metrów. Robi wrażenie, prawda?

Ta zabawa nigdy się ludziom nie znudzi: kto wejdzie wyżej, zajdzie dalej, stworzy coś wiekszego... W gruncie rzeczy powinniśmy się cieszyć - to napędza rozwój. Patrząc na niektóre osiągnięcia np. współczesnej architektury można dojść do wniosku, że to już limit, że nie da się tego przebić. Zawsze jednak znajduje się firma czy osoba, która postanawia podnieść rękawicę i pobić obecnego rekordzistę. Dobrym przykładem zestawienie najwyższych budynków świata. Teraz liderem jest Burdż Chalifa z wydawałoby się oszałamiającym wynikiem. Ale inni już myślą o zdublowaniu jego wysokości...

Wspomniany przed momentem wieżowiec Burdż Chalifa znajduje się w Dubaju i mierzy 829 metrów. Chociaż kolos stanął kilka lat temu i zdążyliśmy się już trochę przyzwyczaić do jego obecności, to ta wysokość wciąż wywołuje emocje. Budynki o wysokości 300-400 metrów nadal robią przecież wrażenie. A tu mamy coś znacznie większego. Kolos przerósł konkurencję w zauważalny sposób i wybija się w zestawieniach najwyższych budowli naszego globu. Jak długo to potrwa? I tu dochodzimy do ciekawej kwestii – prawdopodobnie kilka lat.

W budowie jest już Kingdom Tower – wieżowiec ulokowany w Arabii Saudyjskiej powinien przebić granicę 1000 metrów. Budynek o wysokości jednego kilometra. Dwadzieścia lat temu, gdy czytałem książkę dla dzieci o wielkich budowlach taka wysokość była uznawana za jakieś SF. Wtedy chicagowski Sears Tower był czymś wow. I to przez duże W. Ok, powstanie Kingdom Tower i wyścig na jakiś czas przystępuje? Mało prawdopodobne – już mówi się o kolosie, który mógłby powstać w Iraku i poprawić ten wynik. A jeśli to nie wypali, pewnie znajdą się inni chętni do zdetronizowania arabskiego lidera.

Czas na bohatera tekstu, bo to on może w przyszłości dzierżyć palmę pierwszeństwa. Sky Mile Tower to na razie projekt. Chociaż nie, projekt to w tym przypadku zbyt mocne słowo – to raczej pomysł, wizja. Budynek, a właściwie cały kompleks miałby stanąć w Tokio, konkretnie w zatoce tego miasta. Autorzy konceptu wspominają o wysokości około 1700 metrów, co oznacza zdublowanie Burdż Chalifa. Jasne, łatwo mówić o dublowaniu, gdy jakiś obiekt nie istnieje, nawet nie jest projektowany, ale czy ktoś założyłby się o duże pieniądze, że taki budynek nie powstanie w kolejnych dekadach? Taki lub podobny – przecież konstrukcja wzorowana na tej mogłaby wyrosnąć np. w Chinach. Albo w Stanach Zjednoczonych, które w ten sposób pokazałyby, że nadal są globalnym liderem…

Doszliśmy do etapu, w którym budynek o wysokości jednej mili nie jest wyzwaniem przekraczającym ludzkie możliwości. A jeżeli dzisiaj nie ma rozwiązań, które pozwoliłyby coś takiego postawić, to zaczną się poszukiwania, testy, eksperymenty i za dwadzieścia lat budowa może ruszyć. A może i za dziesięć – wystarczy, że znajdzie się ktoś, kto wyłoży pieniądze i powie, że chce coś takiego „na swojej posesji”… Sky Mile Tower (grafiki w tekście) to pomysł wpisujący się w wizję Next Tokyo 2045 – za trzy dekady takie kolosy rzeczywiście nie muszą być czymś nadzwyczajnym, może ich stać nawet kilka.

Nim dojdzie do budowy pojawi się jednak mnóstwo problemów i wyzwań. W Japonii sprawa byłaby szczególnie trudna: trzęsienia ziemi, fale tsunami – to nie są warunki sprzyjające stawianiu wieżowca w zatoce. Ale na grafikach widać kompleks mniejszych zabudowań rozsianych wokół wieżowca. Z jednej strony pełniłyby one rolę falochronu, z drugiej mogłyby być miejscem rekreacji, polami ryżowymi (serio – tak to widzą twórcy) czy farmami alg, które stałyby się źródłem energii. Do tego system szybkiego transportu łączący te budynki z wieżowcem oraz kompleks z brzegiem. Pojawia się jednak kolejne wyzwanie: wiatr. Widać, że i na to znalazłby się sposób – budynek nie byłby jednolity, łamanie go co kilkadziesiąt pięter stworzyłoby szpary, dzięki którym wiatr przestałby być zagrożeniem.

Gdy skończą się problemy z siłami natury, zaczynają się inne schody: jak w miarę tanio i szybko transportować wodę na taką wysokość? Jak przewozić tam ludzi? Wprowadzać jedynie windy wertykalne czy także horyzontalne? Mowa przecież o konstrukcji, w której mogłoby pracować kilkadziesiąt tysięcy osób. To jest olbrzymie wyzwanie, bez dalszego rozwoju technologicznego i wprowadzania innowacji na wielu polach, trudno będzie zrealizować taką wizję. Trzeba jednak mieć na uwadze, że w kolejnych dekadach liczba mieszańców miast będzie dynamicznie rosnąć. Powstaną megamiasta, a te będą wymagały megabudynków. Jedne będą rosnąć, inne… zejdą pod ziemię – takich pomysłów też przybywa. Jeszcze nie raz zachwycimy się budynkiem…