56

Skrócone, usunięte i zmienione sceny w filmach na VOD. Nadal będę kupował płyty…

Drogi Netfliksie, proszę zostawić w spokoju filmy, które dodajesz do własnego katalogu. Niezależnie od tego, czy to Twoja wina czy dystrybutora, mamy prawo do oglądania niezmienionych wersji filmów i seriali.

Netflix majstruje przy filmach i serialach od pewnego czasu

Nieco ponad rok temu dowiedzieliśmy się, że film „Pamiętnik” posiada alternatywną wersję. Przez lata widzowie oglądali tę produkcję nie mając zielonego pojęcia, że takowa istnieje, ale prawda wyszła na jaw, gdy w brytyjskiej ofercie Netfliksa pojawiła się wersja z innym zakończeniem. Serwis dość szybko zareagował na tę obserwację publikując tweeta, w którym wyjaśnił całą sprawę. To nie był jednak odosobniony przypadek, gdy widzowie natrafiają na Netfliksie na zmienione wersje filmów czy seriali, bo do zmian dochodziło też w „Przyjaciołach” czy „The Office”.

Polecamy: Znany film na Netflix z obciętym zakończeniem. Użytkownicy zbulwersowani. Kto zawinił?

Tak się stało z „Nienawistną ósemką” Quentina Tarantino, który za zgodą twórcy i przy współpracy z nim zamieniono w mini-serial. Z serialu „13 powodów” wycięto scenę samobójstwa głównej bohaterki Hanny i od tamtej pory widzowie nie mają żadnego (legalnego) sposobu na jej obejrzenie. Nie widzę sensu w powstawaniu kolejnych sezonów tej produkcji, ale pierwsza seria była zaskakująco dobra i uważam, że pozbycie się tak dobitnej i pełnej emocji sceny nie jest właściwą decyzją. Wizja twórców była taka, a nie inna – spójna i konkretna. Od lipca 2019 roku już jej na Netflix nie zobaczymy.

Scena przycięta w filmie „Powrót do przyszłości II”

W ostatnim czasie głośno zrobiło się natomiast o zmianach, których dopatrzono się w „Powrocie do przyszłości II” na Netfliksie, gdzie zabrakło sporej części sceny. Prawdopodobnie zauważenie tej zmiany byłoby trudniejsze, gdyby nie mało udolna edycja. Okazuje się, że w filmie wycięto scenę, gdy Marty McFly omyłkowo sięga po pismo dla dorosłych, przegląda kilka stron i mówi „ulala”, co oczywiście odnosi się do tytułu magazynu ” Ooh La La”. NA Netfliksie zabrakło jednak kilkunastu sekund tego ujęcia. Sprawa została już wyjaśniona, a film na Netfliksie naprawiony  – na szczęście na serwery wgrano już poprawną wersję.

Zobacz też: Koniec z wypalaniem oczu. Disney wreszcie zaora DVD – i to za pomocą nowych Star Wars

Zmienione kadry wycinają postacie ze scen…

Przy okazji na jaw wyszła inna sprawa, o której wielokrotnie pisano wcześniej. Netflix ma w zwyczaju udostępniać filmy w innym formacie. Kadr jest przycięty, ponieważ edytowane są proporcje boków – najczęściej po to, by film wypełniał cały ekran telewizora 16/9, a mnóstwo filmów nakręcono w formacie 2.35:1, czyli kinowym. Całą listę przypadków pokazał brytyjski Daily Mail, ale przykłady publikowane są w wielu miejscach w Sieci.

Czytaj też: Nie bądźcie zdziwieni półkami wypchanymi płytami. Jeden błąd i „kupiony” film jest bezużyteczny

Zdaję sobie sprawę, że Netflix nie jest w stanie zweryfikować wszystkiego, co trafia do jego oferty, bo zaufanie do partnerów w biznesie (dystrybutorów) musi istnieć i na pewno ma pewne podłoże. Z drugiej zaś strony chyba pracownicy platformy powinni być bardziej uważni, przy dobieraniu materiałów, które później oglądają setki milionów widzów na całym świecie. Kto wie w jak wielu filmach i do jak wielu zmian, których nie wyłapano, już doszło. A dopóki nie zrobi się o nich głośno, to do poprawek zapewne nie dojdzie…