2

Składanie komputera dla ucznia – co trzeba wiedzieć?

Przyjęło się, że komputer na nowy rok szkolny musi być laptopem. A tymczasem dla wielu osób ciągle najwyższy komfort pracy, zabawy i nauki gwarantuje solidny zestaw – PC + monitor. I choć rezygnujemy całkowicie z mobilności w takim scenariuszu, otrzymujemy sprzęt, który posłuży nam przez długie lata, a z czasem umożliwi modernizację przy stosunkowo niewielkim koszcie.

Składając komputer dla ucznia, musimy sobie odpowiedzieć na kilka pytań, które zadecydują o kierunku, który powinniśmy obrać podczas dobierania kolejnych komponentów. Absolutnym fundamentem, na którym nie warto oszczędzać jest zasilacz. Sprawny i wydajny model powinien nam wystarczyć na długie lata i przeżyć niejedną platformę.

W większości przypadków z powodzeniem powinien nam wystarczyć model 750 W. W mojej platformie użyłem modelu RM750 Corsaira, który może się pochwalić certyfikatem 80 PLUS Gold. Jest to modularna konstrukcja, a więc podłączamy do niego tylko te kable, których aktualnie potrzebujemy. W dodatku zasilacz działa w trybie Zero RPM – w przypadku, gdy obciążenie jest niskie i ilość generowanego ciepła spada, wbudowany wiatrak przestaje się kręcić i nie generuje zbędnego hałasu. Natomiast ciepło jest wówczas odprowadzane w sposób pasywny.

Seria RM Corsaira ma w dodatku opcję konfiguracji za pomocą dedykowanej aplikacji iCUE. W związku z tym wystarczy podłączyć taki zasilacz do wyjścia USB na płycie głównej. Otrzymamy wówczas możliwość sterowania obrotami wiatraka oraz kontrolowania zużywanej energii.

Innym elementem, na którym bardzo często użytkownicy oszczędzają jest obudowa. Tutaj sytuacja jest podobna – wybór solidnego modelu gwarantuje nam żywotność na lata. Obecnie popularne są konstrukcje, w których boczna ściana jest wykonana ze szkła. Wówczas możemy cieszyć wzrok, patrząc na komponenty naszego peceta. Szczególnie fajnie to wygląda, kiedy te są podświetlane, a o to teraz nietrudno.

Co musi mieć dobra obudowa? Idealnym rozwiązaniem jest połączenie niewielkich gabarytów z dużą przestrzenią na podzespoły wewnątrz. Zasilacz powinien być umieszczony na dole i odseparowany od całej reszty osobną komorą – dobrze, gdyby miała ona otwory na przeprowadzenie kabli. Obudowa powinna posiadać również dodatkową komorę po prawej, tej nieprzeszklonej stronie. Będziemy tam wyprowadzać wszystkie przewody, a następnie ciągnąć je do odpowiednich gniazd – np. do wspomnianego wcześniej zasilacza.

Dodatkowe cechy, które na pewno powinny znaleźć się w obudowie, to filtry kurzu, które utrudnią gromadzenie się wewnątrz pyłków i zanieczyszczeń. Dobrze też, gdyby obudowa posiadała podstawowe złącza na przodzie i przynajmniej kilka wiatraków. Opcjonalnym dodatkiem jest podświetlenie.

Fani świecidełek na pewno nie przejdą obojętnie obok Coirsaira iCUE 220T, w którym zastosowano 3 wentylatory RGB spięte za pomocą modułu Lightning Node Core. Pozwala on na podłączenie jeszcze trzech innych wiatraków lub listew RGB i skonfigurowanie wszystkiego w jedną, spójnie działającą całość. Node jest sterowany za pomocą aplikacji Corsair iCUE, a więc mamy bardzo prosty i przystępny dostęp do jego wszystkich funkcji.

Wybierając płytę główną musimy najpierw odpowiedzieć sobie na bardzo trudne pytanie – Intel czy AMD. Jeszcze do niedawna odpowiedź była oczywista, ale dziś AMD nadrobiło straty i ma do zaoferowania procesory, które dorównują, a na niektórych płaszczyznach i w pewnych zastosowaniach nawet przeganiają odpowiedniki Intela. Decydującym czynnikiem często zatem staje się cena. Moim zdaniem wybór na tym polu to mocno indywidualna kwestia i niezależnie od tego, na którą firmę postawimy, uzyskamy zadowalające efekty. Słowem nie ma złej opcji. Procesory Ryzen są już naprawdę dobre. A na Intel Core trudno jest się zawieść – szczególnie tych najnowszej generacji.

Niezależnie od tego, na który procesor się zdecydujemy, musimy go dobrze chłodzić. Tutaj znowu pojawia się pytanie, czy postawić na konwencjonalne rozwiązanie – czyli wiatraki – czy może iść w kierunku alternatywnych rozwiązań. Jeszcze do niedawna uważano, że wodne chłodzenie procesora to rozwiązanie dla zaawansowanych użytkowników. Dziś jednak na rynku mamy konstrukcje All-in-One, które są banalnie proste w obsłudze. Takie chłodzenie składa się z chłodnicy, którą montujemy wraz z wiatrakami na jednej ze ścian obudowy, a także coolera mocowanego na procesorze. Wszystko to podłączamy do wyjścia USB na płycie głównej i dzięki temu otrzymujemy możliwość konfigurowania obrotów oraz wydajności pompki. Efektywność takiego rozwiązania jest zbliżona do wydajnych rozwiązań opartych na wiatrakach. Na jego korzyść przemawia jednak mniejszy hałas oraz niższa temperatura wewnątrz obudowy.

A za niższą temperaturę na pewno podziękują nam dyski twarde. Tutaj rozwiązanie jest proste – kupujemy nośnik NVMe ze złączem M.2. Oczywiście musimy zadbać o to, żeby nasza płyta główna takowe posiadała. To najnowszy standard oferujący aktualnie najlepszą wydajność. Większość płyt posiada dwa sloty tego typu, co oznacza, że możemy zastosować dwa dyski. Niektórzy dostarczają też dodatkowo radiatory do ich chłodzenia – warto mieć to na uwadze, bo karta graficzna znajdująca się nieopodal generuje mnóstwo ciepła.

Jeśli chodzi o grafikę, tutaj wybór też raczej nie będzie trudny. Najbardziej wydajne rozwiązania aktualnie oferuje Nvidia. GeForce z serii 20xx powinny zagwarantować nam spokój na kilka lat i maksymalny poziom doświadczeń niezależnie od tego, czy gramy w gry czy pracujemy kreatywnie, montując filmy lub obrabiając grafikę.

Na sam koniec został jeszcze RAM. Kupujemy kości o możliwie najwyższej częstotliwości, ale nie ma co przepłacać za szybsze pamięci niż 3200 MHz. 32 GB w zupełności wystarczą na długo. Niektórzy producenci, jak wspominany wyżej Corsair, oferują moduły z podświetleniem RGB, które również możemy potem konfigurować software’owo. Warto przy okazji podkreślić, że modele Vengeance Pro, które tak właśnie wyglądają, oferują przy tym bardzo przyzwoite możliwości. Jeżeli zatem zależy nam zarówno na wyglądzie, jak i wydajności, będzie to niewątpliwie ciekawa opcja.

I tyle. Mamy złożony komputer. Do pełni szczęścia brakuje nam jeszcze monitora. Przyda się też mysz i klawiatura, bez których nic na naszym komputerze nie zdziałamy. Łączny wydatek, jaki musimy ponieść na taką topową konstrukcję jest wysoki. Niekiedy będzie on sięgał nawet 10 tys. złotych. W przeciwieństwie do laptopa żywotność desktopa jest jednak znacznie dłuższa. Modularna konstrukcja pozwala nam też na łatwą modernizację poszczególnych komponentów. Z czasem możemy dokupić szybszą pamięć, większy dysk lub nową kartę graficzną. W przypadku laptopów możliwości ulepszania są znacząco ograniczone.

Niemniej wszystko sprowadza się finalnie do naszych potrzeb i oczekiwań. Desktop nie sprawdzi się u studenta, który musi zabierać laptopa na zajęcia. Będzie jednak znakomitym rozwiązaniem dla osoby, która uczy się montażu wideo i potrzebuje dużej mocy obliczeniowej. Skorzystają też amatorzy fotografii oraz wszyscy, którzy myślą o pracy kreatywnej – przygotowywaniu wydruków wielkoformatowych, projektowaniu modeli 3D etc. Wówczas mocny desktop będzie potrafił sprostać zadaniom, przy których nawet drogie laptopy się zwyczajnie krztuszą.