25

Sieć społecznościowa dla sąsiadów? To nie takie głupie jak brzmi

Czas pewnych rozwiązań, które zrewolucjonizowały korzystanie z internetu, z biegiem czasu mija. Wcześniej czy później. Mieliśmy Myspace, mamy Facebooka, pojawił się Google Plus, który do tej pory nie spowodował masowej migracji. Słyszymy coraz częściej, że na Facebooka jednak przyjdzie czas. Nawet w komentarzach na AW oddajecie czasem podobne nastroje, iż za chwile pojawi się coś […]


Czas pewnych rozwiązań, które zrewolucjonizowały korzystanie z internetu, z biegiem czasu mija. Wcześniej czy później. Mieliśmy Myspace, mamy Facebooka, pojawił się Google Plus, który do tej pory nie spowodował masowej migracji. Słyszymy coraz częściej, że na Facebooka jednak przyjdzie czas. Nawet w komentarzach na AW oddajecie czasem podobne nastroje, iż za chwile pojawi się coś zupełnie nowego, co tego dokona. Czy będzie to Nextdoor? Nie jest to zupełnie nowy serwis, powstał w 2010 roku, ale po przyjrzeniu mu się bliżej, można stwierdzić, że chce zaoferować coś nowego w temacie sieci społecznościowych.

Historia podobna do tej z Facebookiem w tle, który powstał w USA i skupiał się na początku głównie wokół kręgów studenckich, skąd popularność rozeszła się po całym świecie. Nextdoor funkcjonuje na dziś na razie tylko w USA i ma na celu łączenie ze sobą społeczności mieszkających w jednej dzielnicy.

Każda dodana już dzielnica ma swoją podstronę, do której można dołączać i zapraszać innych. Jeśli nie ma jeszcze dostępnej w bazie, jest możliwość założenia nowej. Na tablicy naszej dzielnicy mamy dostępnych kilka zakładek, ułatwiających korzystanie z serwisu.

Sąsiedzi, gdzie w porządku alfabetycznym możemy przejrzeć wszystkich sąsiadów w naszej okolicy z dostępem do ich profilu i możliwością wysłania wiadomości oraz mapę dzielnicy. Zaciemnione pola odnoszą się do lokalizacji mieszkańców, którzy jeszcze nie dołączyli do naszej sieci.

Dalej mamy zakładkę – Rekomendacje. Tutaj jest już zdefiniowane wiele kategorii, od polecanych opiekunek do dziecka po różnego rodzajów sklepów, szkół nauki jazdy w okolicy czy dostawcę internetu.

Następna zakładka to takie prywatne Allegro, gdzie możemy ogłosić chęć sprzedaży, kupna czy oddania za darmo zbętnych przedmiotów.

Kolejna odpowiedzialna jest za udostępnianie społeczności różnego rodzaju plików czy dokumentów, na przykład z numerami alarmowymi. Ostatnia zakładka to nic innego jak planowanie nadchodzących wydarzeń w dzielnicy lub podgląd już odbytych. Widać, że to mogą być wydarzenia związane nawet z wyprzedażą garażową.

W zakładce głównej, czyli na naszej tablicy możemy od razu wpisywać swoje wiadomości, wybierając odpowiednią kategorię z dostępnych zakładek.

Dość innowacyjnym rozwiązaniem są „alerty”, które są rozsyłane wszystkim mieszkańcom jako wiadomości SMS, wykorzystywane w wyjątkowych sytuacjach, na przykład związanych z zagrożeniem bezpieczeństwa w okolicy.

To chyba jakby podstawa, sens i sama idea tego projektu. Zacieśnienie stosunków sąsiedzkich, wzbudzanie poczucia bezpieczeństwa w okolicy i szybki kontakt między mieszkańcami całych dzielnic. Wydaje mi się, iż powodzenie tego pomysłu w dużej mierze zależy od mentalności danego społeczeństwa oraz narodowości. W Polsce chętnie udzielamy się w życiu portali społecznościowych, jednak już o sąsiadach niewiele wiemy, w najlepszym przypadku z automatu powiemy dzień dobry. Nowi lokatorzy bardzo długo pozostają anonimowi lub wyłączeni całkowicie z dotychczasowych kręgów wśród sąsiadów. Nie do końca znam obecne funkcjonowanie takich społeczeństw w danych skupiskach, dzielnicach w USA, ale wydaje mi się, iż są bardziej otwarci na sąsiadów, wręcz żywo zainteresowani nowo przybyłymi, a taki serwis ułatwiać im będzie znacznie asymilację w nowym otoczeniu.

Pozostają jeszcze kwestie bezpieczeństwa związane z prywatnością w tym portalu. Sami twórcy zapewniają, iż tylko my i sąsiedzi będą widzieli to, co publikujemy. Każdy sąsiad musi przejść weryfikację i posługiwać się prawdziwym imieniem i nazwiskiem oraz, że nigdy nie będą udostępniane te informacje potencjalnym reklamodawcom.

Przyznam, że w ogólnym odczuciu spodobał mi się ten serwis. Samo wykonanie i pomysł. Jednak, jak wspominałem ciężko mu będzie zaistnieć w takiej formie w globalnym odniesieniu ze względu na różnice kulturowe. W niektórych zakątkach świata na tyle znaczne, aby uniemożliwić pożądany rozwój.

Myślicie, że w naszym kraju miałby szansę na zyskanie popularności na miarę Facebooka? Przynajmniej w tych lokalnych społecznościach, dzielnicach domków jednorodzinnych czy szeregowych, oddalonych od większych skupisk ludności i centrów dużych miast?