Felietony

Showmax znika z Polski - dlaczego? Co mogło pójść nie tak?

KK
Konrad Kozłowski

Pozytywnie zakręcony gadżeciarz, maniak seriali ro...

36

Wczorajszy poranek opanowała jedna informacja - to koniec Showmax w Polsce. Z końcem stycznia serwis przestanie być dostępny, a te dwa lata na polskim rynku pokazały nam kilka prawd o tym, jak ma się VOD nad Wisłą.

Doskonale pamiętam luty 2017 roku, gdy uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej z okazji startu Showmax w Polsce. Już na samym początku serwis deklarował pełne przygotowanie na oczekiwania polskiego widza - polski interfejs, polskie tytuły w ofercie, zapowiedzi oryginalnych produkcji kręconych w Polsce. Nie zrobił tego ani Netflix, ani Amazon Prime Video, którzy po otwarciu drzwi do swoich ofert sondowali rynek. Przejęcie Ucha prezesa też pokazało, że Showmax planuje podbić serca polskich użytkowników nie tylko sięgając po zagraniczne hity, ale wspierając lokalnych twórców.

Czytaj też: Showmax ewakuuje się z Polski – to koniec tego serwisu VOD nad Wisłą

Nie będę ukrywał, że późniejsze losy serwisu to prawdziwy rollercoaster. I dla widzów, i dla mediów (w tym dla mnie), które komentowały działania serwisu. Showmax potrafił nas niesamowicie zaskoczyć, nabywając na przykład prawa do Opowieści podręcznej i serwując nam nowe odcinki serialu w dzień po premierze USA, a także wprowadzając do oferty takie klasyki jak Gwiezdne wrota, ’Allo ’Allo! czy przypominając o świetnym Jericho. Nie wolno zapomnieć o współpracy z nadawcami produkującymi seriale w oparciu o komiksy Marvela - lista seriali w ofercie robiła wrażenie, choć były to tytuły skierowane do konkretnego grona widzów. Showmax potrafił znaleźć swoje nisze, gdzie mógł przypodobać się określonym/wąskim grupom odbiorców. Nie sposób ocenić, jaka część użytkowników miała ochotę na powtórkę ’Allo ’Allo!, ale na pewno znaleźli się tacy, którzy to zrobili. Podobnie jak znajdą się tacy, którzy organizowali maratony Top Geara (z oryginalnym składem). Trudno jednak nie napisać, że były to jednorazowe akcje rozłożone w czasie, a przy zmasowanych wzmocnieniach ofert Netfliksa i HBO Go, Showmax miał trudności z nawiązaniem stałej relacji z użytkownikami. Granie na nostalgii i sentymencie jest fajne, o czym przypomniał nam angaż lektora Tomasza Knapika przy premierach serialu Blood Drive, ale najwyraźniej nie w dłuższej perspektywie, bo założę się, że dziś mało kto o tym pamięta.

Ale gdzie podziały się te własne produkcje?

Jak już pisałem, Showmax lubił zaskakiwać. Bez wątpienia sporą niespodzianką była zapowiedź polskiej wersji kultowego programu ze Stanów Zjednoczonych, czyli SNL Polska. Nadawany na żywo w soboty, a później dostępny w ramach powtórek na żądanie program był czymś nowym i świeżym, ale pokazał, że programy na żywo nie mają prawa bytu w serwisie VOD. SNL w polskim wydaniu wymaga masowego widza telewizyjnego, przerw na reklamy i licznych spotów w ciągu tygodnia zapowiadających sobotnią premierę. Zbudowanie takiej społeczności w Internecie nie jest łatwe, choć Showmaksowi należą się brawa za odwagę i ambicje, że próbował zaproponować nam coś innego. SNL kosztował prawdopodobnie krocie, ale zainteresowanie programem nie zrównało się z poniesionymi kosztami - Showmax jako jedyny zaryzykował z programem live i niestety dla samego siebie udowodnił, że VOD nie powinno mieć z tym nic wspólnego.

W międzyczasie nawiązano także współpracę z Bartoszem Walaszkiem, który stworzył dla Showmax serial animowany Egzorcysta, a także z Patrykiem Vegą, w efekcie czego oferta serwisu wzbogaciła się o jego produkcje - głośne filmy i seriale, z których większości niestety nie miałem ochoty oglądać. Cały czas czekałem na solidną premierę i dopiero w połowie tego roku Showmax dowiózł nam Rojst. Spodziewałem się, że projekt ten będzie katalizatorem dla innych produkcji, które Showmax podobno rozwijał, ale chyba nigdy nie będzie nam dane poznać tych planów. Jakie płyną z tego wnioski? Ano takie, że pobijające pewne rekordy produkcje, pod którymi podpisuje się Patryk Vega, a także pojedyncza ambitna produkcja z takimi nazwiskami na planie jak Andrzej Seweryn, Dawid Ogrodnik i Jan Holoubek, wcale nie przekładają się na znaczący wzrost popularności platformy VOD - w przeciwnym razie Showmax nie starałby się szukać partnerów wśród operatorów, a przede wszystkim kody z dostępem do serwisu nie byłyby dostępne pod nakrętką słodkiego napoju.

Potwierdzają to niejako słowa dyrektora zarządzającego Player.pl, Macieja Gozdowskiego w rozmowie z Antyweb:

Szkoda, że Showmax tak szybko kończy działalność na polskim rynku. Ta sytuacja pokazuje w jak wymagającym i konkurencyjnym otoczeniu prowadzimy biznes. Dziś trudno utrzymać się bez grubego portfela przygotowanego na długoletnie inwestycje w kontent lub zaplecza w postaci stacji telewizyjnej.

Komentarza na temat działań konkurencji nie udzielą HBO Polska i Cyfrowy Polsat.

Przypomnijmy, że Ipla należy do Cyfrowego Polsatu, Player.pl do TVN-u, a HBO Go do HBO. Prime Video to element wielkiego ekosystemu Amazonu i rodzynkiem w tym towarzystwie pozostaje Netflix radzący sobie ze wszystkim samodzielnie. W takim towarzystwie na polskim rynku Showmaksowi nie mogło być łatwo.

 

 

 

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: