29

17 sezonów Stargate – Gwiezdne Wrota w Showmax. Kiedy ja to obejrzę?

Wszystko rozpoczęło się w 1994 roku. Wtedy premierę miał film Gwiezdne Wrota wyreżyserowany przez Rolanda Emmericha. Choć nie podjął się on rozbudowy uniwersum, to doczekało się ono kolejnych dwóch filmów oraz seriali Stargate. Te ostatnie liczą aż 334 odcinki - wszystkie znajdziecie na Showmax.

Showmax ma Stargate, Netflix ma Star Treka

Choć do tej pory nie udało mi się wciągnąć w żadną z serii, to wkrótce może to ulec zmianie. Na Netfliksie doczekamy się bowiem premiery nowego serialu Star Trek Discovery, a to dobra okazja, by skusić się na poznanie poprzednich seriali. Nieco inaczej prezentuje się sytuacja z Gwiezdnymi Wrotami, ponieważ wspominany film z 1994 roku widziałem wielokrotnie i bardzo mi się podobał. Dlaczego nie postanowiłem zagłębić się w ten świat dzięki serialom?

Po pierwsze, nie zamierzałem dostosowywać swojego planu dnia do ramówki telewizyjnej. Każdy z seriali Stargate był wielokrotnie emitowany w polskich stacjach, lecz następowało to o przeróżnych porach i prawdę mówiąc trudno było mi nadążyć za wszystkim, co się dzieje. Zdarza się też, że stacja z pewnego powodu zaprzestaje emisji sezonu po kilku czy kilkunastu odcinkach, by wznowić ją po miesiącu czy dwóch o innej porze. Nikt nie ma na to ochoty.

Po drugie, twórcy seriali znacząco odbiegli od pierwowzoru Emmericha. Nie spodobało się to nie tylko reżyserowi, ale i grupie fanów, którzy nie uznają seriali za część uniwersum. Widując poszczególne sceny nie przekonywało mnie prawie nic, oprócz ciekawości świata, a właściwe światów odwiedzanych przez bohaterów. Nie poznałem dokładnie fabuły, ale otoczka wizualna była, delikatnie mówiąc, odpychająca.

Seriale Stargate – Gwiezdne Wrota w HD

Pierwszy z problemów, dzięki Showmax, możemy już pożegnać. Na żądanie obejrzymy wszystkie odcinki Gwiezdnych Wrót w jakości HD. Nie otrzymaliśmy co prawda rozdzielczości 1080p, ale to i tak lepsza propozycja, niż to co oferowały polskie stacje (zazwyczaj 4/3 SD). Można też posłuchać oryginalnej ścieżki dźwiękowej i włączyć polskie napisy. Ubolewam jedynie nad brakiem napisów angielskich.

To kolejne, po dodaniu całej serii Top Geara, solidne posunięcie Showmaksa. Dla równowagi, serwis nie ignoruje nowości, wręcz przeciwnie, dostarcza ich również całkiem sporo i to na odpowiednim poziomie. Przecież niedługo po amerykańskiej premierze trafiają do nas 3. sezon Fargo czy Opowieść Podręcznej produkcji hulu.

Netflix nie próżnuje i jest równie aktywny, oferując między innymi oryginalne treści jak Ania, nie Anna (Ania z Zielonego Wzgórza) czy Specjalista od niczego (Master of None). Z takiego obrotu spraw i gigantycznej różnicy wobec tego, co oferował rynek VOD w Polsce rok czy dwa lata temu, pozostaje nam się jedynie cieszyć.