Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Gry

Shantae: Half-Genie Hero - półdżinka wróciła ze wsparciem Kickstartera!

Kamil Świtalski
1

Gry z Kickstartera to ciężki kawałek chleba. To kawał historii, czasu, wsparcia od dziesiątek, setek, a czasem nawet tysięcy ludzi, którzy bezgranicznie wierzą w umiejętności deweloperów i podrzucają im okrągłą sumkę, by ci mogli realizować swoje wizje. Bez smutnych panów z korporacji, którzy zmuszą ich by tu obciąć, tam dociąć, trochę poprzestawiać, a przede wszystkim spieszyć się na złamanie karku. Shantae: 1/2 Genie Hero to jedna z produkcji, która w 2013 roku została sfinansowana przez fanów. Trzy lata później: jest. Czwarta odsłona przygód uroczej bohaterki, będącej pół dżinem, pół człowiekiem. Oczekiwania były ogromne, czy udało się je spełnić?

Może na start — kilka słów wprowadzenia dla tych, którzy z serią spotykają się po raz pierwszy. 1/2 Genie Hero to kolejna odsłona przygód bohaterki, pierwszy raz spotkać ją mogliśmy na GameBoyu Color. Później zawitała nieśmiało na DSi Ware (choć w wersji Director’s Cut po latach zajrzała też na inne platformy), a dopiero przedostatnie jej przygody sprawniej zagrzały miejsce na innych platformach, aniżeli 3DS. Seria od początku była platformówką w stylu, który zwykło się określać mianem metroidvanii. To gry, w których niemal od samego początku zyskujemy dostęp do pełnej mapy tworzącej labirynt. No, przynajmniej pozorny, bowiem dostanie się w określone miejsca wymaga od nas specjalnych umiejętności, które nabywamy w ramach wykonywania zadań według przewidzianej przez twórców kolejności.

Świat wykreowany w Shantae jest niezwykle plastyczny, ale twórcy też w każdej części wyraźnie mrugają do nas okiem, stawiając na naszej drodze tych samych bohaterów. U jednych zachodzą zmiany w nastawieniu, inni… prawdopodobnie do samego końca będą dawać na się we znaki — i to niekoniecznie w dobrym znaczeniu. Historia której świadkami jesteśmy w 1/2 Genie Hero na osi czasu znajduje się niedługi czas po wydarzeniach, które obserwowaliśmy w poprzedniej odsłonie — The Pirate's Curse. W środku nocy Shantae podąża za tajemniczym głosem. Głosem, który — jak się okazuje — należy do gina z innego wymiaru. Ten ostrzega nas, że nasze światy są w ogromnym niebezpieczeństwie… kiedy próbujemy dowiedzieć się czegoś więcej, zostajemy wybudzeni ze snu i ruszamy — jak co dzień — do naszego wujka Mimica, który pracuje nad swoim kolejnym wynalazkiem. A my dzielnie będziemy pomagać mu w kompletowaniu wszystkich niezbędnych elementów, przy okazji… ratując świat, a jakże inaczej!

Już na starcie muszę was ostrzec, że formuła zabawy tym razem nieco się zmieniła. Owszem — wciąż będziemy przemierzać kolejne mniej lub bardziej wymagające labirynty próbując ze wszystkich sił wypełnić powierzone nam zadania, tym razem jednak lokacje będą kolejno przed nami odkrywane. Co ważne, nie będziemy musieli też tracić każdorazowo kilkunastu minut, aby wrócić do miejsca, w którym zapomnieliśmy czegoś zebrać — z naszego miasteczka będziemy mogli zręcznie i ekspresowo podróżować — wszystko to dzięki uprzejmości ogromnego ptaszyska, które na swoim grzbiecie zabierze nas, gdzie tylko zechcemy. W każdej chwili możemy też wrócić z lochów do miasta, co jest — nie ukrywajmy — fantastyczną wiadomością, chociaż… błądzenie i przechadzanie się po raz kolejny tymi samymi polami pełnymi dyni ma swój urok, nie da się ukryć!

Ale to właśnie w tych lochach spędzimy najwięcej czasu. Dlatego przygotujcie okulary i przyjrzyjcie się bliżej ekranowi, gdzie na każdym kroku czekać będą na nas przeciwnicy, pociski, ale też zestaw zagadek do rozwikłania. Te często poza zręcznością wymagać będą od nas również użycia odpowiednich mocy, które sukcesywnie zdobywamy (i nabywamy) w ciągu całej gry. I tak oto możemy transformować się w zręczną małpkę (bezproblemowo wspinającą się po ścianach), sprytnego pająka (potrafiącego przykleić się do sufitu), harpię (z gracją dolatującą gdzie tylko zechce), a nawet uroczą myszkę, która potrafi przedrzeć się niepozorne, tworzące labirynty, szczeliny! Może i nie będziemy musieli podróżować w tę i z powrotem w długiej formie, ale z całą pewnością zdarzy się niejednokrotnie wracać do tych samych lokacji. Nowe zdolności otwierają przed nami zupełnie nowe możliwości — i nareszcie pozwolą dostać się do miejsc, które wcześniej były poza naszym zasięgiem. Miałem jednak nieodparte wrażenie, że część z tych umiejętności dodana została niejako na siłę. Aby móc zaskoczyć starych wyjadaczy czymś nowym, albo zapełnić luki w interfejsie. Prawda jednak jest taka ze o ile z niektórych transformacji korzystamy co rusz, inne przydają się — dosłownie — jeden czy dwa razy, i to nawet nie podczas podstawowych zmagań, a dodatkowych wyzwań. Pod tym względem decyzje ekipy z Wayforward są dla mnie kompletnie niezrozumiałe, no ale może w kolejnych częściach lepiej zostanie wykorzystany potencjał większej ilości przemian.

Shantae: 1/2 Genie Hero to klasyczna platformówka 2D, w której skaczemy, strzelamy, pokonujemy napotkanych wrogów, rozprawiamy się z bossami i nieustannie zyskujemy jakieś nowe sztuczki, które nie pozwalają się nudzić. W rozbijanych dzbankach znajdujemy zaś zestaw klejnotów, które możemy później wydać na rozmaitości u napotykanych sklepikarzy. Mikstury życia, uzupełnienie paska magicznej energii, nowy taniec, a może więcej obrażeń zadawanych wrogom? Wybór należy tylko do nas!

Trudno pisać o najświeższej odsłonie gry bez wspominania o tym, co twórcy serwowali nam wcześniej. O tym, że usprawnili nawigację już wspomniałem, teraz słów kilka o poziomie trudności, który… drastycznie spadł — niestety. Poprzednie części może nie były jakoś wyjątkowo trudne, ale były wymagające — a kompletowanie odpowiedniej ilości klejnotów, co by porządnie się obkupić, było naprawdę czasochłonnym zadaniem. W 1/2 Genie Hero jest z tym znacznie prościej, a ilość usprawnień które zaserwowali nam twórcy sprawia, że nawet przy pojedynkach z ostatnim bossem nie trzeba się specjalnie natrudzić. Leczących przedmiotów na drodze znajdziemy na pęczki, a poza tym same walki są znacznie mniej wymagające niż miało to miejsce we wcześniejszych grach z półdżinką w roli głównej.

Shantae 1/2 Genie Hero odeszło od pixel-artu. Zamiast niego dostaliśmy zestaw prze-pię-knych, ręcznie rysowanych, teł i bohaterów, których animacje nie pozostawiają nic do życzenia. Są dopracowane w najdrobniejszym calu i fantastycznie prezentują się zarówno na dużych, jak i małych ekranach. Muzyka Jake’a Kaufmana, który był z serią od początku, także nie pozostawia nic do życzenia. Wciąż kapitalnie współgra ze wszystkim co widzimy na ekranie, łącznie z ciętym humorem który od początku był wizytówką Shantae i spółki!

Najświeższa odsłona Shantae to pierwsza część, w której twórcy odważyli się pójść krok dalej i nieco poszaleć z jej formułą. Na szczęście zrobili to na tyle rozważnie, że duch serii wciąż jest obecny — dlatego wilk pozostał syty, a owca radośnie może paść się na łące. Nowa oprawa wizualna i kilka usprawnień w mechanice i projektach tamtejszych światów wypadają znakomicie, dlatego nieistotne czy jesteście zaprzyjaźnieni z serią od lat, czy też dopiero zaczynacie z nią przygodę — będziecie w pełni usatysfakcjonowani. A kiedy skończycie przygodę po raz pierwszy, to czekają na was kolejne tryby i jeszcze więcej wyzwań!

Shantae: 1/2 Genie Hero dostępna jest na komputery PC, PlayStation 4, PlayStation Vita, Xbox One oraz Wii U.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: