Mobile

Popularne VPNy i adblocki mobilne śledzą użytkowników. Firma zbierająca te dane... wstydziła się przyznać

Kamil Świtalski
4

Najpopularniejsza firma analityczna rynku mobilnego, Sensor Tower, miała gromadzić dane dzięki... aplikacjom VPN i adblockom, które sama tworzyła — informuje BuzzFeed.

Sensor Tower jest niewątpliwie jednym z najważniejszych narzędzi dla wszystkich, którzy śledzą rynek mobilny i statystyki z nim związane. Raporty dotyczące popularności i przychodów w tym segmencie od lat są szeroko cytowane — zresztą na AntyWebie również regularnie o nich piszemy (to od nich wiemy o tym, że Tinder jest najlepiej zarabiającą aplikacją w Q1 2019, Google wyprzedziło Facebooka w świecie mobilek i że w okresie świątecznym użytkownicy smartfonów wydali grube miliony dolarów na gry i aplikacje). Często pytało pytanie skąd firma bierze te wszystkie szczegółowe dane — i wszystko wskazuje na to, że dzięki śledztwu Buzzfeed poznaliśmy odpowiedź. I wiem, że nie będzie ona dla wszystkich satysfakcjonująca.

Kilkadziesiąt aplikacji na pierwszy rzut oka nie mających nic wspólnego z Sensor Tower śledziło poczynania użytkowników

Z informacji do których dotarła ekipa Buzzfeed wynika, że firma Sensor Tower ma w sklepach mobilnych co najmniej (!) dwadzieścia aplikacji, które na pierwszy rzut oka nie mają z nimi żadnego związku. Wśród nich m.in. programy służące do blokowania reklam czy popularne, darmowe, VPNy. I uprzedzając pytania: tak, z jednej i drugiej kategorii produkty można znaleźć zarówno na Androida jak i iOS — w końcu analizy firmy nie kończą się na jednej tylko platformie. Wśród aplikacji należących do Sensor Tower wymienia się m.in. Free and Unlimited VPN, Luna VPN, Mobile Data i Adblock Focus — ale po kontakcie ekipy Buzzfeed z administracją Google Play i App Store'a, te zostały usunięte i obecnie obsługujący platformę przyglądają się aplikacjom bliżej.

Czy są powody do zmartwień? I tak — i nie. Dla mnie przede wszystkim bardzo wątpliwe jest tworzenie przez firmę zajmującą się badaniem rynku aplikacji, do których wstydzą się przyznać — zresztą prośba o dostęp wszystkich informacji które są przesyłane i wysyłane z urządzenia również. Nawet jeśli, jak zapewniają administratorzy, wszystkie dane są anonimowe i służą wyłącznie do analiz.

Wiele z odnalezionych aplikacji rzekomo należących do Sensor Tower już wcześniej zniknęła z rynku — jak się pewnie domyślacie, wszystko to w związku z naginaniem regulaminów platform, na których były udostępniane. Ostatnie z aplikacji Sensor Tower miały zręcznie obchodzić regulaminy zachęcając użytkowników do instalacji odpowiednich certyfikatów przez strony internetowe, a nie bezpośrednio z poziomu aplikacji. Fajnym przykładem jest Luna VPN, który kusił użytkowników rozszerzeniem blokującym reklamy w YouTube. Ups.

Sensor Tower pod obstrzałem

Te informacje ujrzały światło dzienne kilka godzin temu i w temacie zrobiło się gorąco. No ale cóż — nie ma się co oszukiwać. Powody dla których dane publikowane przez firmę analityczną były tak dokładne i regularne musiały istnieć. Jak widać — narzędzia analityczne były naprawdę skuteczne, szkoda tylko, że nie pisali o nich wprost. Wierzę że spora część użytkowników i tak by się na ich warunki zgodziła, a ci nie musieliby się ukrywać.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: