VOD

Ściąganie filmów i seriali z internetu traci na popularności. Streaming pożera piractwo?

TP
Tomasz Popielarczyk
54

Streaming pożera wszystko, nawet piractwo. A może należałoby to ująć inaczej - piractwo przechodzi ewolucję. Koniec końców okazuje się, że tak naprawdę nie ma znaczenia, w jaki sposób korzystamy z nielegalnie udostępnianych treści. Liczy się efekt, czyli obejrzenie filmu czy kolejnego odcinka serialu.

Na spadek popularności torrentów i serwisów hostingowych w Polsce wskazuje badanie MEC VideoTrack II. Wynika z niego, że w skali roku popularność tego rozwiązania spadła o 3 p. proc. Jeszcze w 2015 r. do ściągania przyznawało się 27 proc. internautów. Dziś jest to już 24 proc. Z 16 do 14 proc. spadł też odsetek osób, które w pierwszej kolejności poszukują filmów i seriali na torrentach. Nie oznacza to jednak, że internauci przestali się interesować pirackimi treściami w internecie. Powstałą lukę powoli wypełnia streaming.

Pół biedy, gdyby to był ten legalny od Netfliksa czy HBO. Ogromną popularnością cieszą się jednak pirackie serwisy, bo dla 60 proc. polskich internautów nie ma znaczenia, czy oglądane przez nich treści pochodzą z legalnego źródła. Strony z pirackim streamingiem skutecznie pozycjonują się w Google, czego internauci są doskonale świadomi. Aż 61 proc. z nich korzysta z wyszukiwarek w celu znalezienia filmów i seriali. Nie bez powodu rośnie liczba zgłoszeń i żądań o usunięcie linków z wyników wyszukiwania kierowanych do Google. Organizacje zajmujące się walką z piractwem i ochroną praw autorskich najwyraźniej jednak nie nadążają za piratami.

A wszystko to, bo Polacy nie chcą płacić za filmy i seriale w sieci - odpowiada tak aż 59 proc. respondentów. Co gorsza aż 50 proc. korzysta z pirackich serwisów, bo nie chce oglądać reklam (tutaj akurat mam wrażenie, że na tego typu stronach wszelakich pop-upów i im podobnych jest zdecydowanie więcej, ale może to kwestia skuteczności Adblocków...).

Badanie MEC potwierdza jednak też to, o czym mówi się od dłuższego czasu - piracący chętniej płacą za treści w sieci. Co piąty użytkownik torrentów deklaruje, że wydaje na wideo w sieci ponad 20 złotych miesięcznie. Natomiast 6 proc. badanych korzysta z Netfliksa.

Jakie wnioski płyną z tego raportu? Na pewno nie napawają one optymizmem. Nie oznacza to jednak, że jest tragicznie. Zestawmy ze sobą kilka faktów. Użytkownicy torrentów częściej płacą za treści. Jednocześnie ci sami użytkownicy coraz chętniej korzystają z usług streamingu (pirackiego bo pirackiego, ale jednak). Można zatem wysnuć tutaj dość odważną i ryzykowną tezę, że na przestrzeni kilku lat osoby korzystające z pirackiego streamingu chętniej będą płacić za jego legalne formy. Oczywiście nie łudzę się, że nagle stanie się on dla nich jedynym źródłem wideo w sieci. Oferta Netfliksa jest ciągle zbyt wąska, by zastąpić takie CDA i mu podobne, a nie wyobrażam sobie, że nagle znaczny odsetek Polaków zacznie opłacać regularnie kilka usług VOD. Pirackie platformy powinny zatem mieć się jeszcze długo dobrze.

Jesteśmy świadkami ewolucji tego procederu na wielu płaszczyznach. Kilka tygodni temu pisałem o rippowaniu utworów z YouTube'a, co również jest pewną nową formą piractwa - szczególnie w zestawieniu z torrentami czy hostingami.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu