VOD

Algorytmy piszą scenariusze - Meridian to jedyny taki film na Netfliksie

KK
Konrad Kozłowski
9

Jeśli uważacie Netfliksa za giganta, który na rynku nie bierze jeńców, a styczniowa ekspansja zamknęła lokalnym usługom VOD drzwi do sukcesu, to po prostu nie wiecie wszystkiego. Netflix uwielbia projekty typu open source, lubi się dzielić i pomaga innym. Czy posądzilibyście firmę Reda Hastingsa o przygotowanie narzędzia ułatwiającego wydawcom dodawanie filmów do iTunes? No właśnie.

Meridian - jeden z ostatnich filmów oryginalnych Netfliksa. Czas trwania? Zaledwie 12 minut. Mimo to, wyprodukowano go z największą dbałością o szczegóły: w rozdzielczości Ultra HD 4K, HDR i 60 klatkach na sekundę oraz dźwiękiem w technologii Dolby Atmos. Wyjątkowy jest też poziom jasności - 4000 nitów.

Czy ja przed chwilą napisałem "mimo to"? Meridian powstał przede wszystkim po to, by skorzystać ze wszystkich najlepszych dostępnych rozwiązań, a każda scena to efekt pracy algorytmów oraz wymagań rynku filmowego. W ujęciach znalazła się mgła, papierosowy dym, ruchome w tle obiekty oraz inne źródła szumu. Meridiana obejrzymy w domowym zaciszu, ale przede wszystkim posłuży on wielkim firmom.

Jakim? Każdej chętnej, ponieważ film można bez problemu pobrać za darmo z sieci, w celu przetestowania narzędzi do kompresowania mutlimediów podczas strumieniowania - mogą po niego sięgnąć konkurenci Netfliksa jak Amazon i Hulu - a także producenci sprzętu weryfikujący jakość obrazu. Meridian udostępniono na zasadzie praw Creative Commons, co jest zupełną rzadkością w tej branży - mało kto decyduje się na taki krok. Dlaczego Netflix to robi? Mówi się, że takie praktyki wynikają z korzeni firmy pochodzącej z Krzemowej Doliny, gdzie współpraca i wymiana pomysłami oraz efektami pracy jest czymś naturalnym. Czy Hollywood powinno obawiać się Netfliksa? Po części tak, ale takie wyciągnięcie ręki przez giganta rynku VOD pozwala nam sądzić inaczej. A to tylko wierzchołek góry lodowej.

Na przestrzeni lat Netflix zdołał udostępnić już ponad 150 projektów na zasadach open source. Korzystają z nich takie firmy jak Yelp, Yahoo, Microsoft i IBM. To może nie iść w parze z doskonale opracowanym DRM-em chroniącym treści w usłudze, ale czy można się dziwić takim zachowaniom? Raczej nie. Większość z udostępnionych za darmo rozwiązań pozwala budować jeszcze lepszą sieć - działalność Netfliksa opiera się o treści dostępne w chmurze, więc skuteczne narzędzia pozwalające na optymalizację przepływu danych czy analizę ruchu są jak najbardziej pożądane. Jednym z takich projektów jest VMAF (Video Multi-Method Assessment Fusion), który umożliwia wybranie najlepszego kodeka wideo i to w czasie rzeczywistym w ramach testów wokół globu.

Za Meridianem nie stoi tylko Netflix - za produkcję współodpowiedzialne są firmy Sony, Dolby oraz Red Studios. O rozmachu przedsięwzięcia świadczy chociażby to, że w przypadku fiaska podczas nagrywania jadącego samochodu za pomocą dronów nie porzucono pomysłu, lecz zamiast nich wykorzystano helikopter. Meridiana nie ogląda się źle, ale niemalże na każdym kroku można dostrzec sceny mające posłużyć firmom w tworzeniu jeszcze lepszego sprzętu, infrastruktury i... algorytmów, które później muszą sobie poradzić z tysiącami prawdziwych produkcji.

To właśnie wspomniane algorytmy podyktowały warunki, w jakich powstał Meridian, a Netflix jest z tego osiągnięcia niezwykle dumny. Wybór testowych klipów jest niezwykle wąski, a dzięki takim inicjatywom szanse na szybszy rozwój otrzymuje cały rynek.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu