Smartfony

Dokładnie tego brakuje na rynku. Flagowce do zadań specjalnych od Samsunga

AL
Albert Lewandowski
13

Nie da się ukryć, że w zasadzie rynek wytrzymałych smartfonów jest niewielki i zainteresowani nim użytkownicy nie mają największego możliwego wyboru. Na szczęście Koreańczycy wreszcie zaprezentowali Samsung Galaxy S9 Active.

Samsung Galaxy S9 Active - telefon widmo

Same wiadomości o flagowcu w bardziej wytrzymałym wydaniu pojawiają się już od marca lub kwietnia 2018 roku, ale finalnie historia ta zakończyła się na tym, że Koreańczycy jednak nie zaprezentują żadnego takiego urządzenia. W sumie dla nas nie była to wielka strata, ponieważ wcześniej warianty Active były dostępne w mocno ograniczonej dystrybucji.

Tym razem jednak Koreańczycy zaskoczyli. Nie wiedzieliśmy nic o debiucie Samsunga Galaxy S9 Active w najdziwniejszym możliwym momencie, czyli po premierze następców, tj. Galaxy S10. Nie da się ukryć, że to ciekawa zagrywka. Sam sprzęt opiera się właśnie na Galaxy S9. Z niego wzięto aparat główny 12 Mpix z regulowaną przysłoną f/1.5 - f/2.4 i optyczną stabilizacją obrazu czy układ Exynos 9810 z 4 GB RAM. Sam ekran ma nietypową przekątną, jak na dzisiejsze standardy, bo wynoszącą 5,2 cala. Co ciekawsze, dysponuje on mimo to rozdzielczością QHD+ (2560 x 1440 pikseli). Dzięki temu mimo solidniej zabudowanej obudowy, nie będzie przesadnie duży i wydaje mi się, że eksperyment z Galaxy S8 Active z 5,8-calowym panelem oraz niewielkimi ramkami wokół niego nie do końca się udał. W dodatku powrócono do fizycznych klawiszy pod ekranem, co jest bardzo dobrą decyzją. Oczywiście nowy model spełnia wciąż certyfikat MIL-STD-810G, nie brakuje też dual SIM, LTE czy też kamerki 8 Mpix.

Przeznaczony do zadań specjalnych

Samsung Galaxy S9 Active może pochwalić się także dodatkowymi przyciskami, które da się w miarę dowolnie zaprogramować. Szybka opcja włączenia latarki brzmi naprawdę rozsądnie i jest wręcz typowa dla smartfonów rugged. Moim zdaniem ten sprzęt prezentuje się niezwykle ciekawie. Mamy mocną specyfikację, spore możliwości multimedialne i na pewno lepszy czas pracy niż w przypadku standardowych odmian, a dodając do tego odporność na upadki, zalania i tym podobne, otrzymujemy mocarny smartfon.

Problem jest tylko taki, że sam Samsung nie wie, kiedy mógłby oficjalnie wprowadzić ten model do sprzedaży. Głównie chodzi tu o Europę. Nie zdziwiłbym się jednak, jakby w ogóle go nie chciano sprzedawać na Starym Kontynencie, gdzie wzmocnione flagowce nie wydają się mieć szczególnych szans na sukces. Wystarczy tylko spojrzeć, jak mało emocji wzbudziła ta premiera. Mam cichą nadzieję, że wkrótce Samsung Galaxy S9 Active pojawi się w naszych sklepach. W cenie około 2000 - 2500 złotych mógłby być w miarę chętnie wybierany, szczególnie że ma być pozycjonowany jako sprzęt dla strażaków, policjantów i innych grup zawodowych, pracujących w potencjalnie niebezpiecznych warunkach.

Cieszy fakt, że Samsung stara się również tworzyć modele niszowe. W segmencie wytrzymałych telefonów brakuje wydajnych urządzeń, a taki S9 Active miałby swoją idealną niszę. Jestem ciekaw, czy jakiś inny producent w najbliższej przyszłości zdecyduje się na podobny produkt.

źródło: WinFuture

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu