Samsung Galaxy S7 od czterech dni, podobnie jak w innych największych polskich serwisach technologicznych, gości w naszej redakcji. Na pełną recenzję jeszcze za wcześnie. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby już teraz częściowo ocenić smartfona.

Samsung Galaxy S7 nie jest rewolucyjnym urządzeniem, które zupełnie zmienia zasady rywalizacji na rynku mobilnym. Na dobrą sprawę nie można go nazwać nawet oryginalnym. Nie jest też innowacyjny ani zaskakujący. Zatem co? Nuda? Nie tak prędko!

Zaprezentowany przed rokiem Galaxy S6 był świetnym smartfonem o wielu walorach. Przede wszystkim jednak był rewolucją w ofercie Samsunga – szklany tył, metalowe ramki, zupełnie nowy design. W tym roku otrzymujemy kontynuację tej idei. Można by to nazwać wręcz ewolucją – zresztą takiego też słowa używa sam producent w materiałach promocyjnych. Tym sposobem Samsung nawiązuje trochę do strategii Apple, które dokonuje przewrotu w swoim portfolio co dwa lata, zmieniając tym samym cyferkę przy modelu. Czy to właściwy kierunek?

Wygląd i wykonanie Samsunga Galaxy S7

Kładziemy SGS7 na blacie stołu obok Galaxy S6 i… nie widzimy różnicy. Na pierwszy rzut oka smartfony są identyczne. Tylko na pierwszy, bo wystarczy nieco im się przyjrzeć, aby dostrzec zmiany. Szczególnie jest to widoczne z tyłu, gdzie zastosowane szkło zostało delikatnie zaokrąglone. Dzięki temu telefon lepiej dopasowuje się do dłoni. Łatwiej go też podnieść z płaskiej powierzchni. W praktyce zatem różnicę tę szybko odczujemy.

W oczy rzuca się też mniej odstający obiektyw aparatu. W Galaxy S6 był on jedną z najczęściej wymienianych wad. Tutaj prezentuje się o wiele bardziej subtelnie i wystaje ponad powierzchnię tylnego panelu o zaledwie 0,46 mm. To duży postęp, biorąc pod uwagę, że wewnątrz zastosowano znacznie bardziej zaawansowane technologie.

Co ciekawe, obudowa jest przy tym zauważalnie grubsza i mierzy 7,9 mm (w Galaxy S6 6,8 mm).

Smartfon jest też zauważalnie cięższy w stosunku do poprzednika. Konstrukcja waży 152 g (Galaxy S6 ważył 138 g). Co ciekawe, obudowa jest przy tym zauważalnie grubsza i mierzy 7,9 mm (w Galaxy S6 6,8 mm). Podobnie jak przed rokiem, mamy do czynienia ze zwartą obudową, której nie sposób otworzyć domowym sposobami. Szufladkę na kartę SIM umieszczono na górnej krawędzi. I tu kolejna nowość – Samsung wrócił do slotu na MicroSD. Jest on ulokowany w tym samym miejscu – rozwiązanie to producent nazywa Hybrid SIM.

Ważną informacją jest też zgodność z normą IP68, co oznacza, że Galaxy S7 możemy zanurzyć w wodzie na głębokości 1,5 metra, ale nie dłużej niż 30 minut. Przy czym rozwiązano to w jedyny właściwy sposób – pozostawiając wszystkie złącza odsłonięte. To budzi pewne problemy, bo w sytuacji, gdy woda dostanie się do portu MicroUSB, przestaje on tymczasowo działać. Sytuacja wraca do normy po wysuszeniu telefonu.



A skoro o tym mowa – dlaczego MicroUSB zamiast USB-C? Samsung w tym roku dość mocno promuje swoje gogle wirtualnej rzeczywistości Gear VR. Zastosowanie portu nowego typu uczyniłoby oba sprzęty niekompatybilnymi ze sobą. Natomiast wypuszczenie na rynek kolejnej generacji urządzenia, które ma wewnątrz jedynie soczewki i układ ładowania rozjuszyłoby klientów. Decyzja zatem wydaje się jak najbardziej zrozumiała. Zresztą zastosowanie nowego standardu mogłoby zaowocować jeszcze większymi problemami, ze względu na jego niewielką popularność.

Na tym zmiany się kończą. Jak mówiłem – żadnej rewolucji. Smartfon jest bardzo ładny, zdecydowanie lepiej leży w dłoni, a jego wykonanie i solidność nie budzą najmniejszych zastrzeżeń. Niestety, jednocześnie obudowa ciągle zbiera odciski palców i niemal bez przerwy wygląda nieestetycznie. Aż przykro patrzeć, jak telefon za 3000+ zł jest nieustannie brudny… Inna wada to ślizganie po płaskich powierzchniach. Na SGS7 (podobnie jak na SGS6 czy Galaxy A3/A5) trzeba nieustannie uważać, bo odłożony na lekko pochyły blat zsunie się i runie na podłogę. A wszyscy wiemy, jak to się może skończyć.

Wyświetlacz w Galaxy S7

W Galaxy S7 zastosowanie znalazł identyczny ekran, jak w modelu poprzednim. Ma on przekątną 5,1 cala i rozdzielczość 1440 x 2560 px. Przekłada się to na zagęszczenie pikseli na poziomie 577 PPI, co jest wynikiem ponadprzeciętnym. Obraz jest ostry i wyraźny. Tradycyjnie panel wykonano w technologii Super AMOLED, która charakteryzuje się głęboką czernią i wysokim współczynnikiem kontrastu. Całość zabezpiecza powłoka Corning Gorilla Glass 4.

Samsung w końcu wykorzystał największy atut matryc AMOLED, które od lat stosuje w swoich telefonach.

Samsung w końcu wykorzystał największy atut matryc AMOLED, które od lat stosuje w swoich telefonach. Mowa oczywiście o funkcji always-on. Po jej aktywowaniu na ekranie będziemy stale widzieli informacje o bieżącej godzinie i powiadomieniach lub inne widżety. Tych jest aktualnie bardzo mało, ale ta liczba ma rosnąć. Według zapewnień producenta najbardziej wymagające będą pochłaniały maksymalnie 1 proc. baterii na godzinę. Wyświetlacze AMOLED nie muszą bowiem podświetlać całej swojej powierzchni w celu wyświetlenia małych elementów na ekranie. Zatem podświetlane są wyłącznie pojedyncze piksele, a czarna przestrzeń pozostaje całkowicie nieaktywna, nie zużywając tym samym energii.

O baterii mogę napisać jedynie tyle, że zwiększono jej pojemność. Zamiast 2550 mAh znanych z S6 mamy teraz aż 3000 mAh. Na podstawie tych trzech dni użytkowania trudno tak naprawdę powiedzieć, co to oznacza w praktyce. Z jednej strony powinno przekładać się na dłuższy czas pracy, a z drugiej, ze względu na mocniejsze podzespoły i tryb always-on. Nie zabrakło tutaj oczywiście trybu szybkiego ładowania. Od zera do 100 proc. Galaxy S7 naładujemy w 95 minut.

Nowości w TouchWiz

Samsung Galaxy S7 działa pod kontrolą Androida 6.0.1 Marshmallow. Tradycyjnie opatrzono go nakładką graficzną TouchWiz. I tutaj również nie uświadczycie żadnej rewolucji. Owszem, delikatnie podrasowano stylistykę – ikonki nabrały nieco większych zaokrągleń, całość lekko uproszczono. Pod wieloma względami jednak jest to ten sam TouchWiz, którego znamy sprzed roku. Co oczywiście nie oznacza, że nie dodano żadnych nowości.

Samsung położył tym razem szczególny nacisk na gry, czego rezultatem jest aplikacja Game Launcher.

Samsung położył tym razem szczególny nacisk na gry, czego rezultatem jest aplikacja Game Launcher. Jest ona swoistym odpowiednikiem Google Play Games, a więc idzie w parze z API, które deweloperzy mogą implementować w swoich produkcjach. To nie wszystko, bo dodano też szereg innych opcji, jak nagrywanie i streamowanie rozgrywki czy możliwość dostosowania ustawień graficznych w celu oszczędzania energii (nawyki z pecetów wędrują nawet na mobile…). Co ważne, Galaxy S7 jest pierwszym telefonem na rynku wspierającym Vulkan API. To oznacza, że wykorzystujące to rozwiązanie produkcje będą działać zdecydowanie płynniej i wyglądać o wiele lepiej niż na innych urządzeniach.

najlepszy używany smartfon

Pozostałe zmiany to już głównie drobiazgi. W przeglądarce internetowej pojawił się tryb sekret, pozwalający na zabezpieczenie naszej historii przeglądania odciskiem palca. Power-userzy mogą natomiast skorzystać z działu Galaxy Labs i aktywować funkcje znajdujące się w w wersji beta – w ten sposób Samsung będzie mógł je szybciej przetestować i dopracować. Takich smaczków jest tutaj więcej.

Galaxy S7 pracuje pod kontrolą jednego z najszybszych układów SoC na rynku mobilnym. Exynos 8890 posiada osiem 64-bitowych rdzeni w architekturze big.LITTLE. Składają się na niego cztery autorskie rdzenie Mongoose o taktowaniu 2,6 GHz oraz cztery rdzenie Cortex-A53 1,6 GHz. Całość dopełnia układ graficzny Mali-T880 MP12 oraz 4 GB pamięci RAM LPDDR4. W porównaniu z SGS6 ma być o 50 proc. szybciej (a biorąc pod uwagę jedynie GPU – 77 proc.). Co ciekawe, w tym roku w sprzedaży nie zobaczymy różnych wersji różniących się pojemnością. Z uwagi na obecność slotu na MicroSD zdecydowano się na uniwersalny model 32 GB.

Jak to działa? Urządzenie nie zwalnia nawet po zainstalowaniu dużej liczby aplikacji. Gry działają bardzo płynnie, a system i jego animacje ani razu nie odważyły się „chrupnąć”. Koreańczycy ciągle pracują nad TouchWizem. Nie jest on idealny i ma wiele na sumieniu, ale mam wrażenie, że z wersji na wersję widać zauważalny progres.

Aparat w SGS7

Co szczególnie ciekawe, użyto tutaj technologii Hybrid Pixel. Oznacza to, że przy każdym pikselu matrycy znajdują się dwie fotodiody mierzące detekcję fazy.

W Galaxy S7 znajdziemy aparat z matrycą o proporcjach 4:3 i rozdzielczości 12 Mpix. Samsung podkreśla, że zastosowanie znalazły tutaj piksele o największej przekątnej na rynku mobilnym – 1,4 mikrometra. Wrażenie robi też przysłona f/1.7. Co szczególnie ciekawe, użyto tutaj technologii Hybrid Pixel. Oznacza to, że przy każdym pikselu matrycy znajdują się dwie fotodiody mierzące detekcję fazy. W rezultacie smartfon ma błyskawicznie łapać ostrość – i faktycznie tak jest. Sama aplikacja aparatu ponadto otrzymała kilka dodatkowych funkcji, jak timelapse, filmy poklatkowe, a także Motion Photo (znane na iOS jako Live Photos…).

Jakość fotografii jest fantastyczna. Pod tym względem Galaxy S7 prawdopodobnie będzie wyznaczał standardy. Zresztą sami zobaczcie kilka przykładowych fotografii z tegorocznego Intel Extreme Masters. My w redakcji jesteśmy oczarowani.

Samsung Galaxy S7 – podsumowanie

Bardziej ergonomiczna konstrukcja, wodoszczelność, slot na kartę pamięci, lepszy aparat, mocniejszy procesor i więcej pamięci RAM – Samsung Galaxy S7 tak naprawdę mógłby się nazywać Samsungiem Galaxy S6+. Nie widzę najmniejszego sensu, dla którego posiadacze S6 mieliby decydować się na zakup nowego modelu. Zmiany są bowiem minimalne. Jeżeli jednak dotąd wzbranialiście się przed nowymi Samsungami lub zostaliście przy np. Galaxy S5 (bo wodoszczelność, bo karta pamięci), Koreańczycy dali Wam doskonały powód do przesiadki.

Jak jednak Galaxy S7 wypada na tle konkurencji? Mam wrażenie, że Samsungowi udało się stworzyć telefon kompletny na miarę współczesnych możliwości technologicznych. Oczywiście chcielibyśmy zobaczyć więcej – super-wydajne baterie, niezniszczalne ekrany, jeszcze smuklejsze obudowy itd. Dziś żaden z producentów sobie na to pozwolić nie może. W rezultacie oglądamy właśnie taką ewolucję pozbawioną czynnika „wow!”. To może budzić pewne obawy o wyniki sprzedaży, bo coraz więcej badań i raportów sugeruje na mniejszą aktywność klientów. To już jednak wróżenie z fusów.

Na dziś Samsungowi Galaxy S7 niczego nie brakuje, jeśli weźmiemy pod uwagę ograniczenia obecnej technologii. I to czyni go tak bardzo atrakcyjnym. Z drugiej strony fani gadżetów i innowacji z całą pewnością chcieliby czegoś zdecydowanie więcej. Tylko czego?