10

Samsung Galaxy Note 9 – Idealna nuda?

Samsung Galaxy Note 9 to na pewno jeden z najlepszych, ale też jeden z najbardziej ziewogennych smartfonów, które miałem w tym roku w dłoniach. Jego pojemny akumulator, rewelacyjna sekcja multimedialna, topowy aparat i flagowe podzespoły spełniają plan minimum, lecz brakuje mi w nim jakichkolwiek innowacji.

W zeszłym roku niemal każdy czekał z podekscytowaniem na premierę Galaxy Note’a 8. “Siódemka” zniknęła z kart historii, a “Piątka” nigdy nie trafiła do sprzedaży w Europie, więc kolejna generacja wzbudzała ogromne zainteresowanie. Biznesowy flagowiec okazał się rewelacyjny – mogliśmy pisać górnolotnie o “powrocie króla” i innych “pięknych comebackach”, a wyposzczeni fani serii rzucili się na niego jak… Ok, do głowy przychodzą mi same niecenzuralne porównania, więc powiem tylko, że Note 8 pobił niejeden sprzedażowy rekord.

Moim zdaniem jego następca nie odniesie aż takiego sukcesu. Nie dość, że poprzednik starzeje się wyjątkowo godnie, a kupiła go pewnie większość wielbicieli S Pena, to Note 9 trafił na rok, w którym Samsung nie odświeża wizualnie swoich flagowych modeli. Na pierwszy rzut oka może więc nawet wydawać się nudny i nieco niepotrzebny.

Galaxy Note 9: Skąd już to znam

Pozwólcie, że wytłumaczę obrazowo: podczas przedpremierowego pokazu “Siódemki” nie mogłem się doczekać, aż przedstawiciele Samsunga przestaną wreszcie gadać i będę mógł wziąć smartfon w swoje ręce. Na premierze “Ósemki”, biegnąc po prezentacji do strefy demo, pobiłem pewnie swój osobisty rekord na 400 metrów. Gdy otrzymałem możliwość sprawdzenia przed oficjalnym debiutem “Dziewiątki” stwierdziłem, że w sumie to trochę chce mi się pić, więc pójdę po jakiś soczek, a telefon przecież nie ucieknie. Nawet kanapkę jeszcze zgarnąłem.

Dlaczego? Teorię poznacie między innymi we wpisie przybliżającym specyfikacją Samsunga Galaxy Note 9 – chodzi o to, że lista punktów wspólnych pomiędzy Galaxy S9+ i Note’em 9 jest bardzo długa. A że równie obficie prezentuje się zestawienie podobieństw pomiędzy S9+ oraz Note’em 8, sami widzicie, że trudno się tu czymkolwiek ekscytować. Galaxy Note’a 9 i flagowca sprzed pół roku łączą:

  • Procesor Exynos 8895
  • 6 GB RAM w podstawowej wersji
  • Identyczne sprzętowo aparaty fotograficzne (plus tryb rozpoznawania fotografowanych scen, czyli standard)
  • Zestaw złącz, portów i wyposażenie
  • Stylistyka, oczywiście z delikatnymi zmianami
  • Ekran – niby otrzymujemy przekątną większą o 0,1 cala, ale rozdzielczość i jakość obrazu się nie różnią

Czyli niemal wszystko – Galaxy Note 9 dostał tylko nowe warianty pamięciowe (6/128 GB oraz kosmiczne 8/512 GB), najbardziej pojemny akumulator w historii flagowców Samsunga i rysik. Ziew, ziew.

Galaxy Note 9: Wszystko dobre, wszystko nudne?

Choć nie zaprzeczam, akumulator cieszy – to z jego pojemnością (lub wrażliwością) wiązały się największe zarzuty ciskane w stronę poprzednich generacji Galaxy Note’a. Z rysikiem też źle nie jest – fajnie, że producent opracował świeże i ciekawe funkcje, których nie dałoby się zaimplementować w “Ósemce” poprzez aktualizację oprogramowania. S Pen ma spory zasięg, a telefon reaguje na kliknięcia bardzo responsywnie. Ze zdalnego selfie i przełączania slajdów w prezentacjach raczej nie będziecie korzystali codziennie, chyba że akurat dostaliście główną rolę w serii reklam Samsunga, ale miło, że są.

Co jeszcze – inferfejs pracuje płynnie, a telefon, pomimo gabarytów, świetnie leży w dłoni i sprawia wrażenie wytrzymałego. Jeden z bardzo odważnych (lub bardzo niezdarnych, zależy od interpretacji) kolegów dziennikarzy upuścił go podczas prezentacji z wysokości swojego pasa i Note 9 wyszedł ze starcia bez szwanku.

Poziom wykonywanych zdjęć i filmów nie wzrósł w stosunku do Galaxy S9+, czyli nadal jest tylko i aż znakomicie, dźwięk wydobywający się z głośników stereo usatysfakcjonuje każdego, a wyświetlacz AMOLED należy oczywiście do ścisłej smartfonowej czołówki. Słuchajcie: nie zdziwię się, jeśli Note 9 zostanie powszechnie obwołany najlepszym telefonem na rynku, bo naprawdę niczego mu nie brakuje. Inna sprawa, że niewiele (a dla niektórych niczego) nie brakuje też tańszym Note’owi 8 i Galaxy S9+.

Galaxy Note 9: Dla Ciebie, dla rodziny

Na dokładne testy przyjdzie jeszcze czas, a ja wszystkie najważniejsze nowości opisałem na filmie prezentującym pierwsze wrażenia z Samsung Galaxy Note 9. W tym materiale nie miałem analizować każdego aspektu smartfona pod mikroskopem, tylko podzielić się pierwszymi wrażeniami. A pierwsze wrażenia są takie: premiera Galaxy Note’a 9 zmieniła moje życie o 360 stopni. I nie, w tym akurat przypadku nie chodziło mi o 180.

To urządzenie piekielnie dobre, ale też piekielnie nudne. Za najbardziej intrygujący uznaję chyba nawet nie sam sprzęt, tylko to w jaki sposób linia Note przenosi powoli ciężar promocyjny z zastosowań biznesowych na rodzinne. W“Dziewiątce” uwagę zwracają przede wszystkim różne kolory rysików, a na pokazie telefonu długo słuchałem o współpracy z Disneyem, nowych emodżi z Krainy Lodu, wbudowanych kolorowankach i kursie rysowania. Note 9 ma okazać się więc urządzeniem, na którym nie tylko przygotujecie notatki z ważnego spotkania, ale też dacie je dzieciom, żeby trochę sobie pomazały po ekranie. To znaczy w sumie to równie dobrze moglibyście kupić im kredki, ale wiecie, żyjemy w XXI wieku ;)

Plan minimum został wykonany – klienci dostaną Galaxy S9+ z dodatkowym rysikiem. To znaczy nie dostaną, tylko zapłacą za niego ciężkie pieniądze, ale wiecie o co chodzi. Szkoda jednak, że producent nie pokusił się o coś więcej niż minimum – z tego powodu nie potrafię ekscytować się tym modelem. Czekam, aż trafi w moje ręce na dłużej, bo Note to moja ulubiona seria smartfonów, a tygodnie które spędzałem każdego roku z poszczególnymi generacjami wspominam wyjątkowo miło. Ale tym razem, gdyby nie recenzencki obowiązek, tak samo zadowoliłby mnie powrót do Galaxy Note’a 8. Cóż, pozostaje mi spoglądać z nadzieją na sierpień 2019. Może wtedy Samsung znów spróbuje wywrócić świat biznesowych smartfonów do góry nogami?