134

Rząd USA niczym Komunistyczna Partia Chin. Ja już nie widzę różnicy

Kiedyś USA jawiły mi się jako kraina w której człowiek z pomysłem może zbudować interes. Gdzie liczy się to, aby być wielkim. Obecnie jednak przestaję dostrzegać różnice w zakresie ich polityki. Chiny? USA? Powoli te słowa stają się synonimami.

Absurd goni absurd. Rząd USA od długiego czasu prowadzi otwartą wojnę handlową z Chinami. Niestety dla nas, nie jest to walka według jakichkolwiek zasad. Stany Zjednoczone nie próbują nawet już tuszować faktu, że głównym czynnikiem jest po prostu ich „prywatny” interes. Najgorsze w tym wszystkim, że w całym tym amoku zaczynają przypominać reżimowy rząd Chin, który przecież tak głośno krytykują za odbieranie wolności, wszechobecną propagandę i niekończącą się cenzurę.

Huawei i TikTok to dopiero początek

Pierw był Huawei. Ich odcięcie od usług Google to nie tylko ogromne straty dla Chińskiego giganta, ale również dla nas, konsumentów. Najlepszym przykładem jest ich PRAWIE doskonały flagowiec Huawei P40 Pro+ którego dość niedawno testowałem. Jednak można niemal to samo powiedzieć o każdym smartfonie tego producenta.

Od kilku dni toczy się burzliwa dyskusja na temat zbanowania na terenie Stanów Zjednoczonych aplikacji TikTok, która szturmem podbija świat. Sytuacja o tyle dziwna, że tak naprawdę wiemy tyle, że nic nie wiemy. Oświadczenia Donalda Trumpa pozbawione są niezbędnych szczegółów, a sama sytuacje ciągle się zmienia. Jednak wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek.

Te Chińskie firmy robiące biznes w Stanach Zjednoczonych, czy to TikTok czy WeChat – jest ich niezliczenie więcej…dostarczają dane bezpośrednio do Chińskiej Partii Komunistycznej, ich narodowego aparatu bezpieczeństwa.

To fragment wywiadu jakiego udzielił telewizji Fox News Mike’a Pompeo, który pełni rolę sekretarza Stanów Zjednoczonych. Jak widzicie, nie patyczkują się i mają zamiar pójść na całość.

Czy zaczną sypać się blokady?

W dalszej części wywiadu, Mike Pompeo sugeruje, że prezydent Trump ma „dość” obecnej sytuacji i podejmie stosowne kroki w nadchodzących dniach. Co ma być kryterium podczas podejmowania decyzji? Oczywiście bezpieczeństwo narodowe, które zdaje się być tam wytrychem w każdej sytuacji w której nie wiadomo co powiedzieć. Jakie mają być to akcje? Niestety tutaj Pan sekretarz nie był już skory do udzielenia odpowiedzi.

Analitycy jednak widzą dwie opcje. Albo próby przejęcia firm i ich „amerykanizacja”, albo ban na działalność na terytorium Stanów Zjednoczonych. No i tutaj mam poważny zgrzyt. O ile nie jestem w stanie powiedzieć „nie, żadna Chińska firma nie pracuje z komunistyczną partią” o tyle mam problem z wrzucaniem ich do jednego wora. Zresztą całe to działanie i pomachiwanie szabelką jest dość krótkowzroczne.

No bo wyobraźmy sobie najgorszy scenariusz, czyli blokada TikToka i innych aplikacji z Chin. Co z tego wyniknie?

  • umocnienie pozycji hegemona jakim jest Facebook. TikTok stanowi dla niego realne zagrożenie w długiej perspektywie czasu. Zresztą nie tylko o FB chodzi, ale ogólnie o Amerykańskie korporacje.
  • co z firmami, które teoretycznie są Amerykańskie? Dobrym przykładem będzie tu Zoom, który jest założony i prowadzony przez Chińczyka i którego firma była oskarżona o wysyłanie danych na serwery w Chinach. Czy ich też obejmie ban? Ogromna ilość Amerykańskich firm korzysta z ich usług. Jeśli oni nie zostaną odcięci to dlaczego? Czym to się różni?
  • Czy to problem zrobić firmę „słup”, która wypuści aplikację? Doprowadzi to do jeszcze większych patologii w zakresie naszych danych.

Czy tak wygląda wolność?

Amerykański sen…to sen. Coś co nie istnieje, niestety. Państwo, które ogłasza się mocarstwem i które tak dumnie mówi o wolności słowa, wolności ludzi, jest pierwsze jeśli chodzi o podejmowanie identycznych kroków co ich największy polityczny przeciwnik. No bo czym się różni polityka Donalda Trumpa od polityki rządu Chin? I tu i tu jesteśmy świadkami jawnej cenzury, która ogranicza wolność jednostek w imię realizacji celów politycznych czy finansowych (najczęściej obu równocześnie).

Niestety jesteśmy świadkami dramatycznego przedstawienia, bo tak właśnie postrzegam paranoiczne ruchy rządu Stanów Zjednoczonych. Jeśli „ban” to jedyne narzędzie to powoli dochodzimy do końca wolnego rynku w zakresie aplikacji i usług internetowych. Bardzo szybko z Chińskiego zagrożenia będzie można przeskoczyć na każde inne czy to związane z narodowością czy przynależnością do konkretnej grupy.

 

grafika