0

Rynek może jeszcze zaskoczyć. I to mnie cieszy

Cieszę się, że Amazon kupił Twitcha. Nie dlatego, że kibicuję firmie Bezosa czy źle życzę Google (choć uważam, że stają się zbyt potężni). Nie będę się zagłębiał w ewentualne skutki tej transakcji i przekonywał, że pod skrzydłami sklepu internetowego Twitch rozwinie się bardziej, niż w ekosystemie Google. Jestem zadowolony z zupełnie innego powodu: ta informacja […]

Cieszę się, że Amazon kupił Twitcha. Nie dlatego, że kibicuję firmie Bezosa czy źle życzę Google (choć uważam, że stają się zbyt potężni). Nie będę się zagłębiał w ewentualne skutki tej transakcji i przekonywał, że pod skrzydłami sklepu internetowego Twitch rozwinie się bardziej, niż w ekosystemie Google. Jestem zadowolony z zupełnie innego powodu: ta informacja nas zaskoczyła. Była niespodzianka, niektórzy zrobili wielkie oczy i zaczęli się zastanawiać, o co w tym wszystkim chodzi. To lubię…

Wczoraj pisałem o plotkach dotyczących kolejnego iPhone’a. Nie chodziło jednak o model 6, ale 6S – następcę sprzętu, którego jeszcze nie poznaliśmy. Dziwne zjawisko, w pewnym stopniu szkodliwe, ale można je jakoś wytłumaczyć: rynek został już zalany plotkami, spekulacjami i przeciekami na temat iPhone’a 6, ludzie znudzili się tym tematem. Trzeba go było jakoś zastąpić. A że Apple zazwyczaj przyciąga uwagę… Wracam do tego wpisu, ponieważ odnosi się on do motywu właściwego dla dzisiejszego rynku produktowego: tajemnica wyparowała.

Jeszcze kilka lat temu ludzie czekali na premiery produktów, a podczas pokazów robili głośne wow i było ono autentyczne. Zazwyczaj. Dzisiaj sprawy wyglądają inaczej: specyfikacja sprzętu znana jest nierzadko na kilka tygodni przed premierą, wiadomo, jakie wprowadzono innowacje i bonusy, znamy dobrze wygląd produktu, jego cenę itd. Nie twierdzę, że to standard, ale coraz częściej premiery są potwierdzeniem tego, co wiemy od jakiegoś czasu. Dotyczy to nawet Apple, które za czasów Jobsa strzegło swoich produktów niczym oka w głowie.

Coraz mniej intrygujące premiery sporo odebrały tej branży – przybywa głosów przekonujących, że po prostu wieje tu nudą. I w tym kontekście trzeba docenić wiadomość o przejęciu Twitcha nie przez Google, a przez Amazona. Bo to niespodzianka, powiew intrygi. Najważniejsze jest to, że nie stanowi wyjątku: rok temu wstrząs wywołała decyzja Ballmera o odejściu z funkcji CEO Microsoftu, „petardą” była informacja o kupieniu przez Lenovo Motoroli, to samo można napisać o ostatnich inwestycjach Facebooka. Jak nie wyłożenie na stół kilkunastu miliardów dolarów za WhatsApp, to wejscie w biznes rzeczywistości rozszerzonej. Pisząc krotko: dzieje się! I dziać się będzie. A wszystko to za kulisami, bo w tym przypadku o przeciekach nie może już być mowy – w grę wchodzi za duża kasa i ewentualne problemy.

Nie spodziewam się, że jakaś premiera sprzętu zrobi na mnie w bliżej nieokreślonej przyszłości piorunujące wrażenie. Podejrzewam jednak, że poznamy decyzje biznesowe, które wstrząsną rynkiem. To one będą wywoływać wow i prowokować długie dyskusje oraz spekulacje. Co prawda piszę to z punktu widzenia człowieka, którego od dawna bardziej kręcą doniesienia o przejęciach, niż o nowym sprzęcie, ale zakładam przy okazji, że nie tylko na mnie zrobiły wrażenie wieści o nowym CEO Microsoftu, wydaniu przez Google kilku miliardów dolarów na firmę zajmującą się termostatami i kupieniu przez Apple producenta słuchawek. Takie newsy nadal będą się pojawiać i prawdopodobnie nie przestaną nudzić.

Źródło grafiki: twitch.tv