3

Rośnie popyt na wafle krzemowe. Będzie drożej!

Czytając kolejne wiadomości na temat rosnących cen pamięci DRAM trudno o optymizm.

Chyba, że ktoś ma plan spekulowania kośćmi pamięci tak jak sztabkami masła. A zanosi się w przyszłości raczej na pogorszenie sytuacji, niż jej poprawę. Tym razem za sprawą przewidywanych podwyżek cen wafli krzemowych w rozmiarze 300 milimetrów. Z takich właśnie wafli powstaje naprawdę wiele układów scalonych, ich produkcja nie jest prosta, a co za tym idzie bardzo kosztowna.

Dość powiedzieć, że jedna maszyna EULS (Extreme Ultraviolet Litography System) do ich produkcji, to koszt około 100 mln euro. Specjalizująca się w ich dostarczaniu holenderska firma ASML przewiduje w przyszłym roku wzrost przychodów aż o ¼. Duży popyt na układy scalone napędza koniunkturę.

Rośnie popyt na wafle krzemowe

Wzrost zainteresowania potwierdzają też ich producenci, m.in. koreański SK Siltron i japońskie SUMCO. Liczą oni na rekordowe przychody w 2017 roku i już teraz planują podniesienie cen swoich wafli o 20%. Wydawałoby się, że w tej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak zwiększyć produkcję i zacierając ręce liczyć zyski. Nie jest to jednak takie proste. Przy wspomnianych wyżej dużych nakładach finansowych bardzo uważnie planuje się inwestycje i dobiera strategie. Możliwy jest bowiem np. scenariusz, w którym rosnące ceny doprowadzają do spadku popytu. Albo z kalkulacji wynika, że lepsze wyniki finansowe daje właśnie niższa podaż w połączeniu z wyższymi cenami. Najwięksi kupcy mają mocną pozycję negocjacyjną ale tak czy inaczej, ASP (Average Sale Price) rośnie. Dokładnie tak jak ma to miejsce na rynku DRAM. Podejmujący najważniejsze decyzje w SUMCO Hashimoto Mayuki już prorokuje utrzymanie wzrostu cen w 2019.

Przedstawione liczby robią wrażenie. Obecne zapotrzebowanie na omawiane wafle krzemowe to 5,6 mln miesięcznie, podczas gdy w 2020 ma ono sięgnąć 6,6 mln sztuk. Firmy produkujące wafle zamierzają zwiększyć produkcję. Zapowiedział to m.in. niemiecki Siltronic. Ale trudno przewidzieć kiedy osiągnie ona poziom odpowiadający zapotrzebowaniu. A dopiero taka sytuacja mogłaby przecież doprowadzić do ustabilizowania cen. Nawet jeżeli zapowiedzi podniesienia cen dotyczą tylko części firm, łatwo przewidzieć, że pozostali gracze na rynku dostosują swoją politykę do trendów.

Jak widać, otaczająca nas zewsząd, coraz bardziej zaawansowana elektronika wpływa na zmiany warunków w całym łańcuchu dostaw. I na chwilę obecną nic nie wskazuje na to, by rosnące zapotrzebowanie miało zostać zaspokojone w wystarczającym stopniu – czy to na wafle krzemowe, czy to na pamięci DRAM, czy też na inne elementy tej układanki.

Jeśli dodamy do tego zapowiedzi np. producentów komputerów osobistych o chęci podniesienia zyskowności swoich biznesów, pewne jest jedno – będzie drożej. Życzmy więc sobie, aby elektroniczne narzędzia pracy i gadżety dostarczone nam w nadchodzących latach były warte swoje słonej ceny.

Źródło: techpowerup