11

RIAA przegrywa kolejny proces i musi zapłacić ponad 100 tysięcy dolarów.

RIAA (Recording Industry Association of America ) to organizacja walcząca w imieniu wytwórni muzycznych i filmowych z nielegalnymi treściami w internecie. Sposób działania RIAA przypomina nieco nasze urzędy skarbowe, z tym że RIAA żąda od każdego podejrzanego około 10 tysięcy dolarów. W przypadku gdy osoba podejrzana o pobieranie nielegalnych treści z internetu nie zgodzi się […]

RIAA (Recording Industry Association of America ) to organizacja walcząca w imieniu wytwórni muzycznych i filmowych z nielegalnymi treściami w internecie. Sposób działania RIAA przypomina nieco nasze urzędy skarbowe, z tym że RIAA żąda od każdego podejrzanego około 10 tysięcy dolarów. W przypadku gdy osoba podejrzana o pobieranie nielegalnych treści z internetu nie zgodzi się na zapłatę „grzywny” sprawa kończy się w sądzie.

RIAA w sądach nie jest już tak skuteczna jak w rozsyłaniu do ludzi oskarżeń i przegrywa coraz więcej spraw sądowych wypłacając pozwanym coraz większe odszkodowania. Ostatnia sprawa, o której głośno w internecie to przegrana RIAA z Ms. Andersen. Kobieta została oskarżona o to, że ściągnęła z internetu muzykę (gangsta rap) pod pseudonimem „gotenkito”. Później okazało się, że na komputerze oskarżonej biegli nie znaleźli żadnych śladów pobierania czy wymiany nielegalną muzyką.

Sąd zasądził na rzecz pozwanej kwotę w wysokości ponad 100 tysięcy dolarów które miała zapłacić organizacja RIAA. Początkowo „walczący o legalność” chcieli zmniejszyć rozmiar porażki do 30 a potem 60 tysięcy dolarów. Niestety dla RIAA pozwana jak również sąd okazali się stanowczy i RIAA musiała wypłacić pełną kwotę.

Nie wiem jak długo wytwórnie muzyczne będą wierzyć, że są w stanie obronić się przed nielicencjonowanymi treściami w internecie poprzez pozywanie internautów. Pomysł ten jednak wydaje mi się utopijny i mało skuteczny. Myślę, że najwyższy czas zaakceptować obecny stan rzeczy i zastanowić się jak „inaczej” można zarabiać na muzyce – nie chodzi tutaj tylko o ceny ale również o wykorzystanie p2p jak narzędzi do dystrybucji utworów.

Oczywiście wszystkie te działania (RIAA, walka z piractwem itp) mają również udowodnić, że duże wytwórnie muzyczne i firmy dystrybucyjne są potrzebne. Jest już wiele przykładów na to, że nawet znane grupy muzyczne potrafią poradzić sobie bez zaplecza jakie dają wytwórnie i być przy okazji równie skutecznym i efektywnym finansowo.

Dogorywanie biznesu muzycznego w obecnym modelu (twórca<>wytwórnia<>firma dystrybucyjna) będzie pewnie trwało jeszcze przez parę lat.